inflacja (strona 12 z 28)

Rząd poprze poprawki do ustawy węglowej? "Nasze zdanie jest negatywne"
WIDEO

Rząd poprze poprawki do ustawy węglowej? "Nasze zdanie jest negatywne"

Senat przyjął poprawki do ustawy o dodatku węglowym, zakładające pomoc finansową również dla osób ogrzewających domy przy użyciu innych surowców. Czy rząd je poprze? – Na pewno nie w takiej formule, nie w formule poprawek do tej ustawy – powiedział w programie "Tłit" wiceminister finansów Artur Soboń. – Tutaj zdanie rządu jest negatywne. Natomiast będzie propozycja kompleksowa ze strony Ministerstwa Klimatu – dodał. – Analizujemy skutki i możliwości zgodnie z dyrektywą, aby przy przedłużeniu tej tarczy również te dodatkowe paliwa nią objąć – wskazał. Kiedy można spodziewać się decyzji ws. pomocy dla osób, które nie ogrzewają domów węglem? – Jeśli chodzi o tę tarczę, to mamy system kwartalny. Czyli patrzymy, jak wygląda sytuacja, jak te tarcze działają – mówił. – Jeśli będziemy pokazywali tarczę od końca października do końca grudnia, to pokażemy też zakres tych obniżek VAT-u i akcyz, które będą w tarczy obowiązywać – stwierdził. Jak dodał, spodziewany jest też projekt ustawy, nad którym pracuje Ministerstwo Klimatu. – Dzisiaj ci wszyscy, którzy potrzebują wsparcia i nie są w tej grupie dodatku węglowego, również takie wsparcie w postaci dodatku osłonowego otrzymują, w dwóch transzach (…), w różnych kwotach – mówił Soboń. Wyjaśnił także, że obecnie Ministerstwo Finansów pracuje nad przedłużeniem i rozszerzeniem działania tarczy antyinflacyjnej, a Ministerstwo Klimatu nad "wsparciem dla różnego rodzaju paliw".
"Posłuchali Czarnka". Dulkiewicz nie gryzła się w język
WIDEO

"Posłuchali Czarnka". Dulkiewicz nie gryzła się w język

W obliczu rekordowej inflacji Polacy szukają oszczędności, gdzie tylko się da. Patryk Michalski pytał Aleksandre Dulkiewicz, czy wzrost cen przełożył się też na mniejszy ruch turystyczny w Gdańsku. - Na razie tego nie zauważamy, natomiast z moich rozmów z gastronomami, hotelarzami (…) wynika, że zachowania konsumentów są inne - bardziej oszczędzają, rozważają bardziej, co kupić - odparła Dulkiewicz. Przypomniała też wypowiedź ministra edukacji Przemysława Czarnka, który w jednym z wywiadów stwierdził, że w dobie drożyzny można "jeść mniej". - Nie wiem, czy turyści od razu posłuchali ministra Czarnka, ale (…) rzeczywiście jedzą mniej i starają się zatrzymywać w miejscach, które są tańsze - mówiła prezydent Gdańska. Dulkiewicz dodała, że obecna sytuacja gospodarcza znacznie obciąża też budżet miasta. - W Gdańsku na obsługę naszego zadłużenia, na spłatę odsetek, w całym ubiegłym roku wydaliśmy 8,5 mln zł. W tym roku już w pierwszym półroczu wydaliśmy 13 mln, a szacujemy, że w drugim półroczu to będzie 20 mln zł. Czyli za cały rok 2022 będzie to ponad trzy razy więcej niż za rok 2021 - tłumaczyła. Zaznaczyła, że miasto ponosi też znaczne wydatki m.in. na działania na rzecz integracji uchodźców z Ukrainy, które - jak podkreśliła - "są finansowane przez rząd w bardzo ograniczonym zakresie".
Maciej Zubel Maciej Zubel
Mocne słowa posła KO o Glapińskim. "Jest funkcjonariuszem PiS-u"
WIDEO

Mocne słowa posła KO o Glapińskim. "Jest funkcjonariuszem PiS-u"

