dyplomacja (strona 10 z 24)

Pozycja Polski w skonfliktowanym świecie. "Sami siebie zmarginalizowaliśmy"
WIDEO

Pozycja Polski w skonfliktowanym świecie. "Sami siebie zmarginalizowaliśmy"

Jaka jest dzisiaj pozycja Polski w świecie ogarniętym konfliktami mocarstw o prymat gospodarczy? Czy nasza rola w NATO i Unii Europejskiej jest dziś na tyle silna, by brać udział w dyskusji na temat kształtującego się nowego porządku geopolitycznego? Podczas Debaty Geopolitycznej Wirtualnej Polski odpowiedzi na pytania próbował znaleźć Patrycjusz Wyżga. Zaproszeni eksperci nie mieli jednak dobrych wiadomości. - W Unii Europejskiej nasza realna pozycja oddziaływania została w ostatnich latach na własne życzenie znacznie osłabiona. Weszliśmy w konflikty wewnętrzne z Komisją Europejską, z szeregiem różnych państw Unii Europejskiej, przez co sami siebie zmarginalizowaliśmy z tej głównej debaty - powiedziała prof. Katarzyna Pisarska z Fundacji Kazimierza Pułaskiego. Jak podkreśliła spór Polski z UE wynika przede wszystkim z wewnętrznych konfliktów targających Zjednoczoną Prawicą. - Być może czas sobie uświadomić, że jest czas wojny i my musimy być skuteczni na wszystkich forach, w których jesteśmy i gdzie nasz głos jest oczekiwany - wskazała. Prof. Bogdan Góralczyk mówił z kolei o słabnącej pozycji całej Unii Europejskiej. Dowodem na to mają być zawierane przez USA sojusze w basenie Pacyfiku. W jego ocenie może to oznaczać, że Amerykanie przeniosą swoją uwagę na tamten region, znacznie ograniczając swoją działalność na arenie NATO. Z kolei Wojciech Konończuk z Ośrodka Studiów Wschodnich mówił o rozkładzie sił w samej UE. - Są w UE równi i równiejsi, jakkolwiek mogłoby się to nie podobać. Z całą pewnością do tych równiejszych zaliczają się Berlin i Paryż, które w tych kluczowych sprawach zwykle mają najwięcej do powiedzenia - stwierdził. Dodał jednak, że nie należy zapominać o funkcji Komisji Europejskiej, która ma stać na straży równości państw członkowski.
Putin widzi słabość Bidena? Kreml chce nowego porządku na świecie
WIDEO

Putin widzi słabość Bidena? Kreml chce nowego porządku na świecie

Podczas Debaty Geopolitycznej Wirtualnej Polski Patrycjusz Wyżga zapytał zebranych w studiu ekspertów o powody, dla których Władimir Putin prze do rozmów na temat systemu bezpieczeństwa na świecie. Zdaniem zaproszonych przez nas gości rosyjski przywódca dostrzega słabość USA i chce wykorzystać moment do renegocjacji obowiązujących ustaleń. - Rosja chce teraz pokazać, że należy się nie tylko z nią liczyć, ale należy renegocjować powstały w 1991 czy 1989 roku system bezpieczeństwa w Europie - powiedziała prof. Katarzyna Pisarska z Fundacji Kazimierza Pułaskiego. W jej ocenie Rosja ma obecnie trzy cele: uniemożliwienie Ukrainie wejścia do NATO i UE, zwiększenie wpływów w polityce środkowoeuropejskiej, a w tym prawo weta w sprawie przystąpienia kolejnych krajów do NATO oraz doprowadzenie do konferencji, podczas której ustalony zostanie nowy porządek polityczny. Zdaniem dra Jacka Bartosiaka Kreml dostrzega finansowy i militarny kryzys USA wywołany wojną handlową z Chinami, stąd ofensywa dyplomatyczna Putina. Ocenił jednak, że Rosja nie chce burzyć obowiązującego porządku, a jedynie zmienić jego zasady. - Chcą renegocjować swoje miejsce po to, żeby docelowo ostatecznie być w Europie. Nie z Chinami, tylko w Europie, ale na korzystnych dla siebie zasadach. I wtedy oczywiście z podeptaniem wielkiej strategii państwa polskiego, naszych interesów i interesów Europy środkowo-wschodniej - powiedział. - My tu, niestety, jesteśmy w grze - dodał.
Prezydent Duda nie spotka się z kanclerz Merkel. Były ambasador RP: Granica nietaktu
WIDEO

Prezydent Duda nie spotka się z kanclerz Merkel. Były ambasador RP: Granica nietaktu

W sobotę w Polsce z wizytą będzie przebywać kanclerz Angela Merkel. Kto powinien spotkać się z szefową niemieckiego rządu? - Prezydent, Prezes Rady Ministrów, być może powinien być obecny również minister spraw zagranicznych, chociaż nie pamiętam, jak się nazywa - komentował w programie "Newsroom" WP Ryszard Schnepf, były wiceszef MSZ i były ambasador RP w USA. - Ja myślę, że dzieje się coś niedobrego, ponieważ na sferę osobistą, na granicę nietaktu przenosi się różnego rodzaju niechęci. Słyszymy o tym, że prezydent nie ma zamiaru spotkać się z kanclerz Merkel i byłoby to bardzo złym znakiem nie tylko na teraz, ale i na przyszłość. Angela Merkel, czy się ją lubi, czy nie, jest politykiem, który zrobił wiele dobrego dla Polski - tłumaczył dyplomata. Prowadzący Mateusz Ratajczak dopytywał, czy spotkanie prezydenta z kanclerzem nie byłoby złamaniem protokołu dyplomatycznego. - Na pewno nie. Przypomnę, że przy wcześniejszych wizytach to właśnie prezydent zabiegał o to, żeby kanclerz Niemiec, która jest najważniejszą osobą w państwie niemieckim, spotkała się również z nim. Teraz na pożegnanie dochodzi do ewidentnego nietaktu - przekazał Schnepf. - Myślę, że ten gest będzie miał znaczenie. Polityka niemiecka kieruje się pewnymi zasadami. (...) Nawet oponenci polityczni kanclerz Merkel ją szanują i znają jej wieloletni dorobek. To jest bardzo zły sygnał dla tych, którzy obejmą władzę u naszych sąsiadów - dodał.