Władimir Putin (strona 249 z 380)

Ruch Putina. Były dyplomata: nawet Hitler tego nie robił
2:07

Ruch Putina. Były dyplomata: nawet Hitler tego nie robił

Na Placu Czerwonym w Moskwie ma odbyć się wiec poparcia dla decyzji o aneksji części terytorium Ukrainy. W piątek Putin ma podpisać porozumienie w tej sprawie z czterema okupowanymi regionami Ukrainy, w których w ostatnich dniach zostały przeprowadzone pseudoreferenda. Wszystko wskazuje na to, że Putin ma zamiar ogłosić wielki sukces tzw. operacji specjalnej na Ukrainie. - A co ma innego do roboty? Ponosi porażki na froncie, widoczne również dla jego obywateli. Wobec tego musi ogłosić sukces i ten sukces będzie świętował na Placu Czerwonym - stwierdził w programie "Newsroom" w WP Jerzy Marek Nowakowski, były ambasador Polski na Łotwie i w Armenii. - Rzeczywiście, wygląda to satyrycznie, no ale nie jestem pewien, czy wygląda to satyrycznie dla milionów Ukraińców mieszkających na wschodzie i południu Ukrainy - dodał gość programu "Tłit". Były polski ambasador sprzeciwił się nazywaniu referendum głosowania, które odbyło się na okupowanych przez Rosję terenach. - Trudno, żeby mogło się odbyć głosowanie na terenie objętym wojną, na terenie, który nie jest w całości opanowany przez wojska rosyjskie, z którego setki tysięcy, jeśli nie miliony ludzi wywieziono. Kolejne miliony uciekły. Jest to naruszenie wszelkich międzynarodowych konwencji. Nawet Hitler w okresie II wojny światowej nie przeprowadzał referendum na terenie Wielkopolski, tylko ją przyłączył. To jest wyłącznie naśladowanie tego draństwa, którego dopuścił się Stalin po pakcie Ribbentrop-Mołotow na obszarze państw bałtyckich, Polski i Rumunii - dodał Jerzy Marek Nowakowski.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Violetta Baran Violetta Baran
Putin dzisiaj to ogłosi. Wiceszef MSZ: nie ucieknie od odpowiedzialności
3:05

Putin dzisiaj to ogłosi. Wiceszef MSZ: nie ucieknie od odpowiedzialności

W piątek, jak zapowiedział rzecznik Kremla, Putin ma podpisać porozumienie w sprawie aneksji z czterema okupowanymi regionami Ukrainy, w których w ostatnich dniach zostały przeprowadzone pseudoreferenda. Jakie to będzie miało konsekwencje? - Żadnych, kompletnie żadnych. Jest to złamanie prawa międzynarodowego, jest to złamanie wszystkich przepisów, także mówiących o ochronie ludności cywilnej, bo w międzynarodowym prawie humanitarnym są bardzo jasne zasady. Ludność okupowanych terytoriów, ludność cywilna, nie może być zmuszana do podejmowania działań przeciwko swojemu państwu - stwierdził gość programu "Tłit" w WP wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. - Czy są jakieś kraje na świecie, które myślą inaczej, które to uznają? - dopytywał prowadzący program Patrycjusz Wyżga. - Są państwa, na których Rosji bardzo zależy, które stara się przekonywać do tego, by uznawały tego typu nielegalne działania. Ale te państwa, nawet w Europie, które z pewną wyrozumiałością dotąd na Rosję patrzyły, na przykład Serbia, powiedziały, że to jest złamanie prawa międzynarodowego. Nikt poważny tego nie uzna, to nie będzie miało żadnych konsekwencji prawno-międzynarodowych poza jedną: poza tym, że Rosja po raz kolejny złamała prawo międzynarodowe i musi za to zostać pociągnięta do odpowiedzialności - odparł wiceszef MSZ. - Dzisiaj tej odpowiedzialności jeszcze nie poniesie, ale stanie się tak w przyszłości - zapewnił Paweł Jabłoński. - To nie jest tak, że przed tym da się uciec, to może zająć nawet kilka lat. Proszę spojrzeć na historię procesów za zbrodnie wojenne popełnione na Bałkanach. To trwało lata, w niektórych przypadkach nawet kilkadziesiąt lat. W przypadku Putina i innych przedstawicieli władzy rosyjskiej, bo to nie jest tylko wojna Putina, a wszyscy inni są jakimiś bezwolnymi pionkami albo wręcz są zmuszani do wykonywania rozkazów, zostaną oni pociągnięci do odpowiedzialności. Rosja tę wojnę przegra. Jeśli będziemy konsekwentni, jeżeli dalej będziemy Ukrainę wspierać, to Rosja tę wojnę przegra - dodał Paweł Jabłoński.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Violetta Baran Violetta Baran