Białoruś. Witold Dobrowolski: To były tortury, ale póki mam możliwość, będę w takie miejsca jeździł
Nad ranem pojawiła się trzecia zmiana. Ich wspominam najgorzej. Kazali nam klęczeć pod ścianą. Ręce mieliśmy skute kajdankami z tyłu, a głowę trzymaliśmy przy podłodze. Kazali nam tak klęczeć pięć godzin. Kto nie dawał rady, był bity niemal do nieprzytomności - mówi nam Witold Dobrowolski, polski fotoreporter zatrzymany na Białorusi, który w piątek wrócił do kraju.
Paweł Kapusta