Strona główna serwisu
Prof. Wolszczan -​ wybitny astronom, kiepski agent

Prof. Wolszczan -​ wybitny astronom, kiepski agent

Aleksander Wolszczan przekazywał bezpiece właściwie bezwartościowe informacje - pisze "Dziennik". Z dokumentów Instytutu Pamięci Narodowej wynika, że jeden z najsłynniejszych polskich naukowców, w latach 70. i 80. był zarejestrowany jako tajny współpracownik kontrwywiadu PRL o pseudonimie "Lange".
Dziennik dotarł do akt Służby Bezpieczeństwa, dotyczących profesora Wolszczana, które znajdują się w bydgoskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej. Zachowały się one w całości, liczą kilkaset stron. Z akt wynika, że profesor Wolszczan, wówczas młody i zdolny astronom, z oficerami SB spotykał się aż czterdzieści osiem razy.

Pierwszy meldunek o Aleksandrze Wolszczanie do SB trafia jesienią 1972 r. Donos mówi o niespełna trzydziestoletnim, ambitnym astronomie, który ma się wybrać na roczne stypendium do Instytutu Maksa Plancka w Bonn.

Aleksander Wolszczan odnosząc się podpisania dokumentu o współpracy powiedział, że nie stosowano wobec niego żadnego nacisku, szantażu czy gróźb.Jak podkreślił, jego decyzja była warta tyle samo, co rutynowe podpisywanie zobowiązań do wierności PRL-owi przed wyjazdami za granicę. Typowa dwuwarstwowość życia w tamtych czasach: podpisywało się jedno, a robiło drugie - mówi teraz profesor.

IAR

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Wszystkie (190)
Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
1
~lidia 2008-09-18 (16:01) 19 godzin i 52 minut temu

Przypuszczalnie Ci sami, którzy kiedyś dali mu szanse, teraz ,, wystawili go na pożarcie".

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
1
~bary 2008-09-18 (15:53) 20 godzin temu

,,Coś za coś"- kto to powiedział?

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
1
Zgadzam się z opinią
2
~kondzio 2008-09-18 (11:28) 25 minut temu

Polska to strasznie dziwny kraj... zamiast cieszyć sie z tego, że mamy wybitnego astronoma na światowym poziomie ludzie wolą po nim jechać jak po psie, że kapuś itp. Dla młodego pokolenia nie ma znaczenia czy był agentem czy nie. Uznają go za światowej klasy astronoma. Tak samo jest z Wałęsą. Myślicie, że za 20 lat ktoś bedzie to pamiętał? A co do tych co tak strasznie psioczą na wszystkich którzy kiedyś coś podpisali to widze w nich zazdrość! Zazdrość o to, że ci ludzie do czegoś doszli. Rozpisują sie strasznie o tym że dla kariery donosli. Piszą że oni by tak nigdy nie zrobili... Bardzo mnie to ciekawi. Jakbyści byli wtedy kimś kto ma pasje i jedyną szansą na jej zrealizowanie jest wyjazd za granice to ciekawe co byście zrobili? Wtedy byliście po prostu nikim! Zwykłymi robolami którymi nawet SB sie nie interesowało! Stąd ta zadrosć!

odpowiedz

zgłoś do moderacji