Jarosław Kaczyński (strona 128 z 380)

PiS za rok straci władzę? Ekspert: limit cudów się wyczerpał
WIDEO

PiS za rok straci władzę? Ekspert: limit cudów się wyczerpał

- W sondażach od sierpnia trwa stagnacja. Notowania poszczególnych partii niewiele się zmieniają - stwierdził w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski prof. Jarosław Flis, socjolog z UJ. Ekspert komentował wyniki ostatniego badania poparcia dla partii wykonanego przez United Surveys dla WP. - Według ostatnich wyników sondażowych, PiS zdobyłoby w Sejmie poniżej 200 mandatów, Konfederacja znalazłaby się pod progiem wyborczym. Ta ostatnia partia podąża trajektorią Ruchu Palikota, Kukiz’15 i innych TUP, czyli, jak to określam, Tymczasowym Ugrupowań Protestu. Najpierw budzi nadzieję, ma efekt nowości, potem, a w kolejnych wyborach nikt nie wierzy, że są w stanie dokonać rewolucji. Jeśli takie notowania sondażowe utrzymają się przez kolejnych miesięcy, to PiS zostanie zepchnięte do ław opozycji, a połączone siły obecnej opozycji zwyciężą - ocenia ekspert. Prof. Flis stwierdził, że w PiS nie widać wiary w zwycięstwo. - Podejmują cały szereg kroków, które zakładają, że w przyszłym roku Prawo i Sprawiedliwość straci władzę albo będzie w kolosalnych tarapatach: przesunięcie wyborów samorządowych, czy te wszystkie propozycje, żeby tam jakoś próbować utwierdzić w spółkach Skarbu Państwa swoich nominatów i partyjnych kolegów - wyliczał. Ekspert stwierdził, że taka postawa może okazać się dla PiS "samospełniającą się przepowiednią". - Trudno odnieść zwycięstwo, jak się w nie nie wierzy. Można zawsze liczyć na jakąś głupotę ze strony opozycji, ale wydaje się, że tutaj Prawo i Sprawiedliwość wykorzystało limit cudów w 2015 i w 2019 roku - podsumował.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Dlaczego PiS nie chowa już prezesa? Ekspert wskazał główną przyczynę
WIDEO

Dlaczego PiS nie chowa już prezesa? Ekspert wskazał główną przyczynę

- Do tej pory w PiS panowało przekonanie, że prezes jest raczej obciążeniem w kontaktach z wyborcami, niż szczególnym atutem. Uważano, że lepiej go schować i wystawić na pierwszą linie kogoś innego. Teraz to się zmieniło, bo PiS toczą wewnętrzne problemy. W związku z tym nie ma kto powiedzieć prezesowi prawdy o jego ostatnich występach. Wszyscy mu raczej mówią, że "jest świetnie" - ocenia prof. Jarosław Flis, socjolog UJ, w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski. - Ten stan będzie się utrzymywał, ponieważ wszyscy w partii wiedzą, że to on układa listy wyborcze i nie chcą z nim zadzierać. To on decyduje o ich "być albo nie być". Sondaże wskazują, że mandatów do podziału po przyszłych wyborach będzie mniej – z parlamentem pożegna się kilkudziesięciu posłów PiS. A to, że te występy Kaczyńskiego szkodzą partii, o to się martwi kto inny - nie szeregowi posłowie czy lokalni działacze. Oni zabiegają o utrzymanie się na listach PiS, jak najlepiej potrafią - wyjaśnił. Socjolog ocenił, że podczas objazdu po Polsce Jarosław Kaczyński często się kompromituje kuriozalnymi wypowiedziami i "żartami". - To jest tak, że, jak to mówią, "kiedy komuś rośnie ego, to i mózg uciska jego". Przez ostatnie siedem lat całe otoczenie mówiło prezesowi PiS, że "jest genialny". Najwyraźniej przez to stracił samokontrolę. Po prostu był pierwszym, który uwierzył we własny geniusz - stwierdził Flis. Ekspert porównał fenomen Kaczyńskiego do byłego prezydenta USA Donalda Trumpa. - Głównym atutem prezesa PiS jest to, że on wprawia w jakiś rodzaj histerii swoich politycznych przeciwników i tym uwiarygadnia siebie i partie w oczach tych wszystkich, którzy tych przeciwników nie lubią. To tak samo jak z Trumpem. Amerykanie, którzy nie cierpieli aroganckich miliarderów ze Wschodniego Wybrzeża, pokochali jednego z aroganckich miliarderów ze Wschodniego Wybrzeża. Dlaczego? Bo cała reszta uważała go za skończonego idiotę i nim pogardzała. A ponieważ oni też czuli się pogardzani, to między Trumpem a częścią Amerykanów, zrodziło się poczucie wspólnoty - podsumował.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Lewandowska krytycznie o Kaczyńskim. Tak bronił go poseł PiS
WIDEO

