rumunia (strona 8 z 26)

"Węgrzy chcą być gotowi". Ekspert nie pozostawia wątpliwości
WIDEO

"Węgrzy chcą być gotowi". Ekspert nie pozostawia wątpliwości

Czy Viktor Orban zamierza zbudować wielkie węgierskie imperium, czy raczej jest po prostu wytrawnym graczem, który prowadzi specyficzną politykę międzynarodową? Między innymi o te kwestie pytał eksperta Patrycjusz Wyżga w programie "Newsroom". Gościem Wirtualnej Polski był analityk Instytutu Europy Środkowej, politolog dr Dominik Hejj. - Teoretycznie moglibyśmy powiedzieć, że Orbana napędza zbliżenie z Chinami i bieżące interesy. Chinom jako przyczółek w Europie Środkowej zostały już tylko Węgry i oni zdają sobie z tego sprawę. Wiedzą też, że nie poradzą sobie bez unijnych pieniędzy, bo premier Węgier wycofał się z narracji Brukseli - mówił na antenie WP dr Hejj. - O tym, co się dzieje teraz na Węgrzech i jaka jest, a także jaka może być polityka zagraniczna tego kraju, mówi jasno szef MSZ Słowacji. On wskazuje, że wciąż do końca nie wiadomo, w którą stronę Węgrzy pójdą, zależnie od tego, jak potoczy się wojna - przypomniał dr Hejj. - Rumuni i Słowacy obawiają się podgrzewania tej atmosfery. To nie jest tak, że Węgrzy szykują wojska, ale oni uważają, że muszą być gotowi, gdyby na nowo rysowały się mapy Europy - ocenił analityk. Politolog relacjonował też, co o wojnie w Ukrainie myślą sami Węgrzy i wyjaśnił, dlaczego tak jest. - Dziś mniej więcej 80 proc. mediów w tym kraju jest prorządowych. To gwarancja, że dokładny głos rządu dotrze pod strzechy bez żadnej oceny. Cała retoryka Orbana dociera niemal do każdego mieszkańca. Informacje z wojny są tam daleko w tyle i zawsze opatrzone rosyjskim komentarzem - ocenił.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Maciej Szefer Maciej Szefer
Co z ukraińskim zbożem? Rumunia gotowa pomóc, ale pojawiły się problemy
WIDEO

Co z ukraińskim zbożem? Rumunia gotowa pomóc, ale pojawiły się problemy

Rumunia przyjęła za cel pomoc w tranzycie ukraińskiego zboża na Morzu Czarnym. W obliczu brutalnego ataku Rosji na Ukrainę i blokady morskiej, port w Konstancy okazał się jednym z głównych kanałów dla eksportu ukraińskich towarów. Już na starcie wojny rumuńska firma Comvex zainwestowała w nowy punkt rozładunku w Konstancy, przewidując, że sąsiedni kraj będzie zmuszony do zmiany kierunku eksportu produktów rolnych. Umożliwiło to zorganizowanie w ciągu ostatnich czterech miesięcy dostaw blisko miliona ton ukraińskiego zboża, w większości statkami przez Dunaj. Tymczasem w przemówieniu do Parlamentu Europejskiego na początku czerwca wiceminister rolnictwa Ukrainy Markian Dmytrasevych, wyraził zaniepokojenie, mówiąc, że wkrótce port w Konstancy będzie miał jeszcze więcej pracy, ponieważ zbliża się okres żniw. Wówczas należałoby zmodernizować cały port, aby mógł eksportować towary pozostałych krajów, w tym także Ukrainy. Problem ograniczonych możliwości przeładunkowych i dużych ilości ukraińskiego zboża, które należy wyeksportować przez Konstancę i inne rumuńskie porty, nie umknął uwadze Rumunii i światowych liderów, którzy w ostatnich tygodniach ustawili się w kolejce, by zadeklarować wsparcie w jego rozwiązaniu. Podczas niedawnej wizyty w Kijowie, obok przywódców Francji, Niemiec i Włoch, rumuński prezydent Klaus Iohannis powiedział, że jego kraj aktywnie poszukuje możliwych sposobów przezwyciężenia globalnego kryzysu tranzytu zboża wywołanego przez Rosję.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki