Trwa ładowanie...
d3u702b

Duda znów odwiedzi Biały Dom. To część większej układanki

Andrzej Duda w czerwcu znów spotka się z Donaldem Trumpem w Białym Domu. Ale chodzi nie tylko o Fort Trump. To część gry Waszyngtonu o Europę Środkową z Chinami. Duda może spodziewać się nacisków w sprawie Huawei.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Prezydent Duda po raz kolejny zagości w Białym Domu
Prezydent Duda po raz kolejny zagości w Białym Domu (Forum)
d3u702b

O możliwej wizycie polskiego prezydenta w Białym Domu mówiło się od marca. Teraz wiemy, że dojdzie do skutku. Tak przynajmniej poinformowała korespondentka TVP Zuzanna Falzmann. Informacje potwierdziło źródło WP.

Do spotkania prezydentów dojdzie podczas wizyty prezydenta w USA w dniach 11-16 czerwca. Pierwotnie Duda miał odwiedzić Dolinę Krzemową. Teraz do planu doszła wizyta na wschodnim wybrzeżu.

Według początkowych doniesień, w Waszyngtonie obaj przywódcy i ich delegacje miałyby odbyć decydującą rundę rozmów na temat "Fortu Trump", czyli zwiększenia amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce, tak by decyzja mogła zostać ogłoszona podczas wizyty Trumpa w Polsce z okazji 80. rocznicy rozpoczęcia II wojny światowej.

d3u702b

Ale o sfinalizowanie rozmów do tego czasu będzie trudno, a obecność Trumpa w Warszawie nie jest pewna. Dlatego znaczenie wizyty może być szersze. Czerwcowa wizyta Dudy będzie ostatnią w serii waszyngtońskich rozmów przywódców Grupy Wyszehradzkiej na przestrzeni kilku tygodni.

Ostatni z Wyszehradu

Najpierw z prezydentem USA spotkał się premier Czech Andrej Babisz. Na początku maja to samo zrobił premier Słowacji Peter Pellegrini, a 12 maja do Stanów Zjednoczonych - po raz pierwszy od 18 lat - zawita Viktor Orban. Swoją wizytę miał odbyć też polski premier podczas kwietniowej podróży do USA, ale ostatecznie plany się zmieniły. Dlatego w czerwcu w Waszyngtonie zjawi się Duda.

Zdaniem byłego ambasadora USA w Polsce Daniela Frieda, taka sekwencja wizyt nie jest przypadkiem.

d3u702b

- To część szerszej strategii USA dla regionu, nakreślonej przez byłego podsekretarza stanu Wessa Mitchella. Zwrócenie uwagi na Europę Środkową odzwierciedla pogląd tej administracji - który ja też podzielam - że w czasach ponownej rywalizacji wielkich mocarstw, USA powinny poświęcać uwagę swoim sojusznikom, którzy są naciskani i kuszeni przez autorytarne mocarstwa - mówi WP Fried.

Dla krajów Grupy Wyszehradzkiej to szansa, ale też dodatkowa presja. Choć "Fort Trump" ma wzmacniać wschodnią flankę NATO przed Rosją, to główna uwaga Ameryki skupia się na Chinach.

Przeczytaj również: Trump we wrześniu w Warszawie? Szanse są fifty-fifty"

Ameryka zazdrosna o Chiny

Kraj Środka od kilku lat stara się odgrywać większą rolę w regionie będącym bramą na Zachód. W Czechach chińskie wpływy już są mocno odczuwalne w polityce, choć budzą kontrowersje. Na Węgrzech Viktor Orban sam otwiera się na Pekin i stara się być liderem regionu w kontaktach z Chinami. Polska jest bardziej ostrożna, ale postawienie zarzutów o szpiegostwo dyrektorowi Huawei Stanisławowi W. nie zakończyło problemu.

d3u702b

USA wciąż bowiem intensywnie lobbują za tym, by ich sojusznicy wykluczyli Huawei z procesu budowy sieci 5G. Według "Wall Street Journal", wykluczenie chińskiego giganta miałoby być warunkiem "Fortu Trump". Polska nie podjęła jeszcze decyzji w tej sprawie i Andrzej Duda może spodziewać się kolejnych nacisków. Co znamienne, kwestia cyberbezpieczeństwa znalazła się na czele tematów w oficjalnym planie wizyty Viktora Orbana.

Przeczytaj również: Polska na chińskim szlaku. "Chiny już tu są i rozgrywają sytuację"

Geopolityka zamiast wartości

Zbytniej presji Duda nie powinien spodziewać się jednak w sprawie praworządności i podtrzymywania norm demokratycznych. Jak uważa Christopher Maroshegyi, współpracownik byłej sekretarz stanu Madeleine Albright, problemy z praworządnością mogą być wręcz atutem krajów V4.

d3u702b

"Celami tych wizyt wydaje się być pogłębienie klubu autokratycznych przyjaciół Trumpa" - napisał Maroshegyi cytowany przez "Washington Post".

Zdaniem Frieda, zignorowanie tej kwestii byłoby jednak błędem amerykańskiego prezydenta.

- Nasi przyjaciele są naszymi przyjaciółmi, bo dzielimy z nimi wspólne demokratyczne wartości i powinno się to zaznaczać w sposób, który pokazuje że naprawdę nam na tym zależy - mówi Fried. Ale dodaje: - Niestety ta administracja wydaje się opierać swoje podejście głównie kategoriach rywalizacji mocarstw i stref wpływu - podsumowuje dyplomata.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d3u702b

Podziel się opinią

Share
d3u702b
d3u702b
Więcej tematów