Michał Woś (strona 4 z 11)

Liderzy PiS nieobecni. Człowiek Ziobry się tłumaczy
WIDEO

Liderzy PiS nieobecni. Człowiek Ziobry się tłumaczy

Michał Woś w programie "Newsroom" Wirtualne Polski został zapytany m.in. o to, czy Suwerenna Polska (do 3 maja Solidarna Polska - przyp. red.) nie chciała zaprosić na swoją konwencję liderów Prawa i Sprawiedliwości. - To była majówka. Czas luźniejszy. Decyzja dotyczyła tego, żeby zmobilizować głównie nasze struktury i nie angażować innych osób zanadto - wskazał wiceminister sprawiedliwość. Gość WP dopytywany o to, czy Jarosław Kaczyński nie pojawił się na tym wydarzeniu, bo odbyło się ono w majówkę, odpowiedział, że "takie były ustalenia". - Był na pewno poinformowany. Prezes Ziobro rozmawiał z prezesem Kaczyńskim przed konwencją - ujawnił polityk. W rozmowie z Mateuszem Ratajczakiem Michał Woś podkreślił, że "Zbigniew Ziobro to prawdziwy mąż stanu". Na to samo pytanie Krzysztof Sobolewski w Radiu ZET odpowiedział z kolei: "pomidor". - Krzysiek ma swoje obowiązki jako sekretarz generalny PiS, więc ciężko mu chwalić innych liderów. Jakby pan mnie zapytał, czy Krzysztof Sobolewski jest mężem stanu, też bym odpowiedział "pomidor", bo każdy ma wady i zalety - powiedział polityk. - Ale gdyby mnie pan zapytał, czy pan prezes Jarosław Kaczyński jest mężem stanu, to bez zwątpienia bym powiedział, że tak, bo to przyznaje nie tylko koalicja, ale też opozycja i część dziennikarzy "GW" i ludzie, którzy nienawidzą prezesa Kaczyńskiego, a jednocześnie przyznają, że robi to dla idei - kontynuował wiceszef w resorcie sprawiedliwości.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Sylwia Bagińska Sylwia Bagińska
Gorąco po wpisie Terleckiego. Zakpił z Ziobry, szybko dostał odpowiedź
WIDEO

Gorąco po wpisie Terleckiego. Zakpił z Ziobry, szybko dostał odpowiedź

Michał Woś z Suwerennej Polski (do 3 maja Solidarnej Polski - red.) w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski odniósł się do słów Krzysztofa Sobolewskiego z PiS, który powiedział na antenie Radia Zet, że etap tworzenia wspólnych list został po konwencji ziobrystów trochę wycofany. - Gdyby ta konwencja nie była mobilizującą też dla PiS, to by nie było takiego podejścia naszego koalicjanta - powiedział wiceminister sprawiedliwości. Rozmówca Mateusza Ratajczaka wspomniał też o tym, że konwencja Suwerennej Polski miała być w całości transmitowana w TVP Info, ale zostało to ograniczone do krótkiego wystąpienia prezesa. Woś podkreślał, że termin konwencji, był "dobrym terminem". Polityk odniósł się także do wpisu wicemarszałka Sejmu. "Mała partia, ok. 1 proc. poparcia, ogłasza, że to ona będzie bronić suwerenności Polski? Zmiana nazwy nic nie zmieni. Tylko Prawo i Sprawiedliwość może zapewnić Polsce wolność i rozwój" - napisał Ryszard Terlecki po wystąpieniu ziobrystów. Zdaniem wiceministra sprawiedliwości komentarz polityka PiS świadczy o tym, że wydarzenie koalicjanta zostało odnotowane. - Pan Terlecki ją (konwencję - przyp.red.) śledził i poczuł się w obowiązku skomentować. Ma różny styl "pan marszałek 1 proc. Terlecki" - podkreślił gość WP i przypomniał, że poseł PiS ledwo dostał się do Sejmu. - Miał dokładnie 1,59 proc. głosów - kontynuował Woś. - My się nie obrażamy - zaznaczył polityk i ujawnił, że w kuluarach mówi się o tym, aby dla "pana marszałka szukać miejsca w innym regionie, bo jest obawa, że nie dostanie się do parlamentu". - Tego rodzaju komentarze są zbędne, bo wróg jest gdzie indziej - dodał. - My jako SP zauważamy błędy, które też popełnili politycy PiS (...), ale mimo to uważamy, że ten projekt jest czymś najlepszym, co trafiło się Polsce w ostatnich 30 latach - powiedział. - I liderzy PiS, i liderzy SP wiedzą, że jeżeli pójdziemy osobno (na wybory - red.), oznacza to władzę opozycji, koniec rządów PiS. Ten wariant nie jest optymalny, ale musimy być na niego przygotowani, biorąc pod uwagę chociażby takie wypowiedzi jak marszałka Terleckiego - powiedział gość WP.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Sylwia Bagińska Sylwia Bagińska
Śledztwo ws. eksplozji w Przewodowie. Na miejscu był członek rządu
WIDEO

