wielka historia (strona 3 z 5)

Nieznane początki zamku na Wawelu. Przegapiona informacja ujawniona
WIDEO

Nieznane początki zamku na Wawelu. Przegapiona informacja ujawniona

Klasycznie uważano, że gród na wzgórzu przekształcono w zamek, do połowy XIV w., za czasów Kazimierza Wielkiego. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Według nowszych badań inicjatywę podjął czeski dynasta Wacław II, który przejął polską koronę w 1300 roku. Odkrycie przegapionych zapisków z kroniki zmusiło badaczy do napisania historii na nowo – podaje portal wielkahistoria.pl. Mowa o Kronice halicko-wołyńskiej, z której dowiadujemy się m.in., że książę śląski Henryk IV Probus obsadził Wawel załogą złożoną nie z Polaków a Niemców. W 1289 roku u podnóży Wawelu stanęła armia księcia halicko-włodzimierskiego Lwa Daniłowicza. W kronikach wspomniano, że Lew jeździł wokół grodu, by ustalić, "którędy można by go wziąć". Nic jednak nie wskórał, bo już wtedy "gród cały był zbudowany z kamienia". Informacja ta kłóci się ze wszystkim, co dotąd twierdzono w temacie genezy murowanego Wawelu. Badacze przez lata spierali się o to, kto zaczął zmieniać drewniano-ziemne umocnienia na kamień i cegłę. Kronika halicko-wołyńska uchodzi za wiarygodną, ale fragment o Wawelu powstał wcześniej, niż inne zachowane zapiski. Kiedy zatem powstał zamek? Odpowiedź jest niejednoznaczna. Kamienne elementy umocnień znano nawet w XI wieku. Przyjęto, że zamek pochodzi z przełomu XI i XII wieku. Najpóźniejsza i najpewniejsza dotąd wzmianka o naprawie wału skrzyniowego pochodzi z 1265 roku. Niedługo później rozpoczęła się budowa Białego Pałacu. To murowana siedziba miała być początkiem zamku na Wawelu. Tekst na podstawie książki Kamila Janickiego pt. "Wawel. Biografia".
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
WIDEO

10 przykazań żony szlachcica. Polski poradnik sprzed 400 lat szokuje

Dekalog żony polskiego szlachcica to zbiór zaskakujących porad sprzed 400 lat dedykowany kobietom. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. "Dziesięcioro przykazań mężowskich" Bartłomieja Paprockiego wznawiano w XVI i XVII wieku aż osiem razy. Okazuje się, że każda edycja tego poradnika schodziła jak ciepłe bułeczki. Podstawą pierwszego przykazania była pobożność. "Kobieta bogobojna miała być posłuszna panu, zgodnie z niebiańskim nakazem". Po drugie, żona miała miłować męża, "jak własne ciało", dochowując zawsze w tajemnicy niesnaski małżeńskie. Po trzecie, zakaz słuchania porad od matek lub innych krewnych, a jedynie od męskiej głowy rodziny. Żona ma przyjmować wyłącznie dobre wartości męża. Jeśli ten "zboczył z drogi", jej nie wolno było. Piąte przykazanie to cnota milczenia. Żona miała odzywać się wyłącznie w sytuacji uzasadnionej potrzeby. Kolejne trzy zasady dotyczyły dbania o dom i trzymania się z daleka od tzw. spraw mężczyzn. Dziewiąte przykazanie to skromność ubioru. Stroić się miał szlachcic, a jego żona ubiorem nie powinna obrażać Boga. Ostatnie polecenie dotyczyło tego, by nie doprowadzać mężów do gniewu. Kobieta winna być spokojną. Autor poradnika sprzed 400 lat tak pouczał kobiety, że zabrakło mu na to miejsca. Część treści znalazła się więc w posłowiu. Tekst powstał na podstawie książki Kamila Janickiego "Warcholstwo. Prawdziwa historia polskiej szlachty".
Burzliwy romans Marii Skłodowskiej-Curie. "Polska emigrantka rozbiła francuską rodzinę"
WIDEO

Burzliwy romans Marii Skłodowskiej-Curie. "Polska emigrantka rozbiła francuską rodzinę"

