jarosław kraszewski

Wybuch blisko granicy. Generał o prowokacji
WIDEO

Wybuch blisko granicy. Generał o prowokacji

Jak zadbać o bezpieczeństwo ludzi żyjących blisko ukraińskiej granicy po tragedii w Przewodowie? Mateusz Ratajczak pytał o to w programie "Newsroom WP" gen. bryg. dr Jarosława Kraszewskiego, byłego szefa wojsk rakietowych. - Samochody są naszpikowane elektroniką, która zapewnia maksymalny poziom bezpieczeństwa, a nadal dochodzi do wypadków. Tu sytuacja jest analogiczna. Proszę sobie wyobrazić te sto rakiet, które Rosjanie wystrzelili na terytorium całej Ukrainy. Prawdopodobnie myślą przewodnią było wyznaczenie jednego celu blisko granicy z naszym państwem. Dlaczego? Żeby sprowokować taką sytuację, a nóż widelec Ukraińcy się pomylą, a rakieta przeciwlotnicza nie trafi. Rosjanie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że rakiety S-300, które posiadają Ukraińcy, są stare i pochodzą z lat 70. i 80. Prawdopodobnie nie wszystkie mechanizmy zadziałały. Nie zadziałał na pewno samolikwidator. W lotach rakiet zdarza się wiele wypadków i tego nie unikniemy. Z racji tego, że szefowałem wojskom rakietowym i artylerii, trochę się orientuję w tej materii. Wystarczy, że rakieta musnęła cel i nie uderzyła w niego kinetycznie głowicą, zatkał się dyszel silników, to rakieta leci zupełnie gdzie indziej. Przy tej technologii, która wtedy była stosowana, operator nie ma możliwości, by rakietę natychmiast uziemić - stwierdził gen. Jarosław Kraszewski. - Jak służyłem w BBN-ie to rozważano taki scenariusz podczas ćwiczeń Zapad-17. Mieliśmy dane o Iskanderach, które Rosjanie sprowadzali do Obwodu Kaliningradzkiego. Rozważaliśmy wariant co się stanie, jeżeli jeden z Iskanderów uderzy na terenie Suwalszczyzny i Rosjanie zakomunikują, że była to pomyłka i co Polska powinna zrobić, jaka powinna być adekwatna odpowiedź, by nie doprowadzić do eskalacji konfliktu, a drogą dyplomatyczną doprowadzić do szybkiego wyjaśnienia sprawy. Tutaj mamy sytuację odmienną, bo mamy wojnę. Ukraińcy bronią się. Sto rakiet leci, systemy przeciwlotnicze Ukrainy aktywowane i robią wszystko, co najważniejsze, by ochronić rodaków - podkreślił. - Jeżeli działania wojenne i bojowe są prowadzone i są intensyfikowane, to ludzie skupiają się na procedurach, które dotyczą działań bojowych. Niektóre rzeczy człowiek pomija, bo nie ma na to czasu, a musi skutecznie dowodzić pododdziałami pod jego komendą - dodał były szef wojsk rakietowych gen. bryg. dr Jarosław Kraszewski.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Polski generał: Dla Putina to strzał nie w kolano, a w potylicę
WIDEO

Polski generał: Dla Putina to strzał nie w kolano, a w potylicę

Duże grupy Rosjan mają trafiać na front bez przygotowania - taką informację podał na Telegramie jeden z żołnierzy powołanych do walki w pułku czołgów w Chersoniu. Według gen. bryg. dra Jarosława Kraszewskiego, byłego dowódcy wojsk rakietowych i artylerii wojsk lądowych, tacy żołnierze mogą nie poradzić sobie na polu walki. - W większości armii na świecie taki rodzaj rezerwistów rzuconych do walki nazywa się po prostu mięsem armatnim. Ci ludzie będą ginęli od ognia i środków rakietowych, którymi dysponują Ukraińcy. Ich obecność na polu walki będzie liczona w minutach, maksymalnie w kilku godzinach - podkreślił gen. Kraszewski w programie "Newsroom WP". Mówił, że ważne jest, czy rezerwiści brali wcześniej udział w ćwiczeniach wojskowych. Są problemy z podstawowymi zapasami, takimi jak śpiwory i koce. - Ich morale już jest bardzo niskie. Oni nie są mentalnie przygotowani, by sprawnie działać na polu walki. Może zabrzmi to głupio, ale współczuję ich rodzicom, bo to wysyłanie dzieci na śmierć - dodał. Jak decyzja o częściowej mobilizacji odbije się na Putinie? - dopytywała Agnieszka Kopacz-Domańska. Gen. Kraszewski przyznał, że dla Putina nie był to strzał w kolano, a w potylicę. - Decyzja o mobilizacji jest spóźniona. To spóźnienie jest na korzyść Ukraińców - przyznał. Dodał, że Ukraina dysponuje coraz lepszym sprzętem. - Utrzymanie tej przewagi jakościowej i technologicznej spowoduje, że Ukraińcy niedługo zwycięsko zakończą ten konflikt - ocenił wojskowy.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki