Trwa ładowanie...
d4l27h1
Temat

wielka historia

Tak chłopi leczyli się jeszcze 150 lat temu. Opłakane skutki wiejskiej praktyki
14-06-2024 16:20

Tak chłopi leczyli się jeszcze 150 lat temu. Opłakane skutki wiejskiej praktyki

Lekarz na galicyjskiej wsi 150 lat temu był rzadkością. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Chłopi wzywali medyków już tylko w ostateczności. Zwykle stan pacjenta był już wtedy beznadziejny i niewiele dało się zrobić – podaje wielkahistoria.pl. Ruch i skromna dieta w XIX w. chroniły przed wieloma dzisiejszymi poważnymi chorobami, jednak realia życia na wsi były też bezwzględne. Czytamy o tym w książce Jakuba Bojki, gdzie galicyjski działacz ludowy opisał m.in. problemy braku higieny na wsi. "Dzieci małe miały główki obrosłe gnojem, którego nie zmywano. (…) Wskutek tego dzieci miały kołtuny, strupy i robactwo". Jedynie ok. połowa chłopskich dzieci osiągała pełnoletność. Problemem były "febry, tyfusy głodowe i puchliny wodne". Jeszcze w drugiej połowie XIX w. chłopi mówili, że "»Pan Bóg najlepszy doktór«". Wierzono też w różnej maści znachorów. Na drewnianej desce do pieca – tak na wsi walczono ze świerzbem. Skutki były opłakane- niejedno dziecko straciło przez tę metodę życie. "Gdy kto cierpiał na bolączkę, sypano mu żarzący ogień zanadrzem i brano go siekaczem, który z osełką miał cudowną moc" - opisywał Jakub Bojko.

Fragment piramidy Cheopsa w Polsce? "Może leżeć na poddaszu"
07-06-2024 19:07

Fragment piramidy Cheopsa w Polsce? "Może leżeć na poddaszu"

W 2019 r. doszło do skandalu w relacjach Egipt-Szkocja, po ujawnieniu muzealnego eksponatu. Cały tekst przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Wywieziony kamienny blok uznano za rzekomy fragment piramidy w Gizie. Okazuje się, że takich ułamków piramidy wywieziono sporo. Jeden miał nawet trafić do Polski. XIX-wieczni eksperci nie dbali bowiem o zachowanie badanych zabytków, a piramidę wielokrotnie przetrząsano. Potężny blok skalny ujawniono w Szkocji po upływie kilkuset lat. To jedyny tak duży element piramidy znajdujący się poza Egiptem. Także Polak odłamał fragment piramidy Cheopsa. Podróżnik Karol Drzewiecki "odbił sobie kawał granitu" i prawdopodobnie wrócił z nim do Polski. "Możemy tylko zgadywać, z której części odłupał kamień i gdzie się teraz on znajduje" - napisał Szymon Zdziebłowski, autor książki "Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności". Jak podkreśla wielkahistoria.pl, owy fragment może leżeć dziś "na jakimś poddaszu lub być ukryty gdzieś w starej szafie".

Mickiewicz stracił dla niej głowę. Po latach wypowiedziała się o poecie jednoznacznie
24-05-2024 17:19

Mickiewicz stracił dla niej głowę. Po latach wypowiedziała się o poecie jednoznacznie

W 1825 r. młody Adam Mickiewicz został zesłany na Odessę. Tam poznał Karolinę z Rzewuskich Sobańską. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Arystokratka zawróciła w głowie poecie. Kulisty ich burzliwej relacji opisał portal wielkahistoria.pl. Mickiewicza skazano w 1824 r. na zesłanie za udział w działalności wileńskiego Towarzystwa Filomatów. Nie wygnano go na mroźną Syberię, a do słonecznej Odessy, gdzie w ciągu dziewięciu miesięcy powstały Sonety krymskie. Mickiewicza szybko opętała miłość do Karoliny z Rzewuskich Sobańskiej, mężatki, której został kochankiem. Karolina wdała się w romans z poetą, ale nie darzyła go uczuciem, o czym świadczą spisane wspomnienia. "Lubił bardzo grać w szachy, gadał do rymu i pół godziny czasu bez przerwy […] golić się nie lubił, trzy dni pod rząd, lulkę kurzył na krótkim cybuchu, ale ten jego tytoń okropnie śmierdział […]". Jak wspominała, Mickiewicz używał zawsze wody brzozowej, która "kręciła, w nosie tak, że nie mogła wytrzymać". Zakochany Mickiewicz napisał ukochanej liczne wiersze erotyczne, mimo jej stosunku do niego. Tekst powstał na podstawie książki Violetty Wiernickiej "Polacy w Ukrainie. Czasy carskie" (wyd. Bellona 2024).