W zdominowanym przez mężczyzn świecie nauki Maria Skłodowska-Curie stała się ewenementem. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Gdy jednak wyszło na jaw, że związała się z żonatym mężczyzną wybuch skandal, o którym mówiła cała Francja. Dążono nawet do deportacji Polki, która po śmierci Pierre’a Curie wdała się w romans. Wcześniej przez cztery lata Maria w samotności, przeżywała żałobę, będąc kompletnie pochłonięta pracą. W pewnym momencie w jej życiu pojawił się Paul Langevin. Uczeń Pierre’a i przyjaciel rodziny Curie. Żalił się Marii, że jego żona dopuszcza się aktów przemocy, a ich miłość już dawno przeminęła. W 1911 roku między Marią a Paulem wybuchł płomienny romans. Paul obiecywał rozstać się z żoną, nawet wyprowadził się z domu, ale nie podobało się to pani Langevin. Ta groziła Polce śmiercią i wynajęła detektywa, który wykradł korespondencję kochanków. Wówczas o skandalu mówiła cała Francja, zarzucając Marii rozbicie rodziny. Gazety rozpisywały się o kolejnej emigrantce, szkodzącej narodowi francuskiemu i wzywały do jej deportacji. Rozpętała się nagonka, a wybitna Polka była obrażanie na każdym kroku. Komitet Noblowski myślał nawet o absencji Marii, obawiając się, że obecność laureatki źle wpłynie na prestiż wydarzenia. Skłodowska-Curie oczywiście po Nagrodę Nobla pojechała, lecz skandal odbił się na niej m.in. problemami zdrowotnymi. Po aferze, pozostała jej jedynie praca, której oddała się bez reszty.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Najsłynniejszy niedźwiedź w Wojsku Polskim. Po wojnie Wojtka czekał smutny los
WIDEO

Najsłynniejszy niedźwiedź w Wojsku Polskim. Po wojnie Wojtka czekał smutny los

Mały niedźwiadek został przygarnięty w 1942 r. przez Armię Andersa, która maszerowała z Iranu do Palestyny. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Drapieżnik nazwany Wojtek szybko stał się ulubieńcem żołnierzy. Nauczył się żyć wśród ludzi i stał się bohaterem licznych anegdot. Podczas bitwy pod Monte Cassino miał nawet nosić skrzynie z amunicją. Do 1946 r. niedźwiedź Wojtek, którego generał Anders mianował kapralem, przebywał z armią we Włoszech. Stamtąd cała formacja trafiła do Szkocji i obozu przejściowego dla Polaków. Wojtek czuł się tam świetnie. Dostawał smaczki, towarzyszył polskim żołnierzom, miał też swoją kwaterę. Sielanka trwała do 1947 r. To wtedy weteran 2. Korpusu Polskiego trafił do zoo w Edynburgu. Jego nowym domem stała się ciasna klatka. Lata w niewoli były dla Wojtka koszmarem. Wychowany wśród ludzi nie socjalizował się z innymi niedźwiedziami. Stęsknione za swoimi ludźmi zwierzę zaczęło chorować i szybko starzeć się. Pod koniec lat 50. pojawił się pomysł przeniesienia go do Polski Ludowej. Wojskowi odmówili jednak przekazania "tak cennego depozytu" reżimowemu rządowi w powojennej Polsce. W 1963 r. schorowany niedźwiedź został uśpiony i skremowany. Na Wyspach było o tym głośno. Wojtek doczekał się w Anglii kilku pomników i tablic. W Polsce praktycznie do XXI w. milczano o bohaterze Armii Andersa. Dopiero z czasem o Wojtku zrobiło się głośno.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Świętokradztwo na Jasnej Górze. O tych ponurych wydarzeniach się nie mówi
WIDEO

Świętokradztwo na Jasnej Górze. O tych ponurych wydarzeniach się nie mówi

W 1909 r. ludźmi wstrząsnęła informacja, że trzej paulini zbrukali klasztor na Jasnej Górze. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Jak podaje serwis, duchowni okradli obraz Matki Boskiej z kosztowności i wotów. Szybko ustalono sprawców. Lista grzechów zakonników okazała się być dłuższa, a ponury epizod zaczął wychodzić na jaw. Wśród popełnionych na Jasnej Górze grzechów znalazły się także oszustwo, przekupstwo, fałszerstwo, a nawet morderstwo dokonane za murami sanktuarium. Najpierw zniknęły dwie korony, sukienka z perłami i dary od wiernych – złote zegarki, pierścionki, bransoletki i krzyże. Media i śledczy ustalili, że sprawcy musieli doskonale znać klasztor. W 1910 r. odbyła się ponowna koronacja obrazu. Niedługo po tym w rzece we wsi Zawady pod Częstochową wyłowiono sofę z ciałem mężczyzny. Ofiara zginęła od uderzeń siekierą, na ciele zamordowanego ujawniono także ślady po uduszeniu. W wyniku śledztwa okazało się, że zapakowaną w matę sofę przewoził z dorożkarzem po zakupie paulin Damazy Macoch. Sofę zatopiono w Warcie. Zakonnik poprosił, by dorożkarz milczał o tym nietypowym zleceniu i incydencie "dla dobra wiary chrześcijańskiej". Ofiarą ukrytą we wnętrzu sofy był Wincenty Macoch, brat stryjeczny ojca Damazego. Zakonnik uciekł z klasztornym służącym, ale szybko obaj zostali pojmani w Krakowie. W toku śledztwa okazało się, że Damazy korespondował z wdową po ofierze – Heleną Krzyżanowską. Policja połączyła wątki i również złapała ukrywającą się kobietę. Zeznania zatrzymanych pozwoliły policji na ujawnienie prawdy i rozwiązanie mrocznej zagadki z Jasnej Góry.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Zakazane pokoje na Wawelu. O tym nie mówi się w szkole
WIDEO

