Strona główna serwisu
Premiera filmu o muzyku wyklętym w PRL

Premiera filmu o muzyku wyklętym w PRL

"Tata zza żelaznej kurtyny" to tytuł filmu dokumentalnego o wybitnym, nieżyjącym już polskim kompozytorze Andrzeju Panufniku. Obraz, wyreżyserowany przez Krzysztofa Rzączyńskiego, zaprezentowano w Warszawie.
Film jest produkcją TVP Kultura. Jego premierowy pokaz w kinie Muranów współorganizował Instytut Adama Mickiewicza (IAM).

W środę 11 listopada dokument zostanie wyemitowany w TVP Kultura. Jak powiedział reżyser Krzysztof Rzączyński, planowane są pokazy tego filmu na zagranicznych festiwalach.

Andrzej Panufnik, kompozytor i dyrygent, większość życia spędził na emigracji w Wielkiej Brytanii. Królowa brytyjska Elżbieta II nadała mu tytuł szlachecki - Sir. Panufnik zdecydował się na opuszczenie Polski, ponieważ nie zgadzał się, by wpływ na jego twórczość wywierały komunistyczne władze.


W dokumencie Rzączyńskiego dramatyczny życiorys Panufnika poznaje po latach syn artysty, Jeremy (Jem) Panufnik - który także jest muzykiem, ma za sobą karierę perkusisty, obecnie tworzy muzykę klubową i jest jednym z najbardziej znanych DJ-ów w Londynie.

Andrzej Panufnik (ur. 1914 w Warszawie, zm. 1991 w Londynie) był synem lutnika Tomasza Panufnika i skrzypaczki pochodzenia angielskiego Matildy Thones. Kształcił się m.in. w Wiedeńskiej Akademii Muzycznej. W czasie II wojny światowej występował w duecie fortepianowym z Witoldem Lutosławskim; grali razem w kawiarniach okupowanej Warszawy. Panufnik skomponował muzykę do jednej z najsłynniejszych pieśni Powstania Warszawskiego - "Warszawskie dzieci" (do której słowa napisał Stanisław Ryszard Dobrowolski).

Po wojnie Panufnik przeniósł się do Krakowa, został głównym dyrygentem Filharmonii Krakowskiej. W latach 1946-1947 pełnił z kolei funkcję dyrektora Filharmonii Warszawskiej. Równocześnie koncertował zagranicą - prowadził m.in. słynną orkiestrę Filharmoników Berlińskich. W 1947 r. w Polsce otrzymał pierwszą nagrodę w Konkursie Kompozytorskim im. Karola Szymanowskiego w Krakowie - za "Nokturn". Dwa lata później triumfował w Konkursie Kompozytorskim im. Fryderyka Chopina w Warszawie, uhonorowany za utwór "Sinfonia Rustica".


Komunistyczne władze miały nadzieję stworzyć z Panufnika "wizytówkę polskiej muzyki za granicą". Wybitny artysta nie akceptował jednak socrealizmu jako postulowanego kierunku w sztuce. Czuł się źle w strukturach Związku Kompozytorów Polskich. Związek ten od 1948 r. zrzeszał m.in. muzykologów mających sprawować kontrolę nad zgodnością nowej muzyki z zasadami socrealizmu. Panufnik nie chciał tworzyć "przystępnej muzyki dla szerokich mas", nie godził się, by nim manipulowano. Władze nakłaniały Panufnika, by pisał listy do zachodnich muzyków i zachęcał ich do "popierania polskiego ruchu pokoju". Oburzony artysta odmawiał.

Przekonany, że w takich warunkach nie może rozwijać talentu, w 1954 r. zdecydował się na zawsze opuścić Polskę. Wyjechał do Anglii. W reakcji, władze PRL wydały zakaz wykonywania i wydawania jego utworów, a także wymieniania jego nazwiska w publikacjach oraz audycjach radiowych i telewizyjnych.

Chciałem, by ten film był ponadczasową opowieścią o relacji między ojcem i synem Krzysztof Rzączyński
W Anglii Panufnik był m.in. dyrektorem muzycznym i dyrygentem Orkiestry Symfonicznej Miasta Birmingham. W 1984 r. został członkiem honorowym Królewskiej Akademii Muzycznej w Londynie. Tytuł szlachecki Sir otrzymał w 1991 r. W bogatym kompozytorskim dorobku miał utwory orkiestrowe (m.in. "Uwerturę bohaterską", "Uwerturę tragiczną", "Epitafium katyńskie"), kameralne i fortepianowe. Ciesząc się międzynarodowym uznaniem, tworzył niekiedy swe dzieła na zamówienie innych artystów, m.in. wirtuoza skrzypiec Yehudi Menuhina (Koncert skrzypcowy, 1971) i wiolonczelisty Mścisława Rostropowicza (Koncert wiolonczelowy, 1991).

- Wyjechał na Zachód jako kompozytor zza żelaznej kurtyny z postanowieniem, że nigdy do Polski nie wróci; nie wierzył wówczas, ani przez długie lata życia w Anglii, że komunizm zostanie kiedyś obalony - przypomniano w materiale IAM, dotyczącym filmu Krzysztofa Rzączyńskiego.

Dla syna artysty przeszłość ojca była owiana tajemnicą; ojciec nie opowiadał mu o Polsce, nie uczył go nawet polskiego języka. W filmie Jem Panufnik odbywa "podróż w czasie" śladami ojca. W rodzinnym domu w londyńskiej dzielnicy Twickenham rozmawia z brytyjskimi przyjaciółmi Andrzeja Panufnika. Gdy uznaje, że "perspektywa angielska" nie wystarcza, jedzie do Polski, by zrozumieć dylematy ojca, poznać motywy jego ucieczki z kraju.