Zaginione obrazy Jana Matejki. Dzisiaj odzyskane warte byłyby miliony
10-05-2024 16:20

Zaginione obrazy Jana Matejki. Dzisiaj odzyskane warte byłyby miliony

W ostatnich latach sensacją były informacje o odnalezionych dziełach Jana Matejki wartych miliony złotych. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Większość z zaginionych dzieł mistrza odnaleziono na początku XX wieku. Z czasem zaczęły one trafiać na aukcje. Do rekordowej licytacji doszło w 2020 roku, kiedy to "Portret prof. dr Karola Gilewskiego" pędzla Matejki sprzedano za blisko 7 mln zł. Obraz przez lata był uznawany za zaginiony. Wystawiono go w 1915 r. w Wiedniu, a pojawił się on w 2015 r. u prywatnego kolekcjonera. Szczególnie zawiłe były z kolei losy "Chrztu Warneńczyka". Na ich kanwie powstała powieść Macieja Siembiedy pt. "444". Do dziś nie wyjaśniono kto i kiedy przejmował to dzieło. Obraz znajduje się obecnie w depozycie Muzeum Narodowego w Warszawie. Wiele dzieł Jana Matejki wciąż czeka na odnalezienie. Część z nich zagrabiono podczas II wojny światowej. Oficjalny katalog Wydziału Restytucji Dóbr Kultury, zawiera 18 pozycji Matejki w katalogu strat wojennych. Baza dzieł utraconych zawiera 9 malowideł. Wszystkie uzyskałyby milionowe wyceny - łącznie na ponad 50 mln zł - szacuje wielkahistoria.pl. Liczne dzieła Jana Matejki znajdują się w nieokreślonych zbiorach prywatnych. Być może trafią na aukcje lub do muzeów, gdy umrą ich obecni właściciele.

Zapomniana monarchini. Król Polski po nikim tak nie płakał, jak po niej
26-04-2024 15:36

Zapomniana monarchini. Król Polski po nikim tak nie płakał, jak po niej

Barbara Zápolya zmarła młodo, mając między 19 a 25 lat. Nosiła koronę królowej od 1512 do 1515 r. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Barbara prawdopodobnie została żoną króla Polski Zygmunta Starego jako 17-latka. Kulisy związku nie są w pełni znane. Zygmunt Stary wstąpił na tron dość późno, odprawiając konkubinę i dzieci. Król potrzebował żony. Zdecydował się na potomkinię węgierskich Zápolyów - wpływowego i szlacheckiego rodu. Relacja była polityczną transakcją, ale i nielicznym przykładem tego, że król autentycznie pokochał królową. O wybrance króla mówiono, że "była piękna, cicha, delikatna jak polny kwiat i urzekająco naiwna". Miłość była tak silna, że król nie miał nawet żalu, gdy Barbara urodziła mu córkę. Niezmiennie była "jego najmilszą". Zápolya zmarła wkrótce po urodzeniu drugiej córki. Zygmunt Stary pogrążył się wtedy w letargu i żałobie. Tęsknota była tak wielka i szczera, że król zaczął zaniedbywać dynastyczne interesy. To pomogło grupie manipulatorów podsunąć mu kolejną kandydatkę na królową – Bonę Sforzę z Włoch. Burzliwe losy Zygmunta Starego przybliża Anna Szepielak w książce "Piąty król. Serce w koronie".

d4l27h1
Kurne chaty chłopów z Galicji. Zaskakujące, jak żyli 170 lat temu
12-04-2024 15:54

Kurne chaty chłopów z Galicji. Zaskakujące, jak żyli 170 lat temu

Kurne chaty, czyli bez kominów, były normą jeszcze w połowie XIX wieku. Cały artykuł przeczytasz w serwisie wielkahistoria.pl. Dzisiaj ciężko sobie wyobrazić życie z izbach pełnych dymu, jednak to było czymś oczywistym dla chłopów z zaboru austriackiego. "Budy z okrąglaków mało ciosanych, nędznie sklecone, zwykle bez kominów, a często gęsto i z chrustu" – opisywał je Jakub Bojko, działacz ludowy. Gdy palono w piecu drzwi musiały być otwarte na oścież – również mroźną zimą. Brak komina wymuszał inne rozwiązania. W trakcie siarczystych mrozów słoma do połowy ściany chroniła nieco nogi od "zbytniego zimna". W trakcie palenia ludzie w izbie chodzili chyłkiem (schyleni ku ziemi), by unoszący się dym mniej im szkodził. Chatę rzadko przewietrzano. Powietrze było więc duszne i ciężkie, tak, że można byłoby siekierę powiesić. Kto towarzyszył w zadymionych chatach chłopom? "W zimie bydło, świnia z młodymi, kury i króliki pod łóżkiem, a ziemniaki pod piecem" - wyliczał Jakub Bojko. Stała obecność dymu doprowadziła do tego, że ściany bielono do połowy izby, bo góra cała była pokryta sadzą. Jaki był plus chat bez kominów? Drewno było świetnie zakonserwowane, a chłopi nie wiedzieli, co to gruźlica.

