Władimir Putin (strona 321 z 380)

Życie w mieście oddalonym o 40 km od wojsk rosyjskich. ''Musimy stanąć w obronie Charkowa''
3:48

Życie w mieście oddalonym o 40 km od wojsk rosyjskich. ''Musimy stanąć w obronie Charkowa''

Mieszkańcy Charkowa na wschodzie Ukrainy żyją w ciągłym napięciu i niepewności. Nic dziwnego, gdyż ich miasto znajduje się zaledwie ok. 40 km od ogromnej armii rosyjskiej, która stacjonuje przy granicy. Charków to drugie co do wielkości miasto Ukrainy i jest to bardzo ważne miasto, zarówno w kwestii jego położenia oraz uprzemysłowienia. Ludzie są jednak podzieleni w kwestii potrzeby obrony ich miasta przed inwazją rosyjską. Część z ponad miliona mieszkańców deklaruje, że zgłosi się na ochotnika do obrony swojego miasta, część jednak nie zamierza stawiać oporu wobec Rosjan i chce żyć w spokoju. Jedną z osób, które widzą potrzebę obrony Charkowa, jest dr Oleksander Dikalo, który prowadzi klinikę dentystyczną. Dikalo ma doświadczenie z obsługi broni, gdyż jeszcze jako żołnierz Armii Radzieckiej stacjonował we wschodnich Niemczech. Jego żona pracuje z kolei jako lekarz w szpitalu, gdzie opatrywała rany żołnierzy Ukraińskich, którzy zostali ranni w czasie walk w 2014 i 2015 roku na wschodzie Ukrainy. Innego zdania jest Anton Dotsenko. W wieku 18 lat stał na czele fali protestów, które obaliły prorosyjski rząd w 2014 roku. Teraz jest 24-letnim pracownikiem technicznym w fabryce i ma już dość wstrząsów. - Ja po prostu nie chcę, żeby ktokolwiek zginął. To jest moje główne życzenie – stwierdził Dotsenko. Takie podziały istnieją jednak nie tylko w Charkowie. Zarówno w stolicy Ukrainy – Kijowie, jak i nawet we Lwowie, które położone jest przy zachodniej granicy, można usłyszeć podobne głosy. Rosja zgromadziła przy wschodniej granicy Ukrainy ponad 100 tys. żołnierzy oraz setki jednostek pancernych. Kreml zaprzecza, że planuje ofensywę. Żąda jednak od NATO stanowiska, że Ukraina pozostanie poza sojuszem oraz zaprzestania rozmieszczania wojsk w krajach sąsiadujących z Rosją.
Ukraińskie władze nie boją się Rosji. Sekretarz NSDC: spotkają się z natychmiastowym odparciem
1:50

Ukraińskie władze nie boją się Rosji. Sekretarz NSDC: spotkają się z natychmiastowym odparciem

Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, Ołeksij Daniłow, udzielił szerokiego wywiadu agencji Associated Press w poniedziałek (31 stycznia). Powiedział, że Ukraina jest w stanie zmobilizować do walki 2,5 mln ludzi na raz, jeśli rosyjskie wojska wkroczą na ich teren. Jego zdaniem, rosyjskie siły zostaną natychmiast odparte. Ołeksij Daniłow uważa, że Putin chce dokonać zniszczenia ich kraju, lecz prezydent Rosji ma świadomość tego, że militarnie tego nie dokona. Dlatego chce dokonać maksymalnej destabilizacji gospodarczej i politycznej Ukrainy. Sekretarz NSDC skrytykował także pokojowe porozumienie pomiędzy Ukrainą a Rosją zawarte w 2015 roku w Mińsku. Jego zdaniem, realizowanie przez jego kraj porozumienia doprowadzi do katastrofy. Rosja w ostatnich tygodniach zgromadziła ponad 100 tys. żołnierzy oraz setki czołgów i artylerii blisko granicy z Ukrainą. Taka sytuacja zmusza Ukrainę do ciągłej mobilizacji militarnej oraz wywołuje polityczną niepewność wobec tego, co się stanie. Władze Rosji konsekwentnie odpowiadają stronie ukraińskiej, krajom Unii Europejskiej oraz NATO, że nie planują ataku na Ukrainę. Jednocześnie Władimir Putin ostrzega NATO, że jeśli nadal będą rozmieszczać swoje siły w krajach sąsiadujących z Rosją oraz jeśli włączą Ukrainę do paktu północnoatlantyckiego, to dokona "adekwatnej odpowiedzi". NATO w odpowiedzi na to ultimatum odpowiada, że jest to nie do spełnienia.