krym (strona 27 z 39)

Mobilizacja Rosjan. Ekspert o sytuacji w Donbasie: to bardzo niebezpieczny sygnał
6:30

Mobilizacja Rosjan. Ekspert o sytuacji w Donbasie: to bardzo niebezpieczny sygnał

Rosja w poniedziałek (18 kwietnia) rozpoczęła wielką ofensywę na wschodzie Ukrainy. Po nieudanym szturmie na Kijów, Kreml postawił sobie za cel zdobycie wschodniej Ukrainy oraz utworzenie korytarza od Donbasu, aż po Krym. Czy trwające walki w Donbasie mogą być, jak twierdzą władze ukraińskie, punktem kulminacyjnym tej wojny? - Trwa rozszerzenie ofensywy rosyjskiej na kilku kierunkach. W kolejnych dniach ukraińskie siły będą atakowane w sposób znaczący przez skoncentrowane siły Rosjan. Rzeczywiście mamy do czynienia z bitwą o Donbas, ale tak naprawdę bitwą tej fazy wojny, która będzie decydowała o bezpieczeństwie Ukrainy w szerszej perspektywie — powiedział w programie WP Newsroom dr Jacek Raubo z Defence24. Jeśli chodzi o przygotowanie obydwu stron do tej konfrontacji, to zdaniem dr Raubo, Ukraina i Rosja muszą podchodzić elastycznie do swoich rezerw i zaopatrzenia. Rosjanie starają się ograniczyć swoje błędy, których popełnili bardzo wiele na północy Ukrainy, gdy próbowali zdobyć stolicę. Bardzo ważne w kontekście możliwości obrony ze strony Ukrainy jest wsparcie z Zachodu. Gość programu pytany był, dlaczego uważa mobilizowanie społeczeństwa rosyjskiego za ''bardzo niebezpieczny sygnał''. - Rosjanie prezentowali agresję jako ''specjalną operację'', ponieważ miała ona się toczyć spontanicznie do zwykłego życia obywateli rosyjskich. [...] Dzisiaj, jeżeli dąży się do zwiększenia nasycenia takich pojęć jak ''wojna'', ''agresja'', ''zagrożenie'', to jest możliwość mobilizowania np. rezerwistów – podkreślił dr Raubo. - Rezerwy Rosji są słabo wyszkolone, mogą w ogóle nie chcieć walczyć, rzucani w roli mięsa armatniego, ale daje to niestety możliwości kontynuowania działań, więc rzeczywiście ta bitwa może warunkować tę fazę wojny, ale nie musi warunkować zwycięstwa — podsumował ekspert Defence24.
Wiec poparcia Rosji na Krymie. Wyznawca Putina o wojnie: jest jeszcze wiele do zrobienia
2:00

Wiec poparcia Rosji na Krymie. Wyznawca Putina o wojnie: jest jeszcze wiele do zrobienia

Prorosyjska demonstracja na zaanektowanym Krymie. Proputinowcy zebrali się w czwartek (7 kwietnia) w Sewastopolu, by zamanifestować swoje poparcie dla inwazji Rosji w Ukrainie. Skandaliczny wiec został zorganizowany przez obecne władze Krymu w miejscu symbolicznym dla Ukraińców, które zostało zaanektowane w 2014 roku. Organizatorzy twierdzą, że w demonstracji poparcia dla działań Putina wzięło udział co najmniej 2 tys. osób. Uczestnicy wymachiwali rosyjskimi flagami i trzymali transparenty. Na jednym z nich widniał napis "Siła tkwi w prawdzie. Jeśli człowiek czuje, że ma rację, jest niezwyciężony". Z kolei wśród okrzyków często słychać było hasła "Donbas, Krym, Rosja". Natalia Chebanova, mieszkanka Krymu, przyznała agencji informacyjnej Associated Press, że Rosja ma jeszcze "wiele do zrobienia" w kwestii wojny. Kobieta stwierdziła również, że istnieje "historyczna sprawiedliwość i prawda", która, jej zdaniem, "zawsze należała do Rosjan i trzeba ją teraz przywrócić". Głosów poparcia dla rosyjskiej agresji było tu wiele. Nikt z uczestników nie używał określenia "wojna". - W 100 proc. popieramy specjalną operację wojskową ogłoszoną przez naszego prezydenta. Zawsze byliśmy i pozostaniemy Rosjanami. Będziemy robić to, co naród rosyjski zaplanował na przyszłość, zarówno gospodarczo, jak i poprzez specjalne operacje wojskowe – podkreślił Aleksander Letycki, mieszkaniec Krymu. Podobne proputinowskie demonstracje, głośno krytykowane przez społeczność międzynarodową, odbyły się do tej pory m.in. w Serbii i w Niemczech.
Ukraina odda Krym i Donbas? "Myślę, że to nierealne"
5:05

Ukraina odda Krym i Donbas? "Myślę, że to nierealne"

Jaką ofertę może mieć Ukraina dla Rosji? - pytany był, w kontekście planowanej kolejnej tury rozmów pokojowych, w programie specjalnym WP były ambasador RP w Ukrainie Jan Piekło. - Ukraińska wersja, z tego, co wiemy, pozostaje cały czas taka sama. To jest bezwzględne wycofanie wszystkich wojsk rosyjskich z terytorium Ukrainy. Wtedy można negocjować. Myślę, że jest to warunek, którego Ukraina nie odpuści. Były spekulacje, co z Krymem, z republikami doniecką i ługańską, ale myślę, że ten pierwszy warunek jest warunkiem niepodważalnym - stwierdził. Co z roszczeniami terytorialnymi Rosji ws. Krymu i Donbasu? - Rosja może sobie w tej kwestii mówić, co chce. Zgodnie z prawem międzynarodowym zarówno Krym, jak i republiki doniecka i ługańska to są tereny ukraińskie. Trudno, żeby w sytuacji zwycięstw i skutecznego oporu Ukraina stwierdziła: oddajemy wam to, chcemy pokoju. Myślę, że to jest nierealne - ocenił Piekło. Były ambasador pytany był również o żądania Rosji ws. demilitaryzacji Ukrainy i zachowania jej neutralności. Przypomniał, że dążenie do członkostwa w UE i w NATO jest wpisane do ukraińskiej konstytucji. - To by więc wymagało zmiany konstytucji. Żeby dokonać takiej zmiany, procedura jest bardzo długa. Niekoniecznie byłoby to bardzo popularne w tej chwili. Nastroje ukraińskie są pozytywne, odnoszone są zwycięstwa, Ukraina nie uległa. Władze ukraińskie nie zaryzykowałyby w tej chwili pójścia w tym kierunku - ocenił Piekło.
Natalia Durman Natalia Durman