Zakazane pokoje na Wawelu. O tym nie mówi się w szkole

Zachodnie skrzydło Wawelu prawdopodobnie powstało jeszcze w czasach średniowiecznych, jednak w XVI wieku dokonano przebudowy, której skutki mogą dziwić nas jeszcze dziś. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. To właśnie wtedy dobudowano drugie piętro, na pierwszym z kolei zamurowano wszystkie okna od strony dziedzińca. Zamurowane okna mogą wydawać się czymś dziwnym, jednak wtedy miały one na celu ukrycie “zakazanych pokojów”. To za nimi znajdował się fraucymer, czyli żeński dwór królowej. Mieszkało tam na stałe kilkanaście kobiet z dobrych domów, których zadaniem było umilanie czasu królowej Bonie Sforzy, ponadto nabierały one ogłady towarzyskiej. Do ich części mieszkalnej prowadziły Schody Senatorskie, znajdujące się między skrzydłem zachodnim i północnym. Zdaniem prof. S. Mossakowskiego zamurowane okna miały “uchronić fraucymer od niedyskrecji męskiego dworu”. Dzięki temu można było uniknąć nieprzystojnych kontaktów, w tym nawet przypadkowych spojrzeń. W skład damskiego fraucymeru wchodziły między innymi dwie sypialnie, a także toaleta i obszerna jadalnia, służąca również za pokój do zabaw i przyjmowania gości. Jedna z sypialni, większa, była przeznaczona dla panien z bardziej znaczących domów. Świadczyć o tym mogą choćby trzy dodatkowe okna, z których można było obserwować okolice Katedry. Te nie zostały zamurowane. Choć może się wydawać, że panny miały do dyspozycji ogromną przestrzeń mieszkalną, bo wynoszącą około 260 metrów kwadratowych, to warto zwrócić uwagę na to, że ich warunki były raczej bliższe akademikom. Jak podaje wielkahistoria.pl, w każdej sypialni spało około pięciu kobiet, a każda z nich miała do dyspozycji około 20 m kwadratowych powierzchni mieszkalnej.
Monika Mikołajewicz Monika Mikołajewicz
Egiptolodzy zaskoczeni. Zagadka z wnętrza Wielkiej Piramidy
WIDEO

Egiptolodzy zaskoczeni. Zagadka z wnętrza Wielkiej Piramidy

W 1878 r. Waynman Dixon dokonał ciekawego odkrycia w Wielkiej Piramidzie w Gizie. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. W komorze królowej znalazł tajemniczy szyb wentylacyjny, a w nim trzy przedmioty: miedziany rozdwojony hak, piłeczkę z dolerytu oraz fragment cedrowego drewna. Hak i piłkę można oglądać dziś w Muzeum Brytyjskim w Londynie, drewienko zaś zaginęło dawno temu. Pojawiły się w związku z tym teorie spiskowe. Ich zwolennicy twierdzą, że na podstawie analizy drewna można określić wiek piramidy. Wówczas mogłoby okazać się, że egiptolodzy nie mówią nam całej prawdy. Druga z teorii głosiła, że przedmiot ten, pozbawiony wartości kolekcjonerskiej, po prostu zgubił się. Przełom nastąpił w 2020 r., gdy przypadkowo odnaleziono drewienko w pudełku po cygarach w muzeum Uniwersytetu w Aberdeen w Szkocji. Okazało się, że przeleżał tak około 70 lat. Trafił tam przypadkiem, po śmierci Jamesa Granta – znajomego Dixona. On również był obecny podczas badania piramidy w 1878 r. i to do niego trafił wówczas kawałek drewna. Nie wiadomo tylko, dlaczego znalazł się on w szwedzkim muzeum w “kolekcji azjatyckiej”. Wreszcie wykonano potrzebne badania. Okazało się, że drewno jest starsze od Wielkiej Piramidy o około 500 lat. Skąd ta rozbieżność? Okazuje się, że można to wyjaśnić na dwa sposoby. Albo drewno pochodzi z centralnej części bardzo starego drzewa, albo ten trudny do identyfikacji drewniany przedmiot został wykonany z recyklingu. W Egipcie zawsze brakowało drewna i ponowne przetwarzanie go było powszechną praktyką. Niestety ze względu na kiepski stan drewnianego przedmiotu, nie da się dziś ustalić, czym dokładnie był oraz jakie znaki znajdowały się na jego powierzchni.
Monika Mikołajewicz Monika Mikołajewicz