Trwa ładowanie...
d4btysc

Sposób Morawieckiego na sukces w polskiej polityce. Nie obywa się bez wpadek

Czy strajk nauczycieli odbije się na najbliższych wyborach i notowaniach kandydatów z obozu rządzącego? W społecznym odczuciu nie ma wygranych w tym sporze, choć zapowiadana na wrzesień dogrywka niepokoi. Wszystkie oczy zwrócą się wówczas w stronę premiera.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki (East News)
d4btysc

Trzy tygodnie przed wyborami do Parlamentu Europejskiego rząd mierzy się z kolejnymi społecznymi kryzysami. Za nami – ten najpoważniejszy – strajk nauczycieli. Polacy są podzieleni co do oceny sytuacji: połowa popiera strajkujących, druga im tego poparcia odmawia.

Co więcej – jak wynika z ostatnich badań – w społecznym odczuciu nie ma wygranych tego sporu, a i przyszłość jest niepewna.

Rodzice zastanawiają się, czy we wrześniu dzieci pójdą do szkoły i czy do nauczycieli nie dołączą kolejne grupy zawodowe. Czy to, że premier Mateusz Morawiecki, który jest twarzą rządu PiS dobrze porusza się na międzynarodowych salonach wystarczy, by z taką samą lekkością rozwiązywać spory na krajowym podwórku?

d4btysc

Rozmowa z Erykiem Mistewiczem, prezesem Instytutu Nowych Mediów, ekspertem strategii marketingowych i komunikacji społecznej:

Monika Rosmanowska: Jak – z marketingowego punktu widzenia – ocenia Pan działania premiera Mateusza Morawieckiego podczas strajku ZMP i Forum Związków Zawodowych?

Eryk Mistewicz: Morawiecki wygrał ten strajk, wygrał dla uczniów, dla ich rodziców, dla wszystkich, którym zależy na edukacji w Polsce. Wygrał też dla tych nauczycieli, którzy nie pozostawili swoich uczniów. Jednym słowem: wygrał tak, jak szef firmy wygrywa spór zbiorowy. Choć oczywiście można też powiedzieć, że nie ma wygranych. W tak trudnej sytuacji wszyscy stracili. Dzieci przez tygodnie bałaganu i atmosferę w szkołach. Relacje między strajkującymi a tymi, którzy byli z uczniami są krytycznie złe. Nie wiem w jaki sposób można je przywrócić do relacji akceptowalnych między ludźmi pracującymi w jednym miejscu. Poziom wrogości, warczenia jeden na drugiego jest w pokojach nauczycielskich wysoki.

Propozycja rządu – 15 proc. podwyżki dla nauczycieli w zamian za zwiększenie pensum do 24 godzin tygodniowo – była źle oceniana. Nauczyciele odmawiając przystania na te warunki wskazywali, że obawiają się kolejnych zwolnień w oświacie. Czy rząd rzeczywiście wykazał się pełnym zrozumieniem dla sytuacji strajkujących? Trwanie przy swoim stanowisku i porozumieniu podpisanym przez Solidarność nawet wówczas, gdy strajkujący ograniczali swoje żądania, doprowadziło ostatecznie do zawieszenia strajku, ale czy zlikwidowało problem?

I to jest właśnie tragedia tego strajku. Polityka w najgorszym politykierskim wydaniu, na którym wszyscy tracą: i uczniowie, i nauczyciele. Pomysł, aby "wysadzić rząd" przed wyborami jest potworny, jeśli bierzemy pod uwagę, że za zakładników bierze się uczniów i cały proces edukacyjny.

d4btysc

Przepraszam, zajmuję się komunikacją polityczną, strategiami politycznymi, marketingiem politycznym, ale naprawdę polityka nie powinna tak wyglądać i nie jest tego warta. Tego, aby dzieci i młodzież traciły czas w szkole, która i tak jest źle prowadzona, w której jest coraz mniej lektur, coraz więcej podporządkowania testom, coraz mniej kreatywności, rozbudzania ciekawości wiedzy czy po prostu inteligencji. Nie, polityka nie powinna włazić z buciorami do szkoły dlatego, że są wybory i ktoś rzucił hasło: "wszystkie ręce na pokład, aby wysadzić ten rząd z siodła". Morawieckiemu udało się pokazać determinację.