Zdjęcia do filmu realizowano jesienią 2008 r. w Wielkiej Brytanii - głównie w Londynie, oraz w Polsce - w Warszawie i Wrocławiu. Rzączyński wykorzystał także archiwalne materiały filmowe, pochodzące m.in. ze zbiorów WFDiF w Warszawie i z prywatnego archiwum rodziny Panufników. Na ścieżce dźwiękowej filmu znalazły się utwory Andrzeja Panufnika i Jema Panufnika.

- Chciałem, by ten film był ponadczasową opowieścią o relacji między ojcem i synem - powiedział Rzączyński.
PAP Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Wszystkie (29)
Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
0
~Igo 2011-06-19 (23:30) 21 godzin i 23 minut temu

** Kantata o Stalinie. Była taka, skonstruowana przez A. Panufnika. Ale to o niczym nie świadczy. W tamtych czasach oni mogli zrobić wszytko, nawet chować bandziorów w Alei Zasłużonych. Przyjmowali ich zachodni politycy, dawali im pożyczki, a zidiociałe autorytety moralne i yntelektualne otwarcie ich popierały. Takie czasy. Dopiero póżniej wynaleziono styropian, na którym spali buntownicy. To się stało wtedy, kiedy komuna naraziła się światowemu lobby żydowskiemu.To tyle na marginesie A.Panufnika, bardzo porządnego człowieka. ** Byla wtedy moda na utwory o Stalinie. Sadzono ze Polska bedzie przez dlugie lata pod jego i jego nastepcow wladaniem, "if you can't fight them, join them" jak mowia w swiecie anglosaskim. Chyba najbardziej odstepca swoja "Oda o Stalinie" byl Wladyslaw Broniewski, ktory byl Pilsudczykiem, legionista, walczyl przeciwko Sowietom w 1920-ym roku, siedzial w sowieckiej tiurmie, napisal tam wiersz "I za co ja siedzie w tej sowieckiej tiurmie". Ale takich nieszczerych panegirycznych piewcow Stalina bylo w Polsce znacznie wiecej. Najbardziej to mi bylo zal mojej mlodej znajomej polonistki, ktorej maz - mlody poeta napisal wiersz o Stalinie i gdy mu go odrzucili w redakcji (gdzie Tobie do pisania wierszy o Stalinie, zobacz jacy ludzie takie wiersze pisza), to wrocil do ich malej kawalerki i w szafie sie powiesil, osierocil te mloda zone i ich malutka coreczke. Nie, nie traktujmy tych owczesnych panegirycznych wierszy o Stalinie i im podobnych bardzo powaznie. Natomiast podoba mi sie wyrazenie "komuna naraziła się światowemu lobby żydowskiemu". Zapewne Polacy ze strachu przed tym "zydowskiemu lobby" oglosila zydowke Marie Krolowa Korony Polskiej, a niektorzy to chca i obecnie oglosic Zyda Jezusa Chrystusa krolem Polski.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
0
~Igo 2011-06-19 (23:10) 21 godzin i 43 minut temu

** zenada a gdzie jego patriOtyzm ? on poprostu wstydzil sie ze jest Polakiem jak mozna wlasnego syna nie nauczyc mowy ojczystej ?no coz pseudo grajek z tzw."srodowiska " egoista poprostu wybral latwiejsze i lepsze "perspektywy "dla syna widac akcent j.angielskiego jego syna byl wazniejszy od patriOtyzmu a teraz ktos probuje z niego zrobic kolejnego bohatera ** Duza liczba Polakow ktora w wyniku II-ej Wojny Swiatowej znalazla sie na Zachodzie nie wrocila do rzadzonej przez komune Polski, osiadla w roznych krajach Zachodu, rzadko ktory utrzymal polskosc w nastepnym pokoleniu. To samo dotyczy starszej emigracji t. zw. Polonii. Jesli nawet usilowali utrzymac polszczyzne to to jest albo taka wiejska polszczyzna ktorej w Polsce juz nie ma, albo t. zw. Chicago Polish ktory jest bardzo karykaturalnym dialektem jezyka polskiego. W nastepnych pokoleniach jezyk polski calkowicie wsrod emigrantow zamiera. Wielka uczona francuska polskiego pochodzenia Maria Sklodowska-Curie wychowala swoje corki na Francuzki, niereligijnie, bez znajomosci polskiego. Duza czesc swojego zycia spedzili zagranica muzycy Fryderyk Chopin i Ignacy Paderewski.

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
0
~jur 2009-11-10 (12:02) 8 godzin i 51 minut temu

Była taka, skonstruowana przez A. Panufnika. Ale to o niczym nie świadczy. W tamtych czasach oni mogli zrobić wszytko, nawet chować bandziorów w Alei Zasłużonych. Przyjmowali ich zachodni politycy, dawali im pożyczki, a zidiociałe autorytety moralne i yntelektualne otwarcie ich popierały. Takie czasy. Dopiero póżniej wynaleziono styropian, na którym spali buntownicy. To się stało wtedy, kiedy komuna naraziła się światowemu lobby żydowskiemu.To tyle na marginesie A.Panufnika, bardzo porządnego człowieka.

odpowiedz

zgłoś do moderacji