Prawdziwy rarytas dla chłopców z Galicji. Odmawiali sobie go miesiącami
05-04-2024 16:22

Prawdziwy rarytas dla chłopców z Galicji. Odmawiali sobie go miesiącami

Chleb wydawał się być podstawą jadłospisu chłopów z Galicji. Jednak 130 lat temu dla połowy mieszkańców wsi to był rarytas. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Trudno sobie wyobrazić, jak wielka nędza panowała na galicyjskiej wsi w drugiej połowie XIX wieku. Głód i skrajna bieda do czasu I wojny światowej doprowadziły do emigracji z zaboru austriackiego 400 tys. chłopów. Chleb żytni jadali tylko najzamożniejsi - ok. 10 proc. Dla najuboższych marzeniem było zjedzenie chleba jęczmiennego lub owsianego. Chłop mógł zjeść chleba tylko, gdy był "na zarobku", lub gdy "dostał chleba od bogatszych na odrobek". W podtarnowskiej wsi Zaczernia chleb był przysmakiem tylko na Boże Narodzenie i na Wielkanoc. Czym ratowali się więc chłopi? Różnego rodzaju plackami z mąki z wodą, często półsurowymi lub zjadanymi na wpół z popiołem. Chleba nie jadano nawet przez pół roku. Ratunkiem przed śmiercią głodową dla najbiedniejszych chłopców były ziemniaki i kapusta. Tekst na podstawie książki prof. Napoleona Cybulskiego "Próba badań nad żywieniem się ludu wiejskiego w Galicji".

Niewdzięczne zajęcie chłopek na polskiej wsi. Przykry obowiązek sprzed 150 lat
29-03-2024 15:34

Niewdzięczne zajęcie chłopek na polskiej wsi. Przykry obowiązek sprzed 150 lat

Polscy chłopi nie byli czyściochami. Ich kobiety miały od świtu do nocy pełne ręce roboty. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. 150 lat temu, gdy w chatach nikt nie myślał o bieżącej wodzie, najbardziej czasochłonnym obowiązkiem było pranie. Niezależnie, czy panował siarczysty mróz czy z nieba lał się żar – bielizna musiała być uprana. Kobiety zajmowały się tym co tydzień. Brak bieżącej wody oraz sprzętów powodował, że było to dla chłopek zajęcie męczące i czasochłonne, często zajmowało dwa dni. Moczenie w ługu (woda i węgiel drzewny) odbywało się w chacie, a właściwe pranie nad rzeką, jeziorem lub stawem. Po namydleniu, tarciu i praniu drewnianymi kijankami konieczne było wyparzenie i krochmalenie w domu. Prania odbywały się w piątki, często też w soboty – niezależnie od pogody i pory roku – prano także na mrozach. Chłopki w XIX w. dźwigały często pranie np. przez kilometr, przemieszczając się po kolana w śniegu i z ryzykiem zapalenia płuc, za co 150 lat temu mogły przypłacić nie tylko zdrowiem, ale i życiem.

Tego chłopi nie mieli w domach. 150 lat temu to była "pańska zachcianka"
15-03-2024 16:11

Tego chłopi nie mieli w domach. 150 lat temu to była "pańska zachcianka"

Chaty polskich chłopów z XIX w. mocno odbiegały od współczesnych domów. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Standardem wtedy w domach były drzwi, okna, stropy czy kominy. Rolnicy nie posiadali jednak w chatach podłóg. Chłopi chodzili w domu po klepisku - ubitej ziemi lub glinie. Co zaskakujące, brak podłóg nie wynikał z biedy, a wiejskiej mentalności i tradycji. Chłopi uznali drewniane podłogi za "pański wynalazek", zachciankę znaną we dworach. Idealnym przykładem są wspomnienia Wincentego Witosa z rodzinnej wsi. W sąsiednim domu córki namówiły ojca na podłogę, nie chcąc brnąć po błocie. Sąsiedzi wytłumaczyli ojcu, że "jego córkom poprzewracało się w głowie". "Nie chcąc się narażać "na śmiech całej wsi", pozdzierał także z okien firanki, które córki zawiesiły" – napisał Witos. Niechęć chłopów do wykonanych z drewna podłóg utrzymywała się na polskiej wsi jeszcze przez wiele dziesięcioleci. Dopiero w połowie XX w. klepisko zaczęto wykładać linoleum, a w chatach zaczęły się pojawiać podłogi zbite z desek.

Prawda o chatach chłopów z XIX wieku. Skutki były opłakane
08-03-2024 15:17

Prawda o chatach chłopów z XIX wieku. Skutki były opłakane

Niemal wszystkie domy chłopów z Galicji i Kongresówki w XIX w. budowane były nadal z drewna. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Zachowane dziś skanseny stwarzają pozory przestronnych i widnych chat. Należały one bowiem do najbogatszych gospodarzy. W rzeczywistości większość chat była mała, duszna i ciemna, co miało fatalne skutki dla zdrowia mieszkańców. Izby budowano w zbliżony sposób. Najpierw sień, później część mieszkalna, a na końcu komora np. na zboże. Gospodarze najbardziej bali się jednego - zimna. Chłopi 150 lat temu budowali małe i niskie chaty z dużym piecem. Jak podaje wielkahistoria.pl, chaty wystawiano do południa, a do izby czasem brano bydło, by grzało. Okna były malutkie, szyb nie dało się wymienić, więc zatykano je słomą lub materiałem – było ciemno i duszno. Jeszcze w XIX w. chłopi w chatach nie wstawiali podłóg. Ubita ziemia na podmokłych obszarach tworzyła błoto. W takim środowisku i nieczystościach na ziemi tkwiły dzieci, które często umierały w wyniku wielu chorób. Skutki mieszkania w takich warunkach były często opłakane.

