łukaszenka (strona 8 z 17)

Białoruś. I tak źle, i tak niedobrze. Były szef MSZ mówi o Łukaszence
2:39

Białoruś. I tak źle, i tak niedobrze. Były szef MSZ mówi o Łukaszence

Politycy białoruskiej opozycji ukrywający się przed reżimem Alaksandra Łukaszenki twierdzą, że białoruskie społeczeństwo będzie w stanie wytrzymać ewentualne sankcje gospodarcze, jeśli na horyzoncie będzie widoczne odsunięcie dyktatora od władzy. Czy Bruksela posiada odpowiednie narzędzia do tego, by wpłynąć w jakiś sposób na Łukaszenkę? Gość "Newsroom" WP, były szef MSZ Witold Waszczykowski uważa, że przede wszystkim to Białorusini powinni próbować wpłynąć na aktualną sytuację w ich kraju. - Te zmiany musi przeprowadzić społeczeństwo białoruskie. Bruksela nie jest w stanie zmienić Łukaszenki, tym bardziej, że ma on parasol ochronny Putina. Do tych zmian mógłby doprowadzić przede wszystkim masowy ruch protestu, ale nie tylko na ulicach, tylko masowe strajki, które doprowadziłyby do zamknięcia państwa. Nie wydaje się, że są na horyzoncie. (…) Przecież Łukaszenko rządzi 27 lat. On wychował sobie administrację i służby bezpieczeństwa, które żyją z tego państwa. Dlatego to nie jest tylko kwestia zmiany Łukaszenki, ale całego jego reżimu. A reżim się broni – zauważa były szef polskiej dyplomacji. Waszczykowski wskazał jednak alternatywny scenariusz. - Druga możliwość to pucz pałacowy. (…) Jeśli Białorusi udałoby się go przeprowadzić i stworzyć jakąś nową alternatywę dla starego lidera, to byłby fatalny przykład dla Rosji. (…) To są duże problemy , ale kończąc optymistycznie, chciałbym powiedzieć, że nie jesteśmy pozbawieni możliwości wpływania na zmiany. Katalog kar wobec Białorusi jest olbrzymi. Eksport, import, nawozy, wyroby ropopochodne, drewno itd. To wszystko w dalszym ciągu można ograniczyć. Nie ma deficytu kar, jest deficyt woli i determinacji, czy to zrobić – stwierdził Witold Waszczykowski.
Białoruś. Incydent z udziałem samolotu. MSZ wskazuje na działania rosyjskich służb
4:41

Białoruś. Incydent z udziałem samolotu. MSZ wskazuje na działania rosyjskich służb

Gorąco po niedzielnym zatrzymaniu i awaryjnym lądowaniu samolotu linii Ryanair w Mińsku. Podróżował nim m.in. białoruski opozycjonista Raman Pratasiewicz, który wraz z kilkoma osobami został później zatrzymany. O tym, że operacja ta odbyła się najprawdopodobniej we współpracy ze służbami rosyjskimi, powiedział w programie "Tłit" wiceszef MSZ Paweł Jabłoński. - Ta operacja specjalna odbyła się najprawdopodobniej w porozumieniu ze służbami Rosji. Współpraca w tego typu działaniach jest widoczna od dłuższego czasu, w związku z tym nie może pozostać bez konsekwencji także współsprawca. Od dawna mówimy i przypominamy naszym partnerom w Europie, że współpraca z reżimem kryminalnym Putina jest rzeczą absolutnie nieodpowiedzialną (...), to rzecz absolutnie skandaliczna - mówił Jabłoński. Gość WP powiedział też, że w kwestii ewentualnych sankcji "jest szereg propozycji na stole". - Dziś premier Mateusz Morawiecki jedzie do Brukseli. Bezpośrednio po tym, jak uzyskaliśmy w niedzielę informacje o tym zdarzeniu, premier zwrócił się bezpośrednio do przewodniczącego Rady Europejskiej o to, żeby ten punkt został dodany do dzisiejszej agendy Rady Europejskiej. To się stało i w trybie pilnym zostaną omówione sankcje. Jest szereg propozycji na stole. Mówimy zarówno o ograniczeniu w transporcie powietrznym, zakazie lotów dla samolotów zarejestrowanych na Białorusi, o zamknięciu przestrzeni powietrznej, tzn. zakazie lotów samolotów unijnych nad terytorium Białorusi, a także o konsekwencjach w organizacjach międzynarodowych. Białoruś jest stronę szeregu konwencji, które wczoraj jawnie złamała. (…) Konsekwencje muszą być, będziemy dyskutowali dzisiaj z partnerami europejskimi o tym, żeby wyciągnąć je natychmiast i żeby zrobiło to jednocześnie jak najwięcej państw - powiedział Jabłoński.