nauka (strona 4 z 73)

Prof. Matyja: Nie wyobrażam sobie współpracy polskich środowisk medycznych z Rosjanami
WIDEO

Prof. Matyja: Nie wyobrażam sobie współpracy polskich środowisk medycznych z Rosjanami

Prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej został zapytany, czy wyobraża sobie dzisiaj współpracę polskich środowisk naukowych, np. medycznych z Rosjanami. - Nie, nie wyobrażam sobie. Dlatego jednym z elementów walki z tym okropnym najeźdźcą jest izolacja wszystkich instytucji. W tym o charakterze naukowym, badawczym, ale także i medycznym. Tylko wewnętrzny opór przeciwko brutalnemu najeźdźcy jest w stanie zmienić sytuację, doprowadzić do deeskalacji działań i zakończenia wojny (…). Oczywiście może to być odczute jako bardzo bolesne przez niewinnych ludzi, ale nie ma innej drogi. W tej chwili powinniśmy izolować wszystkie instytucje, które miałyby wpływ wewnętrzny na decyzje prezydenta Putina i cofnięcie wojsk rosyjskich z Ukrainy. Taka izolacja powinna trwać do ostatniego żołnierza, który będzie na Ukrainie - wyjaśnił ekspert. Pytany, co myśli o Putinie, ocenił że "tylko jedno słowo ciśnie się na usta – bandyta". - Jeśli ktoś zabija niewinnych ludzi, atakuje suwerenny kraj, to jak nazwać takiego człowieka – podkreślił. Gość WP został też zapytany, jak odpowie tym, którzy mówią, że "akurat naukowcy powinni się dogadywać dla dobra gromadzenia naukowej wiedzy i dobra całej ludzkości. Nieważne pod jaką flagą pracują, przecież robią dobro". - Tak, ale w momencie pokoju na świecie - ocenił Matyja. - My musimy w tej chwili zrobić wszystko, by nie ginęli bezbronni ludzie, kobiety, dzieci, starsi ludzie. Ja wczoraj byłem świadkiem dramatycznej sytuacji, kiedy widziałem docierających do hotelu ludzi, z małymi dziećmi i niemowlętami. To tragedia dla tych ludzi. Oni są tułaczami - mówił.
Pozostanie przez co najmniej 4 tysiące lat. Niesamowite odkrycie w kosmosie
WIDEO

Pozostanie przez co najmniej 4 tysiące lat. Niesamowite odkrycie w kosmosie

Międzynarodowy zespół naukowców odkrył "planetoidę trojańską". Nazwano ją XL5. Ma około 550 metrów szerokości. To rodzaj skały kosmicznej, która ma tę samą orbitę wokół Słońca, co planeta. "Asteroidy trojańskie" krążą w tej samej płaszczyźnie co planeta, ale nie zderzają się z nią, ponieważ znajdują się w "martwych strefach", gdzie siły grawitacyjne pozwalają skałom kosmicznym krążyć z taką samą prędkością, jak planeta. Naukowcy przewidują, że "asteroida trojańska" pozostanie na tej samej orbicie co Ziemia przez co najmniej 4 tysiące lat. Badacze sądzą, że XL5 jest idealnym kandydatem dla przyszłych misji przelotowych, gdy astronauci wyjdą poza Księżyc i Międzynarodową Stację Kosmiczną. Być może będzie możliwość instalacji sprzętu naukowego na jej powierzchni. Do tej pory tylko jedna "planetoida trojańska" w Układzie Słonecznym była znana z tego, że krąży po tej samej orbicie wokół Słońca co Ziemia – TK7 odkryta w 2010 r. Niewykluczone, że niedaleko Ziemi znajdują się inne takie ciała niebieskie. Ich odkrycie pozwoliłoby ekspertom dowiedzieć się więcej na temat Układu Słonecznego i jego ewolucji. Po raz pierwszy "asteroidy trojańskie" odkryto w 2010 r. nieopodal Jowisza, Neptuna i Marsa. Teraz, dekadę później, międzynarodowy zespół naukowców zauważył drugą z ziemskich asteroid trojańskich. Naukowcy pod patronatem Uniwersytetu w Barcelonie ustalili, że XL5 składa się najprawdopodobniej z węgla i mogła zostać wyrzucona z głównego pasa planetoid przez Jowisza.
Atmosfera egzoplanety podobna do ziemskiej. Sensacyjne odkrycie naukowców
WIDEO