d4l27h1
Tajemnicze szyby "wentylacyjne". Zagadka piramidy Cheopsa
29-02-2024 16:02

Tajemnicze szyby "wentylacyjne". Zagadka piramidy Cheopsa

W najważniejszym pomieszczeniu piramidy Cheopsa, Komorze Króla, znajdują się dwa tajemnicze otwory. Cały artykuł przeczytasz w serwisie wielkahistoria.pl. Komory umieszczono na wysokości ok. 90 cm. To niewielkich rozmiarów prostokąty, które są wlotami dwóch szybów. Zbudowanie ich było olbrzymim wyzwaniem inżynieryjnym. Kanały nie biegły jednak równo i nie wpadało tu światło. Przechodziło tu powietrze. Stąd wzięła się hipoteza z XX w. o ich funkcji, jako szybów wentylacyjnych. Uważano, że miały one doprowadzać powietrze w trakcie pogrzebu faraona, by uczestnicy uroczystości nie mdleli. Jak podaje serwis wielkahistoria.pl, dzisiaj taka interpretacja uchodzi już za mało prawdopodobną. Wśród badaczy pojawił się pogląd, że szyby miały znaczenie rytualne lub religijne. Miały celować w konkretne gwiazdy. Hipoteza ta była powtarzana od lat 60. XX w., ale już dawno podważono jej kluczowe założenia. Kanały nie są równe, ich pochyłość się zmienia, więc mogłyby celować w choćby 100 różnych gwiazd. Przekonująco brzmi jednak teoria o celu związanym z tzw. wędrówką dusz, by faraon mógł dotrzeć do niebios. Od 1998 r. zagadkowe otwory pełnią techniczną funkcję dmuchaw powietrza. W tym celu budowlę zamknięto na osiem miesięcy.

Wawel 1000 lat temu. Wyglądał zupełnie inaczej
16-02-2024 15:42

Wawel 1000 lat temu. Wyglądał zupełnie inaczej

Wzgórze, na którym wzniesiono słynny polski zamek wyglądało zupełnie inaczej w średniowieczu. Nie chodzi tu tylko o zabudowę, która zmieniała się przez stulecia, ale także o sam teren. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Teren pierwotnie nie przypominał wzgórza a skałę – nierówną i strzelistą. Dziś szczyt wzgórza wawelskiego ma formę jednolitego owalu i liczy 320 m długości i 190 m szerokości. Zbocza zniwelowano, obmurowano i obsypano ziemią. Tylko od strony Wisły zachował się fragment dawnej formy. Na przekształcenia wzgórza poświęcano całe epoki. Jeszcze w XVII wieku było ono "strome i nieprzystępne". Na początku średniowiecza także szczyt góry był nieregularny i znajdował się na wysokości 25 m. To miejsce dzisiejszego pałacu ze słynnym dziedzińcem arkadowym. Materiał powstał na podstawie książki Kamila Janickiego pt. "Wawel. Biografia".

Unikatowy wytwór polskiej szlachty. Europa czegoś takiego nie widziała
09-02-2024 14:06

Unikatowy wytwór polskiej szlachty. Europa czegoś takiego nie widziała

Portrety trumienne i okazałe pogrzeby to symbol unikatowej obyczajowości szlacheckiej, sarmackiej kultury. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Wizualna otoczka ziemiańskich pogrzebów wyróżniała Polskę na tle całej Europy. Chłopi chowali zmarłych od razu, wśród panów ciało wystawiano na pokaz, zapraszając krewnych i bliskich. Pogrzeby szlachciców były wielodniową ceremonią, często teatralną. Czasami czekano miesiące, aż wszyscy przyjadą z daleka. Oficjalne stypy trwały 2 dni. Od przełomu XVI w. i XVII w. obowiązkiem stały się portrety trumienne. Był to wytwór kultury nieznany tak w Europie. W Polsce zmarłych malowano bardzo realistycznie, nawet brutalnie. Na portretach nie ukrywano blizn czy połamanego nosa. Anonimowo malowano na blachach z cyny lub miedzi, które montowano na czas ceremonii zwykle w nogach zmarłego. Po pogrzebie portrety zostawiano w kościele. W świątyniach z kolei ogrywano też spektakle żałobne. Pompa funebris były przesadne – pełne aranżacji, przepychu, herbów, świec i drogich tkanin. Czasami aktor odgrywający zmarłego wjeżdżał do kościoła na koniu, upadając na posadzkę tuż przed katafalkiem. Spłoszone konie potrafiły stratować widzów. Tekst powstał na podstawie książki Kamila Janickiego pt. "Warcholstwo. Prawdziwa historia polskiej szlachty".