A co udało się związkowcom z ZNP?

Powinien być to jasny sygnał dla szefostwa ZNP. Dobrze też – choć to co powiem będzie niepopularne – aby to ZNP teraz płacił nauczycielom za dni strajku.

Z badań przeprowadzonych na zlecenie m.in. „Dziennika Gazety Prawnej” wynika, że – zdaniem połowy respondentów – nikt ze strajku nauczycieli nie wyszedł zwycięsko. Co więcej Polacy są podzieleni co do oceny sytuacji: 48,3 proc. jest przeciwnych strajkowi, a 47,8 proc. popiera protest. Czy po strajku nie pozostanie niesmak, który zaszkodzi rządowi?

O tym właśnie mówię. O niesmaku, wkurzeniu, o zrewoltowanych, warczących pokojach nauczycielskich. O nauczycielach wzajemnie się nienawidzących. Bo jedni strajkowali, czasami zresztą zachowując się bardzo nietypowo czy wręcz dziwnie, a inni zostali z dziećmi. Ten niesmak podsycały także media publiczne. To jest głębsza choroba naszej rzeczywistości. Naprawdę to szczucie jednego na drugiego nigdy nikomu nie wyszło na zdrowie. Na szczęście w pewnym momencie media się zatrzymały, albo zostały zatrzymane. Niesmak jest więc oczywisty. Ponawiam pytanie: czy atmosferę w pokojach nauczycielskich da się jeszcze odbudować? Dużo, ogromnie dużo zależy od mądrości nauczycieli. Wierzę, że dadzą radę.

d4btysc

Strajk został zawieszony do września. Już mówi się, że wówczas do nauczycieli mogą dołączyć kolejne grupy zawodowe. Czy proponowany przez premiera Okrągły Stół Edukacyjny jest w stanie uspokoić społeczne nastroje? W tej chwili ZNP, FZZ i większość organizacji pracodawców nie bierze udziału w tej inicjatywie, a „Solidarność” sprzyjająca rządowi jest tylko obserwatorem.

Premier Morawiecki robi to, co robi się przy sporach zbiorowych. To, że przyszedł do polityki z pozycji zarządzającego dużą firmą, to dzisiaj jego silny atut. Zna cywilizowane sposoby rozwiązywania sporów. Słuchanie, rozmowa, przekonywanie, wymiana argumentów oraz osławione już tabelki i prezentacje, które tak wyśmiewano – teraz się to wszystko przydało. Morawiecki prowadzi proces, który – mam nadzieję – spowoduje, że ZNP nie będzie już brał dzieci i młodzieży za zakładników. Nie jest to jednak proces, w którym wszystko zależy od Morawieckiego i istniejących warunków sporu. Jeśli są deklaracje, że ten strajk ma za zadanie "wysadzić rząd", potrzebne jest jednak zdecydowane działanie. Zastanawiałem się na przykład dlaczego – jak byłoby to we Francji – rząd nie ogłosił po prostu wcześniejszego zakończenia roku szkolnego z wpisaniem jako końcowych wyników semestralnych. Bez wypłat pensji dla strajkujących nauczycieli przez kilka miesięcy. Tak byłoby we Francji. W Polsce przeszło to wszystko wyjątkowo łagodnie wobec protestujących.

No właśnie jak premier jest odbierany za granicą? Jak porusza się na międzynarodowych salonach?

Mogę mówić o Francji, tu bowiem od kilku już lat mam wykłady, spotkania, pracuję z naukowcami, także ludźmi mediów. Rozmawiam o Polsce i widzę, że po pierwsze budzi zainteresowanie. Wskaźniki gospodarcze Polski są rewelacyjne na tle tego, co dzieje się w pozostałej części Unii. I to zarówno rozwoju gospodarczego, jak i niskiego w Polsce bezrobocia. W porównaniu z Francją wypadamy rewelacyjnie. Dodajmy do tego kwestie bezpieczeństwa, o wiele niższe w Polsce niż we Francji podatki oraz dobry system wsparcia dla młodych i dla kobiet.

