więcej

Generałowie zdejmują mundury .

Logo dostawcy  Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego |  dodane 2010-11-03 (08:55) 3 lata 9 miesięcy 17 dni 23 godziny i 20 minut temu
drukuj


Generałowie zdejmują mundury
opinie
Choć Birma jest uznana za jedno z najbiedniejszych państwa na świecie, na obrzeżach nowej stolicy powstają wille z basenami. Należą do wojskowych elit, które rządzą krajem. Czy zbliżające się wybory - pierwsze od 20 lat - przyniosą Birmańczykom szansę na demokratyczne zmiany? Opozycja nie ma wątpliwości - głosowanie to tylko pozory, jak ściągnięcie mundurów na czas kampanii przez czołowych przedstawicieli reżimu. Sytuację w Birmie analizuje prof. Bogdan Góralczyk, były ambasador RP w Tajlandii i Związku Myanmar.

W listopadzie 2010 r. będzie jednak na temat Myanmar wyjątkowo głośno – za sprawą jednego, a może nawet dwóch wydarzeń. Rządząca tym krajem nieprzerwanie od 1962 r. wojskowa junta (mniejsza o szczegóły, ciągłość była zachowana) na dzień 7 tego miesiąca zapowiedziała „demokratyczne” wybory. Z kolei 13 listopada mija termin aresztu domowego dla noblistki Aung San Suu Kyi, która tym razem siedzi w nim nieprzerwanie od maja 2003 roku (wcześniej spędziła tam też wiele lat). Czyżby w dziejach tego nieszczęsnego państwa zanosiło się na poważny zakręt?

Uwłaszczeni wojskowi

Birma, w XIX wieku skolonizowana przez Brytyjczyków, odzyskała niepodległość w 1948 r. Pozwoliła sobie wtedy, w latach 50. minionego stulecia, na dwa eksperymenty: łączenie demokracji z buddyzmem i socjalizmem. Nie za bardzo się powiodło, bo kraj był biedny, wyniszczony wojnami i brytyjską, a potem japońską okupacją.

Na dodatek, co stanowi jego rys charakterystyczny, jest to państwo, w którym naliczono aż 135 narodów i ponad 200 języków i narzeczy. Nawet na oficjalnej mapie Związku Myanmar umieszcza się siedem państw związkowych, a ziemie czysto birmańskie dzieli także na siedem regionów. Ten ciągle jeszcze mało zbadany obszar, to istny raj dla antropologów, kulturoznawców czy językoznawców. Tyle, że trudno tam dotrzeć, bo bezustanne wojny domowe, włącznie z tą najdłuższą na całym globie, jaką prowadzi od 1949 roku Narodowy Związek Karenów, uniemożliwiały i często nadal uniemożliwiają dotarcie do tych najczęściej górskich terenów.

Dwie daty najbardziej zważyły na najnowszych dziejach tych ziem: rok 1962, gdy generał Ne Win dokonał wojskowego zamachu stanu, kończąc demokratyczny eksperyment oraz rok 1988, gdy w Birmie doszło do prawdziwej rewolucji, krwawo stłumionej. To wtedy weszła na polityczną scenę córka „ojca niepodległości” gen. Aung Sana – Aung San Suu Kyi. I to jej partia, ku zdumieniu zadufanych w sobie generałów, w maju 1990 r. wygrała demokratyczne wybory (choć sama Aung San Suu Kyi już wtedy siedziała w areszcie). Wojskowi wyników wyborów nie uznali, zmienili nazwę junty na Państwową Radę Przywrócenia Prawa i Porządku i nadal traktowali państwo niczym koszary. Ani protesty społeczności międzynarodowej, ani pokojowa nagroda Nobla dla Aung San Suu Kyi, ani sankcje ze strony Zachodu niczego nie zmieniały: junta miała się dobrze, a społeczeństwo popadało w coraz większa biedę (już w 1987 r. ONZ zaliczyło kraj do państw najsłabiej rozwiniętych na globie – Least Developed Country) – chociaż wcześniej bogata w surowce i zasoby Birma uchodziła za jedno z najbogatszych państw regionu. Nie zmieniła też sytuacji dokonana w 1992 r. zmiana na czele junty, gdy rządy objął wychowanek armii, zwanej Tatmadaw, specjalista od wojny psychologicznej „starszy generał” Than Shwe, ani tym bardziej kolejna zmiana nazwy junty – na Państwową Radę Pokoju i Rozwoju dokonana w 1997 roku.