Dziwny obyczaj u Słowian. Zaskakujące, co robili z monetami
02-02-2024 16:46

Dziwny obyczaj u Słowian. Zaskakujące, co robili z monetami

Słowianie we wczesnym średniowieczu nie znali złóż srebra. Cenne kruszce docierały do nich wyłącznie z zewnątrz. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Przed XI w. monet używano rzadko. Poddawano je osobliwemu zwyczajowi. Historycy wciąż nie mogą go zrozumieć. Wartość pojedynczej monety była tak duża (starczała na zakup żywności na ponad tydzień), że nie dało jej się używać na co dzień. By móc nabyć mniej potrzebnego towaru monety siekano na połówki, ćwiartki lub mniejsze części, tworząc tzw. siekańce. Oprócz siekańców u Słowian z czasem zaczęły pojawiać się pecksy – drobne nacięcia lub nakłucia na monetach. To był nieznany fenomen, kojarzony tylko ze Słowianami i Skandynawami z czasów "epoki wikingów". Moneta była unieruchamiana i gięta, a nacięcia wykonywano ostrym dłutkiem. Raz jedno, a raz nawet po 100 nacięć. Po co Słowianom pecksy? Istnieje wiele teorii. By sprawdzić jakość monety, czy jest ona w całości wykonana ze srebra. Według innych źródeł był to element obyczaju handlowego – potwierdzenie dokonania transakcji z rąk do rąk. Mówi się też o przesądzie, że pecksy miały oczyszczać ze złych mocy. Naukowcy wciąż są tu podzieleni. Tekst powstał na podstawie książki Kamia Janickiego - "Cywilizacja Słowian. Historia największego ludu Europy".

Mroczna prawda o wyprawach Bolesława Chrobrego. Na lekcjach o tym się milczy
26-01-2024 16:17

Mroczna prawda o wyprawach Bolesława Chrobrego. Na lekcjach o tym się milczy

Jednym z celów wojen we wczesnym średniowieczu była chęć zdobycia nowych terytoriów. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Oprócz tego chodziło także o zagarnięcie cennych zdobyczy. Jednak najcenniejszym łupem, o którym się nie mówi, byli w tamtej epoce żywi ludzie. Wojny prowadzono, by porywać bydło do upraw roli oraz ludzi - do pracy lub sprzedaży w niewoli. W 1003 r., podczas wyprawy na kraj Głomaczów, Bolesław Chrobry miał pozyskać "nie mniej niż trzy tysiące". To ogromna liczba, bo typowa osada słowiańska liczyła kilkadziesiąt osób. Każdy jeniec był więc na wagę złota. Porwanych można było sprzedać z zyskiem lub "przeznaczyć do zasiedlenia dóbr książęcych". Straty ludzkie były też bardziej dotkliwe i trudniejsze do odbudowania, niż utrata ruchomego dobytku. Chrobry najczęściej porywał ludzi (strachem lub namową) z ziem podległych cesarstwu lub książętom czeskim. Tekst powstał m.in. na podstawie książki Kamila Janickiego pt. "Cywilizacja Słowian. Prawdziwa historia największego ludu Europy".

d4l27h1
"Sprawiedliwość" według szlachty. Tak karano chłopów w dawnej Polsce
12-01-2024 16:08

"Sprawiedliwość" według szlachty. Tak karano chłopów w dawnej Polsce

Prawdziwe kary były tylko dla chłopów, szlachta miała swoje prawo. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Areszt trwał tylko do czasu procesu. Po skazaniu przestępca najczęściej tracił rękę, nos lub uszy - w ramach kary - i był wypuszczany. W przypadkach najcięższych przestępstw lub recydywy stosowano karę śmierci. To oczywiście dotyczyło plebejuszy, nie szlachty. Jeśli to szlachcic kogoś okradł lub zranił nie obowiązywała zasada "oko za oko" a "grzywna za oko, grzywna za ząb". Jak podaje portal wielkahistoria.pl, szlachciców niemal nie karano cieleśnie. Inaczej wymierzano sprawiedliwość. Kara miecza wobec szlachcica? Tylko gdy ten został przyłapany na gorącym uczynku, nie miał znajomości lub nie wykazał skruchy. Czasami morderców skazywano na więzienie, ale dodatkowo i maksymalnie na rok i 6 tyg., często w superwarunkach. Szlachciców zawsze osadzano wtedy w wieży przy siedzibie starostwa. Starosta odpowiadał za jej utrzymanie. Od wyroków ważniejsze były pieniądze i znajomości. Kary były więc łagodne, a warunki odsiadki w przypadku łapówek - luksusowe. Szlachta nie obawiała się kar fizycznych lub finansowych – obawiała się tylko jednego - utraty majątku ziemskiego. Za ignorowanie wyroków, najcięższe przestępstwa publiczne karano m.in. konfiskatą majątku czy wygnaniem. Dla waćpanów utrata tytułu, majątku, i praw publicznych były zdecydowanie czymś najgorszym. Materiał powstał na podstawie książki Kamila Janickiego pt. "Warcholstwo. Prawdziwa historia polskiej szlachty".

