Marcin Makowski: Cwany lis Viktor Orban
Viktor Orban, choć w Polsce za rządów Prawa i Sprawiedliwości już bywał, dopiero na półmetku kadencji przyleciał z oficjalną wizytą. To, co mówił w trakcie, brzmiało jak zadośćuczynienie za głosowanie w słynnym ”27:1”. Jeden front państw narodowych, wspólne stanowisko w sprawie pracowników delegowanych oraz migracji, oskarżenie Unii o antypolską ”inkwizycję”. Skuteczność w relacjach z Węgrami nie może być jednak mierzona słowami. Dlatego czas powiedzieć: ”sprawdzam”.