szczepionki na covid-19 (strona 2 z 2)

Kim Dzong Un "rozczytany" przez eksperta z Polski. Co zrobi Korea Północna?
WIDEO

Kim Dzong Un "rozczytany" przez eksperta z Polski. Co zrobi Korea Północna?

Dawno niewidziany przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un zabrał publicznie głos. Dyktator za pośrednictwem mediów przekazał, że należy podjąć przygotowania "zarówno do dialogu, jak i konfrontacji" z USA. Oskarżył również prezydenta Joe Bidena o prowadzenie "wrogiej polityki". - Jest to odpowiedź sugerująca, że Koreańczycy nie odrzucają możliwości rozmów ze Stanami Zjednoczonymi, ale równocześnie nie zamierzają rezygnować z tego, co zazwyczaj robią. Zawsze jest ta deklaracja, że Korea Północna jest gotowa zareagować militarnie. (...) Raczej chcą prężyć muskuły, testować potencjał nuklearny, nie wykluczają tej możliwości, ale jest jakaś koncyliacyjna postawa - ocenił w programie "Newsroom WP" dr Oskar Pietrewicz, analityk z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Prowadząca Agnieszka Kopacz dopytywała również, czy Kim Dzong Un przyjmie do kraju zagraniczne szczepionki. - Bardzo trudne pytanie. Z jednej strony można powiedzieć, że Korea Północna przez kilkanaście, kilkadziesiąt lat przyjmowała pomoc pod różnymi postaciami: żywność, medykamenty. Nigdy jednak oficjalnie nie przyznawała się do tego. Natomiast od początku pandemii władze Korei Północnej jednoznacznie deklarują, że nie zamierzają przyjmować żadnej pomocy szczepionkowej. Przede wszystkim jest to odpowiedź na propozycje z Seulu. (...) Jest w tym pewna hipokryzja, bo Korea znajduje się m.in. w programie COVAX - ocenił dr Pietrewicz.
Szczepienia na COVID-19. Dla kogo obowiązkowe? Ekspert wskazał bez wahania
WIDEO

Szczepienia na COVID-19. Dla kogo obowiązkowe? Ekspert wskazał bez wahania

Gościem programu "Newsroom" Wirtualnej Polski była prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii UMCS w Lublinie. Ekspertka przekazała, że niechęć do szczepień przeciwko COVID-19 w Polsce wynika m.in. z braku podstawowej wiedzy w tym temacie i "rozniecania niepokoju przez środowiska antyszczepionkowe". - Według mnie pewne grupy zawodowe powinny być obowiązkowo szczepione z racji tego, że spotykają się z dużą liczbą osób. Mówię tu np. o pracownikach sklepu, o lekarzach, studentach medycyny, nauczycielach - stwierdziła rozmówczyni Sebastiana Ogórka. - Mamy cały kalendarz szczepień obowiązkowych i z przykrością stwierdzam, że w znaczący sposób od kilku lat wzrasta liczba osób, które nie chcą szczepić swoich dzieci - przekazała prof. Szuster-Ciesielska i dodała, że takim przykładem jest szczepienie przeciwko odrze. - Szczepienia obowiązkowe mają za zadanie uchronić każdego z nas indywidualnie, ale także nas jako społeczeństwo. Gdyby nie było szczepień, cofnęlibyśmy się o ładne kilkadziesiąt lat, kiedy panowały epidemie różnych ciężkich chorób - stwierdziła ekspertka. Gość WP przestrzegł także przed epidemią wyrównawczą odry. - Jeśli w wyniku zaniechania szczepień będą się pojawiały grupy coraz liczniejsze, mówię tu konkretnie o dzieciach, to wirus odry, jeden z najbardziej zakaźnych wirusów przenoszonych drogą powietrzną, odnajdzie do nich drogę i będzie się wśród tych dzieci rozprzestrzeniał - przekazała profesor.
Sylwia Bagińska Sylwia Bagińska
Rezygnują z drugiej dawki szczepionki na COVID-19. Dr Grzesiowski przemówił do wyobraźni
WIDEO

Rezygnują z drugiej dawki szczepionki na COVID-19. Dr Grzesiowski przemówił do wyobraźni

Jak wynika z informacji podawanych przez Ministerstwo Zdrowia, coraz więcej osób przestaje zgłaszać się po drugą dawkę szczepionki przeciw COVID-19. Na chwilę obecną jest to aż 9 tys. takich przypadków. Czy Polacy faktycznie nie chcą się szczepić i dlatego unikają drugiej dawki? Gość "Newsroom" WP, dr Paweł Grzesiowski uważa, że należy spojrzeć na to z zupełnie innej strony. - Z punktu widzenia statystycznego 9 tys. w stosunku do prawie 11 mln to jest bardzo niewielka liczba osób. Ja raczej uważam to za potwierdzenie, że absolutna większość ludzi chce się szczepić drugą dawką. Problem tych 9 tys. wymaga dokładnego sprawdzenia, jakiej szczepionki i z jakiego powodu te osoby odmówiły. Czy to była np. szczepionka firmy AstraZeneca, czy to były jakieś przypadki losowe, czy te osoby np. są ozdrowieńcami i odkładają szczepienia na późniejszy termin. To trzeba sprawdzić dlatego, że każdy przypadek jest indywidualny. Musimy być bardzo ostrożni, żeby na tej podstawie nie wyciągać zbyt pochopnych wniosków – stwierdził ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej. A co może się stać, jeśli zrezygnujemy z przyjęcia drugiej dawki szczepienia na COVID-19? Jak tłumaczy rozmówca Agnieszki Kopacz, przede wszystkim chodzi o brak kompletnej ochrony i duże ryzyko z tym związane. - Jest problem, przede wszystkim z odpornością i jej trwałością dlatego, że dwie dawki zapewniają praktycznie 100-procentową ochronę przed śmiercią z powodu COVID-19 (…). Więc mamy problem z tym, że osoba, która nie zaszczepi się pełnym schematem, nie osiągnie tej pełnej ochrony. Druga sprawa, że tak naprawdę nie wiemy, jak długo po jednej dawce ta odporność będzie się utrzymywać (…). Nie mamy przecież badań, bo rejestracja dotyczy schematów dwudawkowych. Ktoś, kto ryzykuje, nie przyjmując drugiej dawki, dokonuje pewnego eksperymentu na własnym organizmie. Wolałbym takiego eksperymentu nie prowadzić i nikogo nie zachęcam do takich sytuacji – przekonuje dr Paweł Grzesiowski.