Nieznane początki zamku na Wawelu. Przegapiona informacja ujawniona
15-12-2023 15:56

Nieznane początki zamku na Wawelu. Przegapiona informacja ujawniona

Klasycznie uważano, że gród na wzgórzu przekształcono w zamek, do połowy XIV w., za czasów Kazimierza Wielkiego. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Według nowszych badań inicjatywę podjął czeski dynasta Wacław II, który przejął polską koronę w 1300 roku. Odkrycie przegapionych zapisków z kroniki zmusiło badaczy do napisania historii na nowo – podaje portal wielkahistoria.pl. Mowa o Kronice halicko-wołyńskiej, z której dowiadujemy się m.in., że książę śląski Henryk IV Probus obsadził Wawel załogą złożoną nie z Polaków a Niemców. W 1289 roku u podnóży Wawelu stanęła armia księcia halicko-włodzimierskiego Lwa Daniłowicza. W kronikach wspomniano, że Lew jeździł wokół grodu, by ustalić, "którędy można by go wziąć". Nic jednak nie wskórał, bo już wtedy "gród cały był zbudowany z kamienia". Informacja ta kłóci się ze wszystkim, co dotąd twierdzono w temacie genezy murowanego Wawelu. Badacze przez lata spierali się o to, kto zaczął zmieniać drewniano-ziemne umocnienia na kamień i cegłę. Kronika halicko-wołyńska uchodzi za wiarygodną, ale fragment o Wawelu powstał wcześniej, niż inne zachowane zapiski. Kiedy zatem powstał zamek? Odpowiedź jest niejednoznaczna. Kamienne elementy umocnień znano nawet w XI wieku. Przyjęto, że zamek pochodzi z przełomu XI i XII wieku. Najpóźniejsza i najpewniejsza dotąd wzmianka o naprawie wału skrzyniowego pochodzi z 1265 roku. Niedługo później rozpoczęła się budowa Białego Pałacu. To murowana siedziba miała być początkiem zamku na Wawelu. Tekst na podstawie książki Kamila Janickiego pt. "Wawel. Biografia".

Zagadkowe znaki wczesnych Słowian. Zjawisko, o którym się nie mówiło
01-12-2023 15:54

Zagadkowe znaki wczesnych Słowian. Zjawisko, o którym się nie mówiło

Wcześni Słowianie przez stulecia z powodzeniem radzili sobie bez pisma, nie mając własnego alfabetu. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Używano różnych symboli, oznaczeń, rytych znaków, chociaż nie wiadomo w pełni do czego one służyły. U schyłku średniowiecza popularne stało się składanie osobistych podpisów przez władców z krajów słowiańskich. Wcześniej składano swoiste podpisy, ale bez użycia jakichkolwiek liter - podaje portal wielkahistoria.pl. W czasach przedchrześcijańskich i po chrystianizacji popularne były różnego rodzaju znaki własnościowe m.in. do oznaczeń. Jeszcze wcześniej popularniejsze były tzw. znaki garncarskie. Były to kreski, krzyże, gwiazdy, swastyki czy układy strzałek. Nie wszystkie naczynia były nimi opatrzone. Funkcja tych symboli mimo upływu wieków wciąż nie jest jasna. Mógł być to rodzaj podpisu lub znaczenie dla wtajemniczonych osób, które skutecznie zastępowało naszym przodkom pismo. Z czasem znaki własnościowe zaczęły przekształcać się w osobiste godła, będąc początkiem herbów szlacheckich.

Burzliwe życie prywatne Elizy Orzeszkowej. To, co robiła nie mieściło się w normach epoki
24-11-2023 15:48

Burzliwe życie prywatne Elizy Orzeszkowej. To, co robiła nie mieściło się w normach epoki

Eliza Orzeszkowa to jedna z najwybitniejszych przedstawicielek pozytywizmu. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Za "Nad Niemnem" Orzeszkowa otarła się nawet o Nagrodę Nobla. Zanim zyskała sławę przypięto jej jednak łatkę skandalistki. To, co robiła nie mieściło się w normach epoki. Orzeszkowa wyszła za mąż zaledwie w wieku 17 lat. Jej mąż był dwukrotnie straszy od niej. Małżeństwo było nieudane. W 1863 r. mąż Orzeszkowej został aresztowany i skazany na zsyłkę na Syberię. Żona nie pojechała za nim, zajęła się planowaniem rozwodu. Pisarka wdała się wtedy w romans z lekarzem, a wkrótce z żonatym adwokatem, co wywołało prawdziwy skandal. Oba związki mocno zaszkodziły pisarce. Takie zachowanie Orzeszkowej w tamtych czasach uznawano za "niegodne". Piętno skandalistki towarzyszyło pisarce już niemal przez całe życie. To wszystko przez rozwód i związek z żonatym mężczyzną. Materiał powstał na podstawie książki "Wielkie Księstwo Litewskie. Podróż po bliskich Kresach" S. Kopra.

