Władimir Putin (strona 310 z 380)

Eksperci o wojnie na Ukrainie. Piekło mówi o nowej fazie walk, ale Radziejewski nie ma złudzeń
6:49

Eksperci o wojnie na Ukrainie. Piekło mówi o nowej fazie walk, ale Radziejewski nie ma złudzeń

Gośćmi specjalnego wydania programu "Newsroom" WP byli między innymi Jan Piekło, były ambasador RP w Kijowie, a także Bartłomiej Radziejewski, dyrektor Nowej Konfederacji. Piekło ocenił, że wojna na Ukrainie "powoli wkracza w nową fazę". - Powoli zaczyna się wojna partyzancka. Zacznie się nękanie przeciwnika, przecinanie jego kanałów komunikacyjnych i transportowych z żywnością i paliwem, rozpoczną się ataki sabotażowo-dywersyjne. To może być bardzo trudne dla Rosjan - ocenił. - Największe problemy dla Putina spowoduje reakcja rosyjskiego społeczeństwa. Kilkanaście tysięcy ludzi wyszło wczoraj na ulice dużych rosyjskich miast. Nie boją się protestować, mimo że liderzy opozycji siedzą w więzieniach, mimo że grożą im bardzo ostre represje. Są to znaki, że coś się przełamuje, coś nowego się dzieje w Rosji. Ja nie mam może przesłanek, ale uważam, że Rosjanie będą musieli się po prostu szybko z Ukrainy wycofywać - stwierdził. Bardziej realistyczny był Radziejewski. - Dla wszystkich zorientowanych w kwestiach Ukrainy od początku było jasne, że będzie ona walczyć sama. I dalej musi walczyć sama. Nikt jej wojskowo nie pomoże, nie licząc ewentualnej pomocy logistycznej, wywiadowczej, sprzętowej. Nie będzie wojsk zachodnich na Ukrainie, ani żadnych innych - podkreślił dyrektor Nowej Konfederacji. Zaznaczył też, że chociaż sympatyzuje z Ukrainą, to jest zwolennikiem chłodnej analizy. - Ukraina ma bardzo małe szanse w starciu z Rosją. Putin dysponuje przytłaczającym potencjałem pod każdym właściwie względem i wedle wszelkiego prawdopodobieństwa wygra tę wojnę. I prawdopodobnie wygra ją dosyć szybko - ocenił. - Co gorsze, nie tylko nie ma w ogóle mowy o żadnej zachodniej pomocy wojskowej dla Ukrainy, ale również poważniejszych sankcjach zachodnich – i gospodarczych, i politycznych – wobec Rosji. Te ruchy Zachodu, które dotychczas zobaczyliśmy, są niemrawe i żałosne - zaznaczył Radziejewski.
Były ambasador RP w USA: Rosji nie uda się zająć całego terytorium.
1:45

Były ambasador RP w USA: Rosji nie uda się zająć całego terytorium.

Rosyjska inwazja na Ukrainie postępuje. Trwa ostrzał najważniejszych miast. Rosyjskie wojska dotarły do Kijowa. Czy Ukrainę da się jeszcze uratować? Czy w tej wojnie skazana jest na porażkę? Gościem programu "Newsroom" WP był Ryszard Schnepf, były ambasador RP w Stanach Zjednoczonych. - To dramatyczne pytanie, na które nie znajduję odpowiedzi. Dzisiaj rano słuchałem wystąpienia prezydenta Zełenskiego do obywateli rosyjskich, wstrząsające, piękne. Ale czy zadziała? Słowa o tym, że przecież nikt nie kwestionuje kultury rosyjskiej, że Ukraińcy nie są agresorami, że nie chcą zabijać Rosjan. Tyle jest związków między krajami. Mówienie o "faszystach na Ukrainie" jest absurdem. Ukraina poniosła największy w walce z faszyzmem w czasie II wojny światowej. Te wszystkie niesprawiedliwe oskarżenia, które padały, znalazły wyraz w wystąpieniu prezydenta Zełenskiego. Czy one odniosą skutek? Obawiam się, że siły militarne w Rosji są zdeterminowane, żeby opanować Kijów i podporządkować kierownictwo polityczne Kremlowi, Putinowi. To jest nieuchronne. Konflikt będzie trwał, bo Rosji nie uda się całkowicie opanować terytorium Ukrainy, która jest wielkim krajem. I gdzie determinacja ludności jest niebywała, bohaterska. Jestem pełen podziwu dla Ukraińców i władz ukraińskich, które zachowują się nie tylko poważnie, ale i odpowiedzialnie wobec własnych obywateli - powiedział Schnepf.
Jak powstrzymać Putina? "Trzeba użyć siły"
6:38

Jak powstrzymać Putina? "Trzeba użyć siły"

