WAŻNE
TERAZ

Iga Świątek pewnie wywalczyła awans do trzeciej rundy Australian Open

krym (strona 26 z 38)

Wiec poparcia Rosji na Krymie. Wyznawca Putina o wojnie: jest jeszcze wiele do zrobienia
WIDEO

Wiec poparcia Rosji na Krymie. Wyznawca Putina o wojnie: jest jeszcze wiele do zrobienia

Prorosyjska demonstracja na zaanektowanym Krymie. Proputinowcy zebrali się w czwartek (7 kwietnia) w Sewastopolu, by zamanifestować swoje poparcie dla inwazji Rosji w Ukrainie. Skandaliczny wiec został zorganizowany przez obecne władze Krymu w miejscu symbolicznym dla Ukraińców, które zostało zaanektowane w 2014 roku. Organizatorzy twierdzą, że w demonstracji poparcia dla działań Putina wzięło udział co najmniej 2 tys. osób. Uczestnicy wymachiwali rosyjskimi flagami i trzymali transparenty. Na jednym z nich widniał napis "Siła tkwi w prawdzie. Jeśli człowiek czuje, że ma rację, jest niezwyciężony". Z kolei wśród okrzyków często słychać było hasła "Donbas, Krym, Rosja". Natalia Chebanova, mieszkanka Krymu, przyznała agencji informacyjnej Associated Press, że Rosja ma jeszcze "wiele do zrobienia" w kwestii wojny. Kobieta stwierdziła również, że istnieje "historyczna sprawiedliwość i prawda", która, jej zdaniem, "zawsze należała do Rosjan i trzeba ją teraz przywrócić". Głosów poparcia dla rosyjskiej agresji było tu wiele. Nikt z uczestników nie używał określenia "wojna". - W 100 proc. popieramy specjalną operację wojskową ogłoszoną przez naszego prezydenta. Zawsze byliśmy i pozostaniemy Rosjanami. Będziemy robić to, co naród rosyjski zaplanował na przyszłość, zarówno gospodarczo, jak i poprzez specjalne operacje wojskowe – podkreślił Aleksander Letycki, mieszkaniec Krymu. Podobne proputinowskie demonstracje, głośno krytykowane przez społeczność międzynarodową, odbyły się do tej pory m.in. w Serbii i w Niemczech.
Ukraina odda Krym i Donbas? "Myślę, że to nierealne"
WIDEO

Ukraina odda Krym i Donbas? "Myślę, że to nierealne"

Jaką ofertę może mieć Ukraina dla Rosji? - pytany był, w kontekście planowanej kolejnej tury rozmów pokojowych, w programie specjalnym WP były ambasador RP w Ukrainie Jan Piekło. - Ukraińska wersja, z tego, co wiemy, pozostaje cały czas taka sama. To jest bezwzględne wycofanie wszystkich wojsk rosyjskich z terytorium Ukrainy. Wtedy można negocjować. Myślę, że jest to warunek, którego Ukraina nie odpuści. Były spekulacje, co z Krymem, z republikami doniecką i ługańską, ale myślę, że ten pierwszy warunek jest warunkiem niepodważalnym - stwierdził. Co z roszczeniami terytorialnymi Rosji ws. Krymu i Donbasu? - Rosja może sobie w tej kwestii mówić, co chce. Zgodnie z prawem międzynarodowym zarówno Krym, jak i republiki doniecka i ługańska to są tereny ukraińskie. Trudno, żeby w sytuacji zwycięstw i skutecznego oporu Ukraina stwierdziła: oddajemy wam to, chcemy pokoju. Myślę, że to jest nierealne - ocenił Piekło. Były ambasador pytany był również o żądania Rosji ws. demilitaryzacji Ukrainy i zachowania jej neutralności. Przypomniał, że dążenie do członkostwa w UE i w NATO jest wpisane do ukraińskiej konstytucji. - To by więc wymagało zmiany konstytucji. Żeby dokonać takiej zmiany, procedura jest bardzo długa. Niekoniecznie byłoby to bardzo popularne w tej chwili. Nastroje ukraińskie są pozytywne, odnoszone są zwycięstwa, Ukraina nie uległa. Władze ukraińskie nie zaryzykowałyby w tej chwili pójścia w tym kierunku - ocenił Piekło.
Natalia Durman Natalia Durman