10 przykazań żony szlachcica. Polski poradnik sprzed 400 lat szokuje
10-11-2023 15:33

10 przykazań żony szlachcica. Polski poradnik sprzed 400 lat szokuje

Dekalog żony polskiego szlachcica to zbiór zaskakujących porad sprzed 400 lat dedykowany kobietom. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. "Dziesięcioro przykazań mężowskich" Bartłomieja Paprockiego wznawiano w XVI i XVII wieku aż osiem razy. Okazuje się, że każda edycja tego poradnika schodziła jak ciepłe bułeczki. Podstawą pierwszego przykazania była pobożność. "Kobieta bogobojna miała być posłuszna panu, zgodnie z niebiańskim nakazem". Po drugie, żona miała miłować męża, "jak własne ciało", dochowując zawsze w tajemnicy niesnaski małżeńskie. Po trzecie, zakaz słuchania porad od matek lub innych krewnych, a jedynie od męskiej głowy rodziny. Żona ma przyjmować wyłącznie dobre wartości męża. Jeśli ten "zboczył z drogi", jej nie wolno było. Piąte przykazanie to cnota milczenia. Żona miała odzywać się wyłącznie w sytuacji uzasadnionej potrzeby. Kolejne trzy zasady dotyczyły dbania o dom i trzymania się z daleka od tzw. spraw mężczyzn. Dziewiąte przykazanie to skromność ubioru. Stroić się miał szlachcic, a jego żona ubiorem nie powinna obrażać Boga. Ostatnie polecenie dotyczyło tego, by nie doprowadzać mężów do gniewu. Kobieta winna być spokojną. Autor poradnika sprzed 400 lat tak pouczał kobiety, że zabrakło mu na to miejsca. Część treści znalazła się więc w posłowiu. Tekst powstał na podstawie książki Kamila Janickiego "Warcholstwo. Prawdziwa historia polskiej szlachty".

d4l27h1
Tajemnice piramidy Cheopsa. Historia pierwszej ekspedycji do jej wnętrza
03-11-2023 15:06

Tajemnice piramidy Cheopsa. Historia pierwszej ekspedycji do jej wnętrza

Badacze nie są zgodni co do tego, kiedy do piramidy w Gizie pierwszy raz wdarli się intruzi. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. O wizycie starożytnych rabusiów krążą tylko domysły. Otwór, którym dziś wchodzi się do piramidy, miał zostać wykuty dopiero w średniowieczu. Prawdopodobnie pierwszą ekspedycję zrealizowano po roku 800, za rządów kalifa Bagdadu Al-Mamuna. Możliwe jednak, że tunel był już obecny w epoce faraonów, a słudzy kalifa tylko oczyścili go i poszerzyli. O projekcie Al-Mamuna krąży wiele opowieści, o dyskusyjnym charakterze. Miały jednak powracające motywy. Przede wszystkim Al-Mamun nie odnalazł w piramidzie skarbów. Komory króla i królowej były pozbawione kosztowności. Jako władca oświecony myślał raczej o zdobyciu sekretów dawnej nauki, niż o srebrze i złocie. Plotki głosiły także o mumiach w komorze królowej. Zostały wyniesione albo istnienie ich zmyślone. Wbrew powszechnym wyobrażeniom w żadnej piramidzie ze Starego Państwa nie odnaleziono nigdy mumii faraona. Baśnie krążyły też o następcach Al-Mamuna. Powstał wtedy mit o niezwykłym kubku z piramidy Cheopsa.

Burzliwy romans Marii Skłodowskiej-Curie. "Polska emigrantka rozbiła francuską rodzinę"
20-10-2023 16:02

Burzliwy romans Marii Skłodowskiej-Curie. "Polska emigrantka rozbiła francuską rodzinę"

W zdominowanym przez mężczyzn świecie nauki Maria Skłodowska-Curie stała się ewenementem. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Gdy jednak wyszło na jaw, że związała się z żonatym mężczyzną wybuch skandal, o którym mówiła cała Francja. Dążono nawet do deportacji Polki, która po śmierci Pierre’a Curie wdała się w romans. Wcześniej przez cztery lata Maria w samotności, przeżywała żałobę, będąc kompletnie pochłonięta pracą. W pewnym momencie w jej życiu pojawił się Paul Langevin. Uczeń Pierre’a i przyjaciel rodziny Curie. Żalił się Marii, że jego żona dopuszcza się aktów przemocy, a ich miłość już dawno przeminęła. W 1911 roku między Marią a Paulem wybuchł płomienny romans. Paul obiecywał rozstać się z żoną, nawet wyprowadził się z domu, ale nie podobało się to pani Langevin. Ta groziła Polce śmiercią i wynajęła detektywa, który wykradł korespondencję kochanków. Wówczas o skandalu mówiła cała Francja, zarzucając Marii rozbicie rodziny. Gazety rozpisywały się o kolejnej emigrantce, szkodzącej narodowi francuskiemu i wzywały do jej deportacji. Rozpętała się nagonka, a wybitna Polka była obrażanie na każdym kroku. Komitet Noblowski myślał nawet o absencji Marii, obawiając się, że obecność laureatki źle wpłynie na prestiż wydarzenia. Skłodowska-Curie oczywiście po Nagrodę Nobla pojechała, lecz skandal odbił się na niej m.in. problemami zdrowotnymi. Po aferze, pozostała jej jedynie praca, której oddała się bez reszty.