Jedyna zauważalna zmiana polegała na tym, iż junta odeszła od socjalizmu, preferowanego przez założyciela i długoletniego dyktatora (1962-1988) gen. Ne Wina. Eksperymenty z realnym socjalizmem, skompromitowanym w skali globalnej, odrzucono, a Tatmadaw zaczęła się w błyskawicznie bogacić. Teraz, obok powszechnej biedy, nagminnym widokiem stało się też społeczne rozwarstwienie, płynące z uwłaszczenia wojskowej nomenklatury.

Przez kilka lat po dojściu do władzy Than Shwe musiał się nią do pewnego stopnia dzielić – z innym generałem, szefem potężnego wojskowego wywiadu, a potem równocześnie także premierem gen. Khin Nyuntem. Ten drugi miał własną, autorską koncepcję wychodzenia z kryzysu i ślepej uliczki, w jakiej znalazł się kraj – zaproponował tzw. mapę drogową (road map) dochodzenia do demokracji, rozpisaną na wiele etapów i zakładającą rozejm, a może i pojednanie z ciągle niespokojnymi i zrewoltowanymi mniejszościami. Gdy zaczął odnosić spore sukcesy, czego dowodem było aż 17 umów rozejmowych z mniejszościami, a także uruchomienie procesu „mapy drogowej”, której ostatecznym celem miało być przyjęcie nowej „demokratycznej” konstytucji, został – jesienią 2004 r. – obalony. Dziś, wraz z synami, odsiaduje długoletni wyrok „za korupcję”.

Nowy król, nowa stolica

Niepodzielnie odtąd rządzący Than Shwe, przywiązany do tradycji i birmańskiego nacjonalizmu, z żelazną konsekwencją realizował swe cele. Po pierwsze, postanowił podtrzymać ścieżkę dochodzenia do nowej konstytucji, czego przedostatnim etapem mają być wyznaczonego na 7 listopada br. wybory. Po drugie, wrócił do starej, jeszcze przedbrytyjskiej tradycji, a więc budowy kolejnego Imperium (w całych dziejach było takich trzy) pod dominacją Birmańczyków (no i jedynowładcy).

Efektem tej drugiej strategii była niespodziewana, ogłoszona nagle w listopadzie 2005 r. decyzja o przeniesieniu stolicy państwa z Rangunu do nikomu wcześniej nieznanej wioski Naypyidaw (co znaczy: Siedziba Królów) głęboko w interiorze. Tym samym szef junty sięgnął po kilka celów naraz: wrócił do starej tradycji birmańskich królów, z których każdy wybitniejszy budował własną stolicę; uciekł z Rangunu, który w wielką metropolię zamienili Brytyjczycy, był więc synonimem kolonialnej dominacji; no i uciekł znad morza w głąb kraju, obawiając się ewentualnej inwazji ze strony wyimaginowanych agresorów, a przy okazji, idąc w sam środek państwa, miał bliżej do – ciągle niezadowolonych i często sięgających po broń – mniejszości.

Ponieważ w latach 2004-2010 dane mi było przebywać w Birmie rokrocznie i wielokrotnie, z autopsji mogę stwierdzić, że od momentu przeniesienia stolicy, zachodzą widoczne zmiany. Rangun – gdzie nadal pozostały placówki dyplomatyczne obcych państw – popada w ruinę, a całe środki budżetowe przeznaczono na budowę Naypyidaw, gdzie najpierw pobudowano wielki plac defilad, nad którym unoszą się olbrzymie, kilkudziesięciometrowe sylwetki twórców trzech poprzednich birmańskich Imperiów, potem urzędy, a ostatnio nawet – nieco pomniejszoną – replikę największego miejsca kultu buddyjskiego w kraju, jakim jest stojąca w Rangunie pogoda Shwedagon. Połączono też nową stolicę z największymi miastami w kraju, Rangunem i Mandalay, nową koleją i – właśnie otwieraną – dwupasmową drogą szybkiego ruchu, jedyną taką w całym kraju. Naturalnie na pobliskich wzgórzach wyrosły też piękne, przestronne wille z basenami, a nawet kortami tenisowymi i polami golfowymi – dla rządzącej elity. Wszystko to w państwie uchodzącym za jedno z najbiedniejszych w świecie.


