krym (strona 26 z 39)

Dramatyczny apel obrońcy Mariupola. Żołnierz o sytuacji w hucie Azowstal
WIDEO

Dramatyczny apel obrońcy Mariupola. Żołnierz o sytuacji w hucie Azowstal

- Ratujcie garnizon Mariupol, zapewnijcie nam procedurę wydobycia. Dziś nie jest rok 1940, mamy 2022 rok. Ludzie tutaj po prostu umrą. Ranni umierają, a ci, którzy teraz żyją, zostaną zabici w walce – powiedział Serhij Wołyna, major armii ukraińskiej. Jeden z obrońców Mariupola kolejny raz zaapelował o pilną pomoc w ewakuacji rannych wojskowych i cywilów z huty Azowstal. Przemawiając w nagraniu wideo za pośrednictwem mediów społecznościowych, które zostało opublikowane w środę (27 kwietnia), Serhij Wołyna opisał sytuację wewnątrz obiektu, prawdopodobnie ostatniego takiego ukraińskiego punktu oporu, który pozostał w Mariupolu. - Mamy ponad 600 rannych z różnymi stopniami obrażeń. Bardzo trudno jest udzielić im tutaj pomocy medycznej - nie ma ani warunków, lekarstw, ani personelu. Są tu z nami cywile, setki, dziesiątki dzieci. Jest też wiele osób o ograniczonej sprawności fizycznej – powiedział. Ukraińska armia podała, że rosyjskie siły zrzucają ciężkie bomby na hutę, gdzie ludzie schronili się w podziemnych tunelach i komorach. Jest to sprzeczne z ostatnimi deklaracjami ze strony dowódców armii rosyjskiej, którzy zapewniali, że zaprzestaną ostrzału huty, by można było ewakuować pozostałych tam przy życiu ludzi. - W mieście zginęło wiele osób. Miasto jest prawie zmiecione z powierzchni ziemi. U nas sytuacja jest bardzo trudna. Mamy duży problem z wodą, żywnością, innymi artykułami – dodał Serhij Wołyna. Rosja zgromadziła ogromne siły na wschodzie Ukrainy, ponieważ chce przejąć pełną kontrolę nad regionem Donbasu, a także zająć tereny pozwalające na utworzenie lądowego połączenia między tym obszarem a Krymem. Na drodze do tego stoi m.in. miasto Mariupol.
Niemcy dozbrajają Ukrainę. Generał o możliwościach bojowych sprzętu i stratach Rosjan
WIDEO

Niemcy dozbrajają Ukrainę. Generał o możliwościach bojowych sprzętu i stratach Rosjan

Niemcy po stosunkowo długim czasie dołączyły do innych europejskich krajów, które zdecydowały się wesprzeć Ukrainę w wojnie z Rosją, poprzez dostarczenie im ciężkiego sprzętu. Chodzi między innymi o haubice o kalibrze 155 mm. Czy ta pomoc jest wystarczająca? - Niemcy zaoferowały haubice mogące wystrzelać 3-4 pociski na minutę z systemami namierzania celów i systemami dokładnego i precyzyjnego celowania – tłumaczył w programie ''Newsroom WP'' gen. Mieczysław Bieniek, były zastępca Dowódcy Strategicznego NATO. Ekspert skomentował, czy tego rodzaju broń realnie wpłynie na sukces Ukrainy na polu walki. - Przesuwające się kolumny czołgów, artyleria stojąca na stanowiskach ogniowych czy zaopatrzenie tyłowe mogą być celnie rażone zachodnimi systemami, co osłabi ich wartość bojową. Po prostu zapobiegając dojścia na pierwszą linię frontu. Oprócz tego nie zapominajmy o dronach. One również są istotnym elementem osłabiania zdolności uderzeniowej armii rosyjskiej - powiedział generał Bieniek. Były zastępca Dowódcy Strategicznego NATO kontynuując wypowiedź, podkreślił, że aby skutecznie i celnie uderzyć w artylerię lub pojazdy przeciwnika, niezbędne jest uzyskanie konkretnych współrzędnych lokalizacji tych obiektów, a w tym pomogą Ukraińcom właśnie drony. W dalszej części rozmowy, gość programu ''Newsroom WP'' pytany był o zasadność kontruderzeń ze strony Ukrainy na cele wroga, np. na terenie Rosji. - Ukraina nie posiada środków do walki, które pozwoliłyby na uderzenie w cele w odległości większej niż 20-40 kilometrów. Popatrzmy, gdzie obecnie znajdują się te oddziały. Były przypadki, że śmigłowce wtargnęły na teren Białogrodu i wysadziły tam składy paliw. Niewykluczone, że to było działanie sił ukraińskich - powiedział generał Bieniek.
Rosja gromadzi wojsko przy granicy z Ukrainą. Amerykańskie zdjęcia satelitarne dowodem
WIDEO