Jak powstrzymać Władimira Putina? – Jeszcze bardziej konsekwentna postawa Zachodu – odpowiedział stanowczo w programie "Newsroom" WP Paweł Kowal z Koalicji Obywatelskiej. – NATO. Ludzie wierzą w NATO. Dla nich NATO to jest Zachód, a Zachód to jest nasze zobowiązanie – dodał. Jak podkreślił, w zakresie sankcji należy „bardziej cisnąć naszych sojuszników”. – Już dzisiaj po tym, jak się nie udało wczoraj ze SWIFT-em, powinna jechać delegacja z Polski do Niemiec, do Francji, do wszystkich dużych stolic – kontynuował. – Bardzo negatywną rolę w tym procesie odgrywa Wiktor Orban (...). Trzeba do nich jechać (...) nie odpuszczać, bo to jest nasz interes (…). Trzeba więcej, i my to musimy mówić: to jest nasz polski interes – podkreślił. – Każdy ten ruch to jest wielka inwestycja w bezpieczeństwo każdej polskiej rodziny – dodawał. Zaznaczył, że Putin jest "szalonym, rozjuszonym dyktatorem". – To jest naprawdę jak w '39 roku. Nawet zaczął o godz. 4.45 – ocenił. – Wielka klasyczna wojna. Dawno czegoś takiego nie widzieliśmy i musimy rozumieć związek między tą wojną a naszym bezpieczeństwem. On jest bezpośredni – powiedział Kowal. – Mamy do czynienia z szalonym wrogiem – wskazywał. Dodał, że również polski rząd i opozycja powinni być "w tych dniach jednością". – Rząd jeszcze nie czuje tego dramatyzmu sytuacji – ocenił gość WP. Jak więc NATO i USA w praktyce powinny pomóc Ukrainie? Zdaniem posła KO, poprzez m.in. dostawy broni i zaangażowanie militarne. – USA może dostarczać broń, może się zaangażować militarnie – oznajmił. Czy zdaniem polityka Putin nie zatrzyma się na Ukrainie? – Ale on nie ma żadnego ograniczenia. To jest szalony dyktator. Nic nie zrobimy, jeśli nie zrozumiemy, w jakiej jesteśmy sytuacji. Jeśli ktoś w Warszawie, czy w Paryżu, myśli, że jeśli pozwoli mu się zjeść jeszcze dwa czy trzy ukraińskie miasta, zbombardować Lwów (…) i pogrążyć Charków, to on się uspokoi? Nie. Taki dyktator się nie uspokoi. Będzie tylko bardziej rozjuszony – przekonywał Paweł Kowal.
Były ambasador alarmuje. "Trzeba przygotowywać się na najgorsze"
1
7:39

Były ambasador alarmuje. "Trzeba przygotowywać się na najgorsze"

- Władimir Putin z całą pewnością będzie testował Zachód co do determinacji w bronieniu swoich członków na wschodniej flance. Możemy się spodziewać incydentów na granicy republik bałtyckich, ale także na naszej granicy - mówił w specjalnym wydaniu "Poranka WP" Ryszard Schnepf, były ambasador Polski w USA. W jego ocenie najbardziej zagrożone są republiki bałtyckie, zwłaszcza Łotwa i Estonia, gdzie mniejszość rosyjska jest znacząca. - Trzeba przygotowywać się na najgorsze. Putin ma możliwości militarne i zbrodniczą determinację działania za wszelką cenę. Możemy oczekiwać dramatycznych sytuacji, ogromnego wzrostu napięcia - zaalarmował Schnepf. - Bądźmy gotowi na wszelkie wstrząsy. Nasza pozycja w świecie Zachodu jest ważąca, jeśli chodzi o gotowość naszych sojuszników do wsparcia - dodał. Gość WP nie szczędził też gorzkich słów pod adresem rządu PiS. - Jak słyszę, że Polska usiłuje coś wykonać, ale się nie udaje, nikt nie chce nas słuchać, to pada pytanie, dlaczego zrobiliśmy tyle niedobrych rzeczy, dlaczego odsunęliśmy się od głównego prądu europejskiego i natowskiego w sytuacji, która była przewidywalna, że grozi Ukrainie bezprecedensowa agresja - wskazał Schenpf. - Cały proces demontowania praworządności, opierania się inicjatywom europejskim, zabagnione relacje z USA... Zrobiliśmy wiele, niszcząc pozycję Polski - zarówno w NATO, jak i w UE. Mamy tego konsekwencje, że jak w tej chwili podnosimy głos, chcemy osiągnąć jedność w odniesieniu do sankcji wobec Rosji, ten głos jest słaby. Interesy innych krajów są ważniejsze - podkreślił były ambasador.
Natalia Durman Natalia Durman