Atmosfera egzoplanety podobna do ziemskiej. Sensacyjne odkrycie naukowców

Naukowcy z Uniwersytetu w Lund w Szwecji zbadali atmosferę egzoplanety WASP-189b. Odkryli, że składa się z kilku warstw, podobnie jak atmosfera Ziemi. – W przeszłości astronomowie często zakładali, że atmosfery egzoplanet są jednorodne i próbowali rozumieć je w ten sposób. Nasze badania pokazują, że nawet atmosfery gazowych olbrzymów poddawanych intensywnemu promieniowaniu mają złożoną trójwymiarową strukturę – powiedział astronom Jens Hoeijmakers. WASP-189b swoim uformowaniem przypomina Jowisza, choć jest od niego 1,6 razy większy. Znajduje się około 322 lat świetlnych od Ziemi. Temperatury na powierzchni WASP-189b mogą osiągać nawet 3200 stopni Celsjusza. Naukowcy próbują zrozumieć, dlaczego "gorący Jowisz" znajduje się tak blisko gwiazdy macierzystej, czyli takiej, która znajduje się w niedalekiej odległości w przestrzeni kosmicznej. W tym celu prowadzone są badania z użyciem spektografa HARPS w obserwatorium La Silla w Chile. Pozwoliły one stwierdzić, że w gazach atmosferycznych WASP-189b znajdują się pierwiastki chemiczne, m.in. żelazo, chrom, wanad, magnez oraz mangan. Naukowców zainteresowała szczególnie obecność tlenku tytanu, który do tej pory nie został jednoznacznie wykryty w atmosferze egzoplanetarnej. – Tlenek tytanu pochłania fale o niewielkiej długości, takie jak promieniowane ultrafioletowe – powiedział astrofizyk Kevin Heng z Uniwersytetu w Bernie w Szwajcarii. Wykrycie tlenku tytanu pozwoliło badaczom dojść do wniosku, że WASP-189b wchodzi w interakcję z promieniowaniem gwiazdy macierzystej w podobny sposób, w jaki ozon na Ziemi wchodzi w interakcję z promieniowaniem słonecznym. Badania służą poszukiwaniu życia w innych miejscach we Wszechświecie. Szczegółowe wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie "Nature Astronomy".
Pierwsze takie odkrycie w kosmosie. Znajduje się 4 tysiące lat świetlnych od Ziemi
WIDEO

Pierwsze takie odkrycie w kosmosie. Znajduje się 4 tysiące lat świetlnych od Ziemi

Astronomowie z Curtin University of Technology w Bentley w Australii odkryli tajemniczy obiekt, który emituje sygnały radiowe. Znajduje się około 4 tysiące lat świetlnych od Ziemi. Nazwali go GLEAM-X. Nie jest podobny do niczego, co wcześniej widzieliśmy – napisali naukowcy w badaniu opublikowanym 26 stycznia w czasopiśmie "Nature". Migoczący obiekt znajduje się w obrębie Drogi Mlecznej. Średnio 3 razy na godzinę emituje w kierunku Ziemi ogromne ilości energii. Został wykryty podczas przeglądu fal radiowych Drogi Mlecznej. Według naukowców GLEAM-X pojaśniał gwałtownie w ciągu około 60 sekund, na krótko stając się jednym z najjaśniejszych obiektów na niebie, po czym nagle ponownie zniknął w ciemności. Około 20 minut później pojawił się z powrotem – stale świecąc, osiągając maksymalną jasność, po czym po minucie zgasł raz jeszcze. Możliwe, że tajemnicza struktura kosmiczna jest dowodem na istnienie nowego typu obiektu gwiezdnego, który do tej pory istniał tylko w teorii. - Ten obiekt pojawiał się i znikał w ciągu kilku godzin podczas naszych obserwacji. To było zupełnie nieoczekiwane – podała główna autorka badania Natasha Hurley-Walker, radioastronom z Curtin University of Technology w Bentley w Australii. – To było trochę straszne dla astronoma, ponieważ na niebie nie ma nic takiego – dodała. Obserwacje będą kontynuowane, a naukowcy zapowiadają badanie obiektu na innych długościach fal radiowych. Jednocześnie rozpoczną się poszukiwania podobnych struktur kosmicznych.