Bądź na bieżąco z wiadomości.wp.pl

oceń
tak 0 50%
nie 0 50%

Przeczytaj też

Po raz pierwszy od 20 lat zagłosują w wyborach

aktualizacja 2010-11-07 (09:46) 3 lata 9 miesięcy 13 dni 22 godziny i 29 minut temu

W innych serwisach

Wojny, konflikty, zamachy

Kiedy świat płonie, najwięcej informacji znajdziesz w nowym serwisie Konflikty.wp.pl


Opinie (9)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

0
0
~zbyszek 2010-11-06 (12:00) 3 lata 9 miesięcy 14 dni 20 godzin i 15 minut temu

zamieniają na garnitury od Armaniego.
Kolejny etap w rozwoju danego państwa. Przejście z władzy dyktatury wojskowej do monopolu oligarchicznego. :))))) Musi byc tam jakiś łebski mason ze tak płynnie im to idzie. z usmiechem na ustach:)

odpowiedz

0
0
~birmak 2010-11-04 (05:23) 3 lata 9 miesięcy 17 dni 2 godziny i 52 minuty temu

a jakie laski tam są
tego nikt nie pisze. szaleją, że nie mogą tam tzw demokracji (rodem z telavivu) narzucić hahhahaha bezpłciowcy

odpowiedz

0
0
~Leoś 2010-11-04 (01:43) 3 lata 9 miesięcy 17 dni 6 godzin i 32 minuty temu

Władza mendy powinna powybijać, póki czas...
Potem, kiedy jedna czy druga menda znajdzie broń totalną, nową b.a., to już będzie światu za późno na ratunek. Powybijać do ostatniej mendy. I dbać, żeby polityk mendą się nie okazał.

odpowiedz

0
0
~GOŚĆ 2010-11-04 (00:35) 3 lata 9 miesięcy 17 dni 7 godzin i 40 minut temu

Oni też wyprzedzili nas w rankingu FIFA.

odpowiedz

0
0
~nick 2010-11-04 (00:08) 3 lata 9 miesięcy 17 dni 8 godzin i 7 minut temu

wolę possać prącie w koncie niż być w narodowym froncie!

odpowiedz

0
0
~szymon 2010-11-04 (00:06) 3 lata 9 miesięcy 17 dni 8 godzin i 9 minut temu

będę w Birmie 14 stycznia
Birma to niesamowity kraj , mimo junty warto sie tam wybrać

odpowiedz

0
0
~Krzyś 2010-11-03 (20:59) 3 lata 9 miesięcy 17 dni 11 godzin i 16 minut temu

Typowe ujadanie z bezsilności :)))
Redaktorki wszelkiej maści możecie skoczyć Birmie na szpic, ona jest nietykalna, tak samo jak wszystkie państwa, które zawarły sojusz strategiczny z ChRL. Możecie tylko obszczekiwać z daleka z podkulonymi ogonkami, to samo dotyczy Sudanu, Bangladeszu, Sri Lanki, Zimbabwe. Chiński smok sie obudził i trzba to przyjąć do wiadomości.

odpowiedz

0
0
~Roma 2010-11-02 (14:59) 3 lata 9 miesięcy 18 dni 17 godzin i 16 minut temu

To typowy,przyklad...
chamstwa i obludy,niestety.

odpowiedz

0
0
T.R.S. 2010-11-02 (12:52) 3 lata 9 miesięcy 18 dni 19 godzin i 23 minuty temu

Przebierańcy.................

odpowiedz

Szukaj w serwisie

Bądź z nami na bieżąco

Najważniejsze wiadomości

Tomasz Siemoniak: Kreml złamał umowę regulującą stosunki z NATO
dodane 2014-08-21 (07:11) 1 godzinę i 4 minuty temu

Pożar składowiska opon w Buszycach. Zablokowana droga krajowa nr 94
dodane 2014-08-21 (05:20) 2 godziny i 55 minut temu

Noworodek w oknie życia we Wrocławiu
dodane 2014-08-21 (07:42) 33 minuty temu

John Kerry: Państwo Islamskie zostanie zmiażdżone
dodane 2014-08-20 (23:00) 9 godzin i 15 minut temu

Amerykanie próbowali odbić dziennikarzy w Syrii, bez skutku
dodane 2014-08-21 (01:45) 6 godzin i 30 minut temu

więcej wiadomości

reporter wp24 chcę wysłać

Zrobiłeś unikalne zdjęcie,
napisałeś ciekawą
wiadomość?

Wyślij je do nas lub załóż
własne konto, na którym
je opublikujesz.

Najlepsze materiały
publikujemy na stronie głównej serwisu.

Sonda

Czy obawiasz się, że wirus Ebola dotrze do Polski?

liczba oddanych głosów: 5191