Śledztwo ws. eksplozji w Przewodowie. Na miejscu był członek rządu

Minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro polecił Prokuratorowi Krajowemu osobisty nadzór nad śledztwem ws. tragedii w Przewodowie. O szczegóły Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w Programie Specjalnym Wirtualnej Polski wiceministra sprawiedliwości Michała Wosia. - Na tym etapie niewiele można powiedzieć. Od pierwszych godzin na miejscu byli prokuratorzy, był prokurator okręgowy. Był specjalny zespół prokuratorów, który całą noc pracował na miejscu i nadzorował działania służb, ale przede wszystkim biegłych i ekspertów. Wszystko jest bardzo dokładnie wyjaśnianie. Państwo polskie zbiera wszystkie dostępne informacje, które są w naszej dyspozycji i naszych sojuszników. Stąd ważne działania na miejscu śledczych, ale kontekst międzynarodowy jest osobisty dla każdego - powiedział Michał Woś. Czy Zbigniew Ziobro uda się na miejsce? - Nie wykluczam, nie pytałem ministra. Oczywiście służby są do tego przygotowane, ale kwestie bezpieczeństwa i procedury Służby Ochrony Państwa obligują mnie, by nie zabierać głosu. Śledztwo jest nadzorowane przez Prokuratora Krajowego, pana prokuratora Dariusza Barskiego. Zespół na miejscu działa. Dwóch obywateli Rzeczpospolitej poniosło śmierć. Wiemy, że to pocisk produkcji rosyjskiej, że była na miejscu eksplozja. Te sprawy muszą być bardzo dokładnie wyjaśnione. Na miejscu pracują eksperci, biegli, prokuratorzy. Koordynują prace służb. Samo śledztwo ma wyjaśnić przyczyny na miejscu, ale zbiera wszelkie dostępne dane, te krajowe i te, które mamy od naszych sojuszników, które pozyskujemy na forum międzynarodowym. Pierwsze godziny po zdarzeniu były najważniejsze, żeby zabezpieczyć dowody i zebrać próbki. Na miejscu są saperzy i eksperci od materiałów wybuchowych, więc te wszystkie sprawy realizują się na najwyższym poziomie profesjonalizmu. Wyrazy współczucia od ministra sprawiedliwości dla rodzin ofiar. Na miejscu wieczorem był wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski, który zarządza Funduszem Sprawiedliwości. Razem z panią starostą hrubieszowskim podjęli działania związane z pomocą psychologiczną i objęciem wsparciem rodzin tych panów, którzy zginęli - podkreślił wiceminister.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Ziobro mówi o kradzieży. Woś wskazuje winnych
WIDEO

Ziobro mówi o kradzieży. Woś wskazuje winnych

"Nie zapłaciliśmy kar za Turów, te pieniądze zostały nam ukradzione" - stwierdził minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. - Ale kto ukradł te pieniądze? Jeśli miała miejsce kradzież, to trzeba wskazać winnego i ukarać - pytał swojego gościa, wiceministra sprawiedliwości Michała Wosia, prowadzący program "Newsroom" w WP Michał Wróblewski. - Wiemy, kto jest winny: eurokraci, którzy naruszają prawo, którzy tak sobie traktaty wykorzystują, żeby Polskę gnoić, to jest ich cel - odparł wiceminister. - Gdybyśmy bili brawo eurokratom, ich próbom zniszczenia Polski i budowy państwa europejskiego, to oczywiście byłoby wszystko cacy, byłoby bez problemu. Przecież w innych państwach, np. w Bułgarii wręcz mówi się o problemach korupcyjnych premiera, ale tam jest wszystko okej, bo premier jest w Europejskiej Partii Ludowej, a jeszcze do niedawna przewodniczył jej pan Tusk - dodał Woś. Prowadzący przypomniał więc słowa Donalda Tuska o tym, że od kiedy rządzi PiS, Centralne Biuro Antykorupcyjne "nie dobrało się do skóry żadnemu politykowi z zamkniętego układu, który się na naszych oczach zrodził". - Bzdura totalna - odparł wiceminister Woś. - Chyba za dużo muli w tej Brukseli i tych dodatków, którymi się te mule popija, i tak to się kończy. Odsyłam do rzecznika CBA, jest mnóstwo spraw, które w ciągu siedmiu lat zostały zrealizowane i zawsze prezes Jarosław Kaczyński podkreśla, że my od siebie wymagamy więcej. U nas nie ma doktryny Neumanna jak w Platformie, że jak masz swoich, to sądy cię nie ruszają. Od nas, tak jak prezes PiS mówi, wymaga się więcej i patrzy się na ręce ludzi związanych z rządem i Zjednoczoną Prawicą, i bardzo dobrze. A jeśli spraw jest mniej, to być może w PO był jakiś problem - ocenił wiceminister Michał Woś.
Violetta Baran Violetta Baran
Najpierw Kozidrak, teraz Barbara K-Sz. Polityk od Ziobry ostro reaguje
WIDEO

