Ośmiu uczniów z Technikum
Budowlanego w Toruniu, którzy znęcali się nad jednym z
nauczycieli, otrzyma w środę decyzję o relegowaniu ze szkoły z trybem
natychmiastowego wykonania.
Poinformowała o tym p.o. kujawsko-pomorskiego
kuratora oświaty Wiesława Tomasiak-Wyszyńska.
Relegowani uczniowie, zwolnione dyrektorki
Decyzję o relegowaniu (usunięciu) uczniów podjęła rada
pedagogiczna szkoły. Początkowo relegowanych miało być sześciu
uczniów, dwóch miało być przeniesionych do innych szkół, a czworo
miało być ukaranych naganą. Okazało się jednak, że nie można
uczniów karnie przenieść do innej szkoły. Zmieniono więc decyzję o
relegowaniu. Ukarani uczniowie nadal uczęszczają do szkoły w
oczekiwaniu na decyzję administracyjną.
"Dopiero dziś zostaną
skreśleni z listy uczniów" - powiedziała Tomasiak-Wyszyńska.
Do aktów przemocy wobec nauczyciela doszło pod koniec roku
szkolnego na dwóch lekcjach języka angielskiego ówczesnej trzeciej
klasy Technikum Budowlanego. Uczniowie m.in. nałożyli
nauczycielowi na głowę kosz na śmieci. Wytarli mu twarz gąbką do
tablicy, wykręcali ręce oraz obrzucali go obelgami. Jeden z
uczniów utrwalił to wszystko na taśmie wideo. Po wakacjach
nagranie trafiło w ręce dziennikarzy i zostało nadane w telewizji.
Każdy, kto pracował w szkole wie, że nie da się na dłuższą metę
ukryć
"tak ekstremalnego zachowania, jakie miało miejsce w
Toruniu". Nauczyciele Technikum Budowlanego wiedzieli, że
uczniowie znęcają się nad jednym z nich - uważa dyrektor
Departamentu Kształcenia Ogólnego Ministerstwa Edukacji Narodowej
i Sportu Anna Zawisza, która wizytowała szkołę.
Dyrektorka Zespołu Szkół Budowlanych i Elektrycznych, w skład
którego od nowego roku szkolnego weszło technikum budowlane,
zdecydowała odwołać dwie swoje zastępczynie. Jedna z nich przed
reorganizacją była dyrektorką technikum budowlanego, druga
zastępczynią.
"To słuszna decyzja. Nie mam zastrzeżeń do niej" - powiedziała
Tomasiak-Wyszyńska. Wyjaśniła, że trwające postępowanie prowadzone
przez rzecznika dyscyplinarnego kuratorium utwierdza ją w tym
przekonaniu.
Zawisza zwróciła uwagę na to, że przez ostatnie dwa lata
nauczyciele i
uczniowie toruńskiego technikum
"żyli w
zawieszeniu", gdyż nie wiadomo było czy ich szkoła zostanie
zlikwidowana, przeniesiona czy połączona z inną.
Szkoła bezradna wobec przemocy
Z informacji przedstawianej przez resort wynika także, że ponad
20% uczniów Zespołu Szkół Budowlanych w Toruniu (w skład
którego wchodziło technikum) pochodzi ze środowisk zaniedbanych
wychowawczo i społecznie. 52% dojeżdża do szkoły spoza
Torunia, z tego aż 44% spoza powiatu toruńskiego z
miejscowości znacznie oddalonych od miasta.
"Ta młodzież wiele
czasu spędza na ulicach i przystankach autobusowych. To znacznie
osłabia możliwości wychowawcze szkoły" - powiedziała Zawisza.
Dyrektor departamentu przypomniała również, że nie każdy chętny
nadaje się do zawodu nauczycielskiego.
"To bardzo trudny zawód.
Umiejętności i predyspozycje do niego są weryfikowane na każdej
lekcji" - powiedziała. Dodała, że poszkodowany anglista w ciągu 10
lat wykonywania zawodu ośmiokrotnie zmieniał szkołę.
"Spraw takich jak toruńska jest wiele. Ta się różni od nich tym,
że ją nagrano i upubliczniono" - zauważył Kazimierz Marcinkiewicz
(PiS). Przemoc w szkole to nie jest marginalny problem. To jest
już zjawisko - uważa wiceprezes Najwyższej Izby Kontroli Zbigniew
Wesołowski. Przypomniał on raport NIK ogłoszony w 2000 r., z
którego wynika, że
"nie ma rozpoznania zjawiska przemocy w
szkołach i że szkoła jest bezradna wobec niego".
Przypomniał również późniejszy raport Izby dotyczący kształcenia
nauczycieli w uczelniach publicznych.
"Stwierdziliśmy wówczas, że
są odstępstwa od programów nauczania przedmiotów psychologiczno-pedagogicznych w 57% uczelni" - podkreślił. Dodał, że co
prawda NIK nie badał kształcenia przyszłych nauczycieli w
uczelniach niepublicznych, ale że w dziesiątkach szkół
niepublicznych uczelni
"kształci się dziesiątki tysięcy
nauczycieli w urągający sposób".
Fiasko systemu wychowawczego
"Zrewidowania wymaga polski system wychowania. O ile system
edukacji w Polsce - w ocenie nie tylko mojej - jest zupełnie
dobry, to jeśli chodzi o wychowanie ponosimy wszyscy ogromne
fiasko. Boimy się młodych ludzi, jesteśmy wobec nich bezradni" -
uważa przewodnicząca Komitetu Ochrony Praw Dziecka Mirosława Kątna
(SLD), która także jest psychologiem. Dodała, że w polskich
szkołach nie brakuje dzieci i młodzieży niedostosowanej społecznie
-
"takiej o której dorośli zapomnieli. A przecież w systemie
wychowania należy stosować przede wszystkim system nagród i kar
sprawiedliwych, dotkliwych, takich które sprowadzą na prostą drogę".
"W wychowaniu nic się nie dzieje nagle. 'Zakręt' pojawił się w
szkole wraz z Kodeksem Ucznia. Wtedy powiedziano uczniom, że mają
prawa, a nauczyciel stoi po drugiej stronie barykady" - uważa
Maria Nowak (PiS).
"Kiedyś nauczyciel był mistrzem. Teraz tego nie
ma. Trzeba zacząć pracować nad zmianą jego pozycji w szkole. To
będzie długi proces, ale warto go podjąć" - oceniła.
Komisja edukacji zadecydowała, że będzie w przyszłości
powracać do problemu przemocy w szkole.
(uk)