d4btysc

Ostatnio szefowa działu politycznego dużej francuskiej gazety codziennej, będąca w silnie zaawansowanej ciąży żegnała się z zespołem. Zostałem zaproszony na to zebranie, bo przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, koledzy chcieli poznać moje zdanie. Ale polityka zeszła na plan dalszy. Zaczęliśmy porównywać warunki, jakie mają kobiety w ciąży pracujące we Francji i w Polsce: dni urlopu, możliwości jego przedłużenia, wsparcie państwa. Francuzi byli zaskoczeni. Chcieliby mieć tak u siebie. Francuscy przedsiębiorcy zazdroszczą, gdy mówię im, jakie podatki płacimy w Polsce, bo są zdecydowanie niższe niż ich obciążenia.

Niewątpliwie Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński są dla Francji symbolami obecnej Polski. Kaczyński jako lider polityczny, Morawiecki jako sprawny premier, dobrze poruszający się i w Brukseli i za Atlantykiem, a to te miejsca się dzisiaj liczą. Francuzów ciekawi to, dlaczego tak silnie są atakowani, o co chodzi. Widzą jak stereotypy i wręcz diabolizacja Polski i Polaków są w niektórych mediach uruchamiane.

Tempo pracy premiera jest zawrotne. Po wizycie w USA do godz. 3 w nocy przemawiał w Sejmie, a o godz. 8.30 był już w Świdniku. Po co…

Wielu moich rozmówców zastanawia się, jak on, ale i jego współpracownicy, dają radę. Niektórzy wręcz żartem pytają, czy ma sobowtóra, czy tych sobowtórów jest kilku? Przecież jest prawie jednocześnie w Brukseli, Radomiu czy Gdyni, a następnego dnia wieczorem pełen werwy broni spraw Polski w wywiadzie na żywo dla amerykańskiej telewizji Fox News. Te wszystkie punkty programu są nie do zrealizowania bez perfekcyjnej organizacji czasu pracy, ale i kondycji fizycznej.

d4btysc

Premier działa tak już kilka lat, właściwie bez urlopu, dzień w dzień. Myślę, że ludzie to widzą i doceniają. Szczególnie, że widać po co działa, co załatwia, z kim rozmawia i dlaczego. Nie gra w piłkę, nie wyleguje się na połoninach. Do tego jeszcze ma czas na czytanie i przygotowywanie się, bo widać, że jego wystąpienia zawsze mają pewną strukturę, zawierają dane i porównania. Morawiecki rozumie świat współczesny, który opiera się – czy tego chcemy czy nie – na mediach.

A przy tym ma ugruntowane poglądy nie tylko na gospodarkę. Jeśli Waldemara Pawlaka nazywano Robocopem, to jak nazwać Mateusza Morawieckiego? A, że czasem zdarzają się drobne wpadki czy słowne lapsusy. Cóż, czasem to nawet lepiej, bo to go uczłowiecza. Inaczej byłby, no właśnie… robotem? To nie jest pożądany wizerunek dla polityka.

Przed wyborami premier walczy o jedność w PiS. Nie prowadzi żadnych walk, wojenek. Przy okazji wspiera też poszczególnych kandydatów, do rozmów z nauczycielami wyznaczył Beatę Szydło. Czy to skuteczna strategia?

Premier zdobywa premię za jedność. Polacy nie lubią atmosfery z czasów AWS czy koalicji SLD-PSL, ale też schyłkowej Platformy, walk wzajemnych, podgryzania. Morawiecki, choć w tamtych czasach nie był w polityce, dobrze to rozumie. Nie tworzy właściwie własnego zaplecza politycznego, co jest mu przez niektórych wypominane, ale dzięki temu może łączyć. Z polityków obecnych dziś na scenie politycznej w naturalny sposób jest w stanie kontynuować to, co dobrze zapisało się w świadomości wyborców PiS. Widać, że ciężko pracuje i na partyjniactwo, kojarzone przez wyborców zazwyczaj z knuciem po prostu nie ma czasu. Może to jest właśnie przepis na sukces w polskiej polityce?

d4btysc

Podziel się opinią

Share

d4btysc

d4btysc
Więcej tematów