Najpierw Kozidrak, teraz Barbara K-Sz. Polityk od Ziobry ostro reaguje

Prokuratura postawiła aktorce Barbarze Kurdej-Szatan zarzuty zniesławienia funkcjonariuszy Straży Granicznej. - Celebryci nie mają immunitetu i nie powinni mieć immunitetu. Stąd działania prokuratury wobec pani Barbary K.-Sz., która wyklinała w internecie obrzydliwie polskich mundurowych, którzy bronili granicy, co było skandaliczne, wszyscy Polacy byli oburzeni - ocenił w programie "Tłit" w WP wiceminister sprawiedliwości Michał Woś z Solidarnej Polski. - Stąd też działania prokuratury wobec innej pani, pani Beaty K., w której sprawie zapadł skandaliczny wyrok I instancji - dodał wspominając orzeczenie sądu, które zapadło na początku maja w sprawie Beaty Kozidrak, przyłapanej na jeździe pod wpływem alkoholu. - Ja chciałbym, aby tak nie było i po to jest instytucja apelacji - odparł dopytywany, czy sądy traktują pobłażliwie celebrytów. - Prokuratura zaskarżyła ten skandaliczny wyrok pierwszej instancji. Słuchając uzasadnienia pani sędzi po orzeczeniu po prostu włosy dęba stawały. Przerażające, że ktoś może mieć taki tok myślenia i de facto, upraszczając, jak ktoś ładnie śpiewa, to może jeździć po pijaku. To skandal. Jak ktoś jest znanym piosenkarzem, ładnie śpiewa, to nie jest żadne upoważnienie do tego, żeby wsiadał za kółko po pijaku i stwarzał zagrożenie dla dzieci, dla nas wszystkich, którzy chodzimy na co dzień po ulicach. Więc prokuratura działa, prokuratura złożyła apelację. Zobaczymy, jakie będzie orzeczenie sądu wyższej instancji, ale jestem przekonany, że tam sędziowie zachowają trochę więcej rozumu, niż sąd pierwszej instancji. Trzeba jednoznacznie krytykować tego rodzaju skandaliczne, bezczelne dla Polaków orzeczenia, które de facto zmierzałyby w kierunku legalizacji jakiegoś immunitetu celebryckiego - stwierdził Michał Woś.
Violetta Baran Violetta Baran
Niespodziewane głosowanie. Tak Ziobro dogadał się z Kaczyńskim? Reakcja
WIDEO

Niespodziewane głosowanie. Tak Ziobro dogadał się z Kaczyńskim? Reakcja

W czwartek w Sejmie doszło do nieoczekiwanego głosowania nad wyborem nowych członków Krajowej Rady Sądownictwa. Z nieoficjalnych doniesień mediów, oraz komentarzy z opozycji, wynika, że było ono przedmiotem nieformalnej umowy Zbigniewa Ziobry z Jarosławem Kaczyńskim. Prezes PiS miał przystać na wybór nowych członków KRS w zamian za poparcie Solidarnej Polski dla prezesa NBP Adama Glapińskiego. Co na to Solidarna Polska? - Wierutna bzdura - skomentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski polityk tego ugrupowania, wiceminister sprawiedliwości Michał Woś. Odniósł się również do wpisu szefa klubu Koalicji Obywatelskiej Borysa Budki, który stwierdził, że "wrzutka z wyborem neoKRS to gangsterskie rozliczenia w obozie władzy". - Bzdura. Słuchałem debaty w parlamencie i powiem tak: właściwie nie było przemówienia ze strony opozycji, które nie byłoby antypaństwowe. Ci ludzie wściekle atakują Polskę, wściekle atakują konstytucyjne organy. Wszystko na kolanach przed Niemcami chcą robić - powiedział Woś. - My wyłaniamy KRS, w której jest 70 proc. sędziów, którzy są niezależni, niezawiśli, mają gwarancje konstytucyjne. Oni wybierają sędziów, a nie politycy. Mamy lepszy standard niż Niemcy, a mimo to Niemcy nas atakują, bo rzekomo jesteśmy młodą demokracją. Niech oni się od nas uczą standardów, a nie pouczają całą Europę - podsumował wiceminister.
Natalia Durman Natalia Durman