prawo i sprawiedliwość (strona 82 z 126)

Skiba zapytany o PiS. Artysta "rozjechał" partię Kaczyńskiego
2:04

Skiba zapytany o PiS. Artysta "rozjechał" partię Kaczyńskiego

Poznaliśmy już Nowy Polski Ład, czyli program gospodarczy obozu rządzącego, który zawiera konkretne pomysły dla kraju. Muzyk Krzysztof Skiba zapytany o opinię na temat nowego rządowego programu oraz o jego stosunek do Jarosława Kaczyńskiego i jego otoczenia, w bardzo dosadny sposób skomentował założenia Nowego Ładu. - Jestem znany z tego, że raczej jestem mocno krytyczny w stosunku do władzy, a Nowy Ład to jest nic innego jak nowy "wał". Mieliśmy już strategię zrównoważonego rozwoju. Co jakiś czas władza musi ogłosić jakiś program, nawet taki pozytywny, że coś zbudujemy, coś zrobimy. Miało być już milion aut elektrycznych, miało być 100 tysięcy tanich mieszkań na wynajem – ani nie ma tych mieszkań, ani nie ma tych aut – zwrócił uwagę artysta. - Tak więc poprzedni program nie został zrealizowany, w związku z tym należy sądzić, że kolejny program typu Nowy Ład również jest tylko takim pompowaniem propagandowym PiS-u, że właśnie oto wielkie inwestycje. To jest z resztą władza, która bardzo przypomina Edwarda Gierka od strony propagandowej. Czasy Edwarda Gierka, czyli czasy "Polak potrafi", takie pompowanie Polski sukcesu, 10. potęgi w świecie. To są rzeczy, których oni (PiS) nawet nie wymyślili, oni to po prostu powtarzają, twórczo to rozwinęli. Jacek Kurski jest człowiekiem właśnie z tego pokolenia PRL-u, który doskonale propagandę Edwarda Gierka pewnie przyswoił i pamięta, a teraz ją twórczo odnawia. To samo robią stratedzy, którzy wymyślają rządowi te różne "nowe łady". Część Polaków się na to nabiera, no bo jest oczywiście to jakiś pozytywny program - coś zbudujemy, coś zrobimy. No tylko widzieliśmy już ten pozytywny program (…) – skomentował gość "Newsroom" WP Krzysztof Skiba.
Senatorowie PiS nie wesprą partii Kaczyńskiego? "To się już zdarzało"
3:41

Senatorowie PiS nie wesprą partii Kaczyńskiego? "To się już zdarzało"

Napięcia w Zjednoczonej Prawicy widoczne są niemal na każdym szczeblu współpracy koalicjantów z obozu rządzącego. Tak jest również m.in. w Senacie, gdzie często dochodzi do tzw. wyłomów politycznych ze strony senatorów związanych ze Zjednoczoną Prawicą. Zdarza się to zarówno po stronie ludzi Jarosława Gowina, jak i Zbigniewa Ziobry. Senator Marek Borowski uważa, że do takich sytuacji dochodziło w przeszłości niejednokrotnie i w jego przekonaniu to nadal będzie miało miejsce. - W Senacie w grupie senatorów PiS mamy chyba dwóch czy trzech senatorów, którzy są związani z Solidarną Polską, m.in. senator Jackowski. Mamy też chyba dwóch, którzy związani są z Porozumieniem Gowina. Jedni i drudzy potrafili już głosować trochę inaczej. Głównie np. wstrzymując się wtedy, kiedy grupa senatorów PiS głosowała przeciw. Ale czasami nawet popierali propozycje senackiej większości demokratycznej. Więc to już się zdarzało i to się może jeszcze zdarzać – stwierdził rozmówca Agnieszki Kopacz. Senator Borowski dodał też, że z uwagi na brak większości Prawa i Sprawiedliwości w Senacie nie ma to jednak istotnego znaczenia. - Z tego względu, że PiS nie ma większości w Senacie. Natomiast w Sejmie ma to oczywiście znaczenie dlatego, że te trzy ugrupowania muszą głosować łącznie, żeby projekty PiS przechodziły i tam wyłomy powodują konkretne konsekwencje – uważa gość "Newsroom" WP senator Marek Borowski.
Marek Suski z PiS najpierw się zaśmiał. Ale dalej już nie było zabawnie
3:42