Lewandowska krytycznie o Kaczyńskim. Tak bronił go poseł PiS

"Jestem zła, gdy widzę, że politycy w niesprawiedliwy sposób oskarżają kobiety, zamiast dostrzegać realne problemy. Jako kobieta i matka czuje się bardzo dotknięta ostatnimi wypowiedziami" – tak Anna Lewandowska skomentowała w mediach społecznościowych kuriozalne słowa Jarosława Kaczyńskiego, które padły w Ełku. W podobnym tonie o tyradzie prezesa PiS wypowiedziała się trenerka-celebrytka Ewa Chodakowska. "To szczyt nienawiści do nas, do kobiet" - czytamy w jej wpisie na Facebooku. Poseł PiS Bartłomiej Wróblewski, goszcząc w programie “Tłit”, był proszony o odniesienie się do ich wypowiedzi. - Dyskusja, w której jest element rządzący-opozycja – w której jest przesada, złośliwość, nadinterpretacja, manipulacja i skrót myślowy - nigdy nie będzie nas prowadzić do tego, żeby zmienić lub złagodzić kryzys demograficzny, który mamy w Polsce - kluczył polityk. Feralną wypowiedź prezesa PiS na temat spadku dzietności w Polsce i “dawaniu w szyję” przez Polki nazwał “cząstkowym, wycinkowym, opisem jednego z problemów”. - Ani wypowiedź pani Chodakowskiej, ani egzegeza wypowiedzi prezesa, nie zbliża nas do rozwiązania problemu demograficznego, a wręcz oddala - stwierdził. Polityk PiS, pytany, czy szef jego partii powinien przeprosić za kontrowersyjne słowa o Polkach, unikał odpowiedzi. Stosował metodę "zdartej płyty", powtarzał uparcie, że alkoholizm jest problemem i wśród kobiet, i wśród mężczyzn, a dyskusje o wypowiedzi Kaczyńskiego to "ślepa uliczka", która nie doprowadzi nas do rozwiązania problemu zapaści demograficznej w Polsce.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
WIDEO

Kaczyński o płaceniu gotówką. Jest komentarz ministra PiS

Jarosław Kaczyński przyznał, że obawia się likwidacji płatności gotówkowych. Mówił o zagrożeniu ze strony rosyjskich cyberataków oraz o osobach starszych, które nie korzystają z kart płatniczych. "Taki człowiek siedzi tu przed państwem" - mówił prezes Prawa i Sprawiedliwości podczas spotkania z sympatykami. O tę wypowiedź lidera partii rządzącej Mateusz Ratajczak pytał w programie "Newsroom" WP ministra Janusza Cieszyńskiego odpowiedzialnego w rządzie za cyberbezpieczeństwo. - Możliwości w zakresie dokonywania gotówką płatności na wysokie kwoty zostały ograniczone. Takich płatności nie można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu. To naturalne działanie, które ma na celu ograniczenie szarej strefy. To nie dotyczy konsumenckiego obrotu. Takie postulaty w światowej dyskusji się pojawiają, to nie jest nic nowego. Myślę, że w Polsce dopóki rządzi Prawo i Sprawiedliwość, takie rozwiązania nie zostaną wprowadzone - powiedział Janusz Cieszyński. - Ryzyko zawsze istnieje. Jeżeli ktoś mówi, że nie ma ryzyka cyberataku na jakikolwiek system, to nie mówi prawdy. Praca ekspertów na rzecz cyberbezpieczeństwa polega na tym, żeby temu zapobiegać, żeby skutki były jak najmniejsze - dodał. Czy groźba cyberataków powinna skłonić seniorów do ubankowienia? - Są znacznie ważniejsze problemy niż wzrost ubankowienia. Myślę, że Polska jest jednym z liderów, jeśli chodzi o dostęp do usług bankowych w Europie. Ja zajmuję się cyfryzacją usług publicznych. Naszym celem nigdy nie powinna być stuprocentowa cyfryzacja, bo może są osoby, które nie są do tego przekonane. Pan prezes Jarosław Kaczyński jest przekonany do tego, że cyfryzacja jest ważna. Miałem okazję z nim o tym rozmawiać. To oczywiste, że dla Polski cyfryzacja jest szansą - stwierdził minister Cieszyński.