Gość programu "Tłit" WP Dariusz Joński z KO komentował wywiad z prezesem NBP Adam Glapińskim w tygodniku "Sieci". – Myślę, że bohater tej okładki odpowiada dzisiaj w dużej mierze za to, że ludzie się zastanawiają, jak przeżyć do 1-ego, jak zapłacić kredyt, jak przeżyć zimę. Dlatego, że doprowadził do największej inflacji. Jak w UE jest (inflacja – red.) poniżej 8 proc., to my mamy dwa razy więcej. Ten człowiek w ogólnie nie powinien kandydować na drugą kadencję, powinien się wycofać – ocenił Joński. Pytany o to, czy tak mocne słowa pod adresem Donalda Tuska nie zadziwiają go, odparł przecząco. – Nie zadziwia mnie to z tego tytułu, że pan Glapiński nigdy nie przestał być politykiem. Pełniąc funkcję prezesa NBP, jest po prostu funkcjonariuszem Prawa i Sprawiedliwości. On ma jakąś misję polityczną – ocenił gość WP. Jak dodał, Glapiński – zamiast oddzielić te dwie funkcje – "jest po prostu politykiem, który uprawia politykę w najgorszym stylu" i "atakuje opozycję". Jednocześnie według Jońskiego prezes NBP "dokonał największych błędów". – Wydaje mi się, że te jego słowa są celowe, aby odwrócić uwagę od swojej niewiedzy i tego, do czego doprowadził w Polsce. Myślę tutaj o ogromnej inflacji – zaznaczał. – Natomiast nie ucieknie od tej odpowiedzialności. Moim zdaniem PiS przegra wybory właśnie w dużej mierze przez Glapińskiego – uważa poseł KO. – Pan Glapiński, zamiast odejść (…), dzisiaj prowadzi atak polityczny na lidera opozycji. To się po prostu w głowie nie mieści – powiedział Dariusz Joński.
Grozi nam chleb za 10 zł? "Sytuacja może być nieciekawa"
WIDEO

Grozi nam chleb za 10 zł? "Sytuacja może być nieciekawa"

Czy w Polsce może być chleb za 10 złotych? – Najlepszym dowodem na to, co dzieje się z polskim rolnictwem, jest dzisiaj sytuacja na rynku cukru. W Niemczech, Czechach cukier jest o połowę tańszy niż w Polsce i powszechnie dostępny, a w Polsce mamy brak – mówił w programie "Tłit" Marek Sawicki z PSL-KP. – Więc nie wiem, czy Krajowa Spółka Cukrowa zajęła się właśnie tworzeniem tego krajowego holdingu spożywczego i nie ma czasu dowieźć cukru do sklepów, czy rzeczywiście tego cukru brakuje. Jeśli tak będą radzić sobie ze zbożami, jak radzą sobie z cukrem, to oczywiście sytuacja na rynku chleba może być bardzo nieciekawa – powiedział poseł. – Pytanie, czy chleb będzie za 10 zł czy za 20 zł, jest pytaniem kompletnie retorycznym, dlatego, że dzisiaj już nie ma standardowych bochenków, jak w latach 80. (…). Każda piekarnia, każdy producent ma swoje propozycje, swoją ofertę, swoje normy. W związku z tym dzisiaj nie da się powiedzieć, czy chleb kosztuje 10 zł czy 15, bo każdy rodzaj chleba ma inną cenę, jedne bochenki są półkilogramowe, inne kilogramowe, jeszcze inne są mniejsze – wymieniał gość WP. – Więc tutaj się nie da ustalić tej ceny. Z pewnością chleb już jest droższy niż rok temu i proszę zwrócić uwagę, że skoro cukier w takim szalonym tempie podrożał, to ja nie spodziewam się, żeby mięso i chleb zachowywały się na rynku po żniwach czy po wakacjach inaczej, żebyśmy mieli nagle spadek cen i – tak jak pan minister Kowalczyk mówi – "dla wszystkich wystarczy" – kontynuował. Jak dodał, "oczywiście wystarczy", ale jedynie w zakresie dostępności fizycznej. – Natomiast może być brak dostępności finansowej, bo wielu na ten chleb powszedni stać nie będzie – skwitował Marek Sawicki.
"Idziemy w stronę katastrofy". Wrze po słowach Glapińskiego
WIDEO