Marek Suski z PiS najpierw się zaśmiał. Ale dalej już nie było zabawnie

Napięcia wewnątrz Zjednoczonej Prawicy budzą szereg pytań o najbliższą przyszłość koalicji rządzącej. Ostatnie tygodnie pokazały, jak wiele różnic w wielu kwestiach funkcjonuje wśród koalicjantów obozu rządzącego. Wiceszef klubu Prawa i Sprawiedliwości Marek Suski w rozmowie z Michałem Wróblewskim, zapytany o to, czy ma jeszcze zaufanie do koalicjantów PiS, przyznał, że jest ono częściowe. - Czy ja mam zaufanie? W tym znaczeniu, że razem zmieniamy Polskę i budujemy, czasem niestety te zaufanie koledzy trochę nadwyrężają, np. głosując inaczej niż jest to ustalone, czy jest taka potrzeba naszego państwa. W tym zakresie można powiedzieć, że mam częściowe zaufanie. Częściowo pokazali, że do końca w 100 procentach zaufania mieć nie można – stwierdził polityk PiS. W rozmowie poruszony został również wątek nowej umowy koalicyjnej w ramach Zjednoczonej Prawicy. - To jest negocjowane przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Takie "nowe rozdanie" jest i wydaje się też zasadne, dlatego że jest to kolejna kadencja wspólnej władzy. Sytuacja w Polce i na świecie się zmieniła. Mamy COVID-19, mamy sytuację naprawy gospodarki i w ogóle naprawy państwa oraz całej Unii po koronawirusie. To wydaje się jest zasadne, żeby ta umowa była troszkę odświeżona. Po kilku latach pewne zmiany zawsze mogą być korzystne – uznał gość programu "Tłit" WP poseł Marek Suski.
Kaczyński ogłosił sporą zmianę w szkołach. "O to bym pretensji nie miał"
1:32

Kaczyński ogłosił sporą zmianę w szkołach. "O to bym pretensji nie miał"

W sobotę na specjalnej konwencji Prawa i Sprawiedliwości ogłoszony został Polski Ład. Społeczno-gospodarczy program oparto na pięciu głównych filarach, które dotyczą m.in. służby zdrowia, emerytury, pracy i podatków a także mieszkań oraz inwestycji. W prezentacji Polskiego Ładu odniesiono się również do zmian w systemie edukacji, które zakładają m.in. wprowadzenie do planu lekcji polskich uczniów po dwie lub trzy godziny zajęć z historii powszechnej oraz historii polski. Wśród części opinii publicznej pojawiły się pewne wątpliwości co do rzeczywistej intencji obozu rządzącego w kwestii wprowadzenia tych zmian. Z kolei gość programu "Newsroom” WP prof. Sławomir Sowiński z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, zapytany o to, czy te zmiany to "budowanie historii według PiS", uspokaja. - Tu nie ma niczego nowego. Obóz Prawa i Sprawiedliwości właściwie od roku 2015 bardzo mocno stawiał akcent na politykę historyczną. Bardzo mocno krytykował to, co sam nazywał "pedagogiką wstydu", chociaż ja się z tą krytyką nie zgadzam. Elementem tego ma być tworzenie tożsamości narodowej młodego pokolenia. Osobiście nie mam nic przeciwko temu, żeby dzieci uczyły się historii w szkole. Oczywiście ważne, żeby ta historia była uczona dobrze. Po drugie też, żebyśmy uczyli nasze dzieci w otwarty sposób (…) – stwierdził prof. Sowiński. Natomiast zapytany, czy nie jest to próba wychowywania sobie wyborców przez Prawo i Sprawiedliwość odpowiedział, że w zmianach zaproponowanych przez PiS nie chodzi konkretnie o to. - Każdy rząd prowadził w tym zakresie jakąś politykę. Poza tym ja nie jestem pewien, że te dzieci, które dzisiaj idą do szkoły, za 10 czy 15 lat będą żyły w państwie rządzonym przez PiS. Czytam to raczej jako pewne wychowywanie obywateli. Można dyskutować z tą wizją tożsamości narodowej, którą niesie PiS. Ale to, że chcą wychowywać obywateli? O to bym pretensji nie miał – powiedział gość "Newsroom" Wirtualnej Polski prof. Sławomir Sowiński.