Najsłynniejszy niedźwiedź w Wojsku Polskim. Po wojnie Wojtka czekał smutny los
06-10-2023 16:05

Najsłynniejszy niedźwiedź w Wojsku Polskim. Po wojnie Wojtka czekał smutny los

Mały niedźwiadek został przygarnięty w 1942 r. przez Armię Andersa, która maszerowała z Iranu do Palestyny. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Drapieżnik nazwany Wojtek szybko stał się ulubieńcem żołnierzy. Nauczył się żyć wśród ludzi i stał się bohaterem licznych anegdot. Podczas bitwy pod Monte Cassino miał nawet nosić skrzynie z amunicją. Do 1946 r. niedźwiedź Wojtek, którego generał Anders mianował kapralem, przebywał z armią we Włoszech. Stamtąd cała formacja trafiła do Szkocji i obozu przejściowego dla Polaków. Wojtek czuł się tam świetnie. Dostawał smaczki, towarzyszył polskim żołnierzom, miał też swoją kwaterę. Sielanka trwała do 1947 r. To wtedy weteran 2. Korpusu Polskiego trafił do zoo w Edynburgu. Jego nowym domem stała się ciasna klatka. Lata w niewoli były dla Wojtka koszmarem. Wychowany wśród ludzi nie socjalizował się z innymi niedźwiedziami. Stęsknione za swoimi ludźmi zwierzę zaczęło chorować i szybko starzeć się. Pod koniec lat 50. pojawił się pomysł przeniesienia go do Polski Ludowej. Wojskowi odmówili jednak przekazania "tak cennego depozytu" reżimowemu rządowi w powojennej Polsce. W 1963 r. schorowany niedźwiedź został uśpiony i skremowany. Na Wyspach było o tym głośno. Wojtek doczekał się w Anglii kilku pomników i tablic. W Polsce praktycznie do XXI w. milczano o bohaterze Armii Andersa. Dopiero z czasem o Wojtku zrobiło się głośno.

Początki kariery Konopnickiej. Porzuciła męża i zmieniła swoje życie
29-09-2023 16:18

Początki kariery Konopnickiej. Porzuciła męża i zmieniła swoje życie

Podczas pobytu w uzdrowisku 33-letnia Maria Konopnicka napisała cykl wierszy, który zdecydował o jej dalszych losach. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Pochlebna recenzja Sienkiewicza przyczyniła się do decyzji Marii o zmianie życia. Czas w Szczawnicy spędzała z dwoma amantami, nie mężem. Uskrzydlona miłością napisała cykl W górach. Nie był to debiut poetki. Jej pierwsze wiersze ukazały się w druku jeszcze przed wyjazdem do Szczawnicy. Poetką i jej cyklem zachwycił się Henryk Sienkiewicz. W recenzji z 1876 napisał: "Ta panna lub pani ma prawdziwy talent". Opinia Sienkiewicza stała się dla Konopnickiej stemplem probierczym legitymującym jej twórczość. Związek z Jarosławem umierał śmiercią naturalną. W 1877 postanowiła przeprowadzić się z Gusin do Warszawy.Zabrała ze sobą dzieci i rozpoczęła życie jako poetka. Wykazała się odwagą, narażając na towarzyski ostracyzm. Maria nie wystąpiła o unieważnienie związku. Formalnie do końca życia pozostała mężatką. Utrzymywała z mężem kontakt i wspomagała go finansowo. Ten jednak do końca życia dokuczał żonie. Koszty utrzymania dzieci spadły na Konopnicką. Zarabiała korepetycjami i pisaniem. Kariera poetki nie należała do łatwych, zwłaszcza dla kobiet. W pozytywizmie poezja była pogardzanym gatunkiem.

Jagiełło nie znosił Wawelu. Ponure losy zamku, o których się nie mówi
15-09-2023 15:29

Jagiełło nie znosił Wawelu. Ponure losy zamku, o których się nie mówi

W 1386 r. Jagiełło został koronowany na Wawelu na króla Polski. Całe swoje rządy unikał Wawelu jak ognia. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. U schyłku średniowiecza krakowskie wzgórze nie było centrum władzy i najważniejszym punktem w kraju. Jagiełło nie cierpiał Wawelu, ale także nie odpowiadało mu położenie samego Krakowa – daleko od Litwy. Z kolei kolejny król, Władysław Warneńczyk, szybko wyjechał na Węgry. Wówczas komnaty na Wawelu także świeciły pustkami. Kazimierz Jagiellończyk również po ojcu odziedziczył awersję do królewskiego i stołecznego wzgórza. W trakcie niemal półwiecznych rządów na Wawelu spędził tylko 2000 dni. To tylko 12 proc. całego czasu. Na skutek tej niechęci w XV w. gmachy zamkowe nie były remontowane i przebudowywane. W 1455 roku w Krakowie wybuchł pożar, który strawił ponad 100 domów. Sam Wawel mocno nie ucierpiał, ale i tak niszczał od lat. O pracach na zamku donoszą rachunki z roku 1461. Król nie miał pieniędzy i woli, by wszystko reperować. W chwili śmierci Kazimierza Jagiellończyka zdawano sobie sprawę z opłakanego stanu naczelnej rezydencji. Justus Decjusz, Niemiec na polskim Dworze, pisał, że zamek wawelski "był wszędzie tak silnie zniszczony, że był niegodny miana siedziby monarszej".

d4l27h1
d4l27h1
Więcej tematów