Rosja gromadzi wojsko przy granicy z Ukrainą. Amerykańskie zdjęcia satelitarne dowodem

Minister Spraw Zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow ostrzegł podczas konferencji prasowej kraje NATO przed ''prowokowaniem wybuchu III wojny światowej'' poprzez ingerowanie w ''specjalną operację wojskową'' Rosji na Ukrainie. Ławrow dookreślił, że nie ma zgody Rosji na przekazywanie broni i sprzętu Ukrainie przez kraje Zachodu. Najważniejszy dyplomata Rosji powiedział wprost, że wojsko rosyjskie obierze sobie za cel wspomniane transporty broni. Siergiej Ławrow zagroził, że istnieje realne zagrożenie wybuchu konfliktu nuklearnego na skalę światową. Dodał, że taka ewentualność ''nie powinna być lekceważona''. Nowe zdjęcia satelitarne wykonane przez amerykańską firmę Planet Labs PBC pokazały w poniedziałek (25 kwietnia) rosyjskie czołgi i pojazdy opancerzone w pobliżu granicy z Ukrainą. Rosja po rozpoczęciu II fazy wojny przerzuciła swoje siły na wschód Ukrainy. Głównym celem stało się dla Kremla przejęcie całkowitej kontroli nad wschodnią częścią Ukrainy, łącznie z ukraińskimi obwodami sąsiadującymi z Morzem Czarnym. Rosji chodzi o zdobycie lądowego przejścia z Donbasu do kontrolowanego od 2014 roku przez Rosję półwyspu krymskiego. Zdaniem ekspertów Rosja chce osiągnąć ten cel do 9 maja, ponieważ na ten dzień przypadają obchody Dnia Zwycięstwa w Rosji, czyli rocznicę zakończenia II wojny światowej z perspektywy rosyjskiej. Władimir Putin chce 9 maja podczas corocznej defilady wojskowej ogłosić sukces Rosji w Ukrainie.
Mobilizacja Rosjan. Ekspert o sytuacji w Donbasie: to bardzo niebezpieczny sygnał
WIDEO

Mobilizacja Rosjan. Ekspert o sytuacji w Donbasie: to bardzo niebezpieczny sygnał

Rosja w poniedziałek (18 kwietnia) rozpoczęła wielką ofensywę na wschodzie Ukrainy. Po nieudanym szturmie na Kijów, Kreml postawił sobie za cel zdobycie wschodniej Ukrainy oraz utworzenie korytarza od Donbasu, aż po Krym. Czy trwające walki w Donbasie mogą być, jak twierdzą władze ukraińskie, punktem kulminacyjnym tej wojny? - Trwa rozszerzenie ofensywy rosyjskiej na kilku kierunkach. W kolejnych dniach ukraińskie siły będą atakowane w sposób znaczący przez skoncentrowane siły Rosjan. Rzeczywiście mamy do czynienia z bitwą o Donbas, ale tak naprawdę bitwą tej fazy wojny, która będzie decydowała o bezpieczeństwie Ukrainy w szerszej perspektywie — powiedział w programie WP Newsroom dr Jacek Raubo z Defence24. Jeśli chodzi o przygotowanie obydwu stron do tej konfrontacji, to zdaniem dr Raubo, Ukraina i Rosja muszą podchodzić elastycznie do swoich rezerw i zaopatrzenia. Rosjanie starają się ograniczyć swoje błędy, których popełnili bardzo wiele na północy Ukrainy, gdy próbowali zdobyć stolicę. Bardzo ważne w kontekście możliwości obrony ze strony Ukrainy jest wsparcie z Zachodu. Gość programu pytany był, dlaczego uważa mobilizowanie społeczeństwa rosyjskiego za ''bardzo niebezpieczny sygnał''. - Rosjanie prezentowali agresję jako ''specjalną operację'', ponieważ miała ona się toczyć spontanicznie do zwykłego życia obywateli rosyjskich. [...] Dzisiaj, jeżeli dąży się do zwiększenia nasycenia takich pojęć jak ''wojna'', ''agresja'', ''zagrożenie'', to jest możliwość mobilizowania np. rezerwistów – podkreślił dr Raubo. - Rezerwy Rosji są słabo wyszkolone, mogą w ogóle nie chcieć walczyć, rzucani w roli mięsa armatniego, ale daje to niestety możliwości kontynuowania działań, więc rzeczywiście ta bitwa może warunkować tę fazę wojny, ale nie musi warunkować zwycięstwa — podsumował ekspert Defence24.
Wiec poparcia Rosji na Krymie. Wyznawca Putina o wojnie: jest jeszcze wiele do zrobienia
WIDEO