"Idziemy w stronę katastrofy". Wrze po słowach Glapińskiego

Były szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz (PO) komentował w programie "Tłit" WP słowa prezesa Narodowego Banku Polskiego Adam Glapińskiego, który zapowiedział kolejną podwyżkę stóp procentowych we wrześniu, a później ich spadek. Zapytany o to, czy może to mieć związek ze zbliżającymi się wyborami i czy szef NBP będzie w kampanii wyborczej wspierał PiS, Sienkiewicz nie miał wątpliwości. - To jest oczywiste, że Glapiński jest de facto mentalnie funkcjonariuszem PiS. I to, że NBP będzie robił wszystko, żeby rządzącym pomóc – to jest jasne. Tylko oznacza to, że taka polityka NBP będzie jeszcze bardziej odzierała Polaków z pieniędzy – oznajmił Sienkiewicz. – Wiara w to, że Glapiński jest w stanie zarządzać tym, co się dzieje z polską złotówką, że ma jakiś plan, (…) jest, prawdę mówiąc, trochę naiwna. Problem polega na tym, że PiS położył polską gospodarkę. I traci kontrolę z tygodnia na tydzień nad tym, co się dzieje w gospodarce. Nad stabilnością złotego, nad inflacją, nad energetyką, nad inwestycjami – wyliczał. – Moim zdaniem to już jest sytuacja, w której okręt zerwał się z cum, dryfuje po morzu i tylko jak najszybsze odejście PiS może gwarantować, że przyjdzie ktoś, kto po prostu tym normalnie zarządzi – dodał. Odniósł się też do słów prezesa NBP o tym, że rzekome ataki ze strony opozycji nie przyczyniają się do poprawy sytuacji. – To, co osłabia złotówkę, to jest polityka NBP, czyli Glapińskiego – powiedział. Ocenił też, że w kontekście polskiej gospodarki "idziemy w stronę biedy, w stronę katastrofy". – Przerzucanie tego na opozycję jest dość żałosnym ruchem retorycznym – skwitował gość WP.
Tak źle nie było od 25 lat. Wiceminister: ja nie zamierzam udawać
WIDEO

Tak źle nie było od 25 lat. Wiceminister: ja nie zamierzam udawać

W Polsce mamy najwyższą inflację od 25 lat. W programie "Tłit" WP zapytaliśmy wiceministra spraw zagranicznych Pawła Jabłońskiego, jak prywatnie radzi sobie z tą sytuacją. – Rzeczywiście, takiej inflacji nie widzieliśmy od kilkudziesięciu lat. Nie tylko w Polsce, ale też w większości krajów Europy, w Stanach Zjednoczonych. To jest dotkliwe dla wszystkich - stwierdził Jabłoński. Zapytany przez prowadzącego program Patrycjusza Wyżgę, jakie wskazówki dałby w związku z tym Polakom, odpowiedział, że nie będzie dawał indywidualnych rad. - To jest problem globalny. Ceny są odczuwalne dla każdego z nas. To, co jest najważniejsze w tej chwili, to podejmować wszystkie możliwe działania, żeby skutki tej inflacji łagodzić. Nie będziemy w stanie poradzić sobie z tym samodzielnie, bo za inflację w ogromnym stopniu odpowiada wojna, manipulacja cenami energii - stwierdził wiceszef MSZ. - Ja nie zamierzam udawać, że problemu nie ma, ale jednocześnie nie można twierdzić, że to problem wyłącznie w Polsce - dodał gość WP. Jabłoński zaznaczył, że rząd podejmuje działania, które mają doprowadzić do tego, by "ludzie mieli trochę więcej pieniędzy w portfelach". - Nieco niższe ceny paliwa, nieco niższe podatki, wakacje kredytowe i kolejne działania, które będziemy podejmować - dodał. Prowadzący program pytał też wiceszefa MSZ o zbliżający się kryzys energetyczny. - Mamy sytuację rzeczywiście bardzo niepewną w kontekście energetycznym - stwierdził Jabłoński.
Justyna Adamczyk Justyna Adamczyk