Wiec poparcia Rosji na Krymie. Wyznawca Putina o wojnie: jest jeszcze wiele do zrobienia

Prorosyjska demonstracja na zaanektowanym Krymie. Proputinowcy zebrali się w czwartek (7 kwietnia) w Sewastopolu, by zamanifestować swoje poparcie dla inwazji Rosji w Ukrainie. Skandaliczny wiec został zorganizowany przez obecne władze Krymu w miejscu symbolicznym dla Ukraińców, które zostało zaanektowane w 2014 roku. Organizatorzy twierdzą, że w demonstracji poparcia dla działań Putina wzięło udział co najmniej 2 tys. osób. Uczestnicy wymachiwali rosyjskimi flagami i trzymali transparenty. Na jednym z nich widniał napis "Siła tkwi w prawdzie. Jeśli człowiek czuje, że ma rację, jest niezwyciężony". Z kolei wśród okrzyków często słychać było hasła "Donbas, Krym, Rosja". Natalia Chebanova, mieszkanka Krymu, przyznała agencji informacyjnej Associated Press, że Rosja ma jeszcze "wiele do zrobienia" w kwestii wojny. Kobieta stwierdziła również, że istnieje "historyczna sprawiedliwość i prawda", która, jej zdaniem, "zawsze należała do Rosjan i trzeba ją teraz przywrócić". Głosów poparcia dla rosyjskiej agresji było tu wiele. Nikt z uczestników nie używał określenia "wojna". - W 100 proc. popieramy specjalną operację wojskową ogłoszoną przez naszego prezydenta. Zawsze byliśmy i pozostaniemy Rosjanami. Będziemy robić to, co naród rosyjski zaplanował na przyszłość, zarówno gospodarczo, jak i poprzez specjalne operacje wojskowe – podkreślił Aleksander Letycki, mieszkaniec Krymu. Podobne proputinowskie demonstracje, głośno krytykowane przez społeczność międzynarodową, odbyły się do tej pory m.in. w Serbii i w Niemczech.
Ukraina odda Krym i Donbas? "Myślę, że to nierealne"
WIDEO

Ukraina odda Krym i Donbas? "Myślę, że to nierealne"

Jaką ofertę może mieć Ukraina dla Rosji? - pytany był, w kontekście planowanej kolejnej tury rozmów pokojowych, w programie specjalnym WP były ambasador RP w Ukrainie Jan Piekło. - Ukraińska wersja, z tego, co wiemy, pozostaje cały czas taka sama. To jest bezwzględne wycofanie wszystkich wojsk rosyjskich z terytorium Ukrainy. Wtedy można negocjować. Myślę, że jest to warunek, którego Ukraina nie odpuści. Były spekulacje, co z Krymem, z republikami doniecką i ługańską, ale myślę, że ten pierwszy warunek jest warunkiem niepodważalnym - stwierdził. Co z roszczeniami terytorialnymi Rosji ws. Krymu i Donbasu? - Rosja może sobie w tej kwestii mówić, co chce. Zgodnie z prawem międzynarodowym zarówno Krym, jak i republiki doniecka i ługańska to są tereny ukraińskie. Trudno, żeby w sytuacji zwycięstw i skutecznego oporu Ukraina stwierdziła: oddajemy wam to, chcemy pokoju. Myślę, że to jest nierealne - ocenił Piekło. Były ambasador pytany był również o żądania Rosji ws. demilitaryzacji Ukrainy i zachowania jej neutralności. Przypomniał, że dążenie do członkostwa w UE i w NATO jest wpisane do ukraińskiej konstytucji. - To by więc wymagało zmiany konstytucji. Żeby dokonać takiej zmiany, procedura jest bardzo długa. Niekoniecznie byłoby to bardzo popularne w tej chwili. Nastroje ukraińskie są pozytywne, odnoszone są zwycięstwa, Ukraina nie uległa. Władze ukraińskie nie zaryzykowałyby w tej chwili pójścia w tym kierunku - ocenił Piekło.
Natalia Durman Natalia Durman