WAŻNE
TERAZ

Nokaut w półfinale. Znamy pierwszą finalistkę Rolanda Garrosa

prawo i sprawiedliwość (strona 65 z 126)

Kuchciński nawet tego nie kryje. "Droga do upadku"
1:54

Kuchciński nawet tego nie kryje. "Droga do upadku"

Marek Kuchciński, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, z rozbrajającą szczerością przyznał, że "nie rozumie", dlaczego jego partia nie cieszy się 70-proc. poparciem. - Nikt rozsądny nie powinien głosować przeciwko nam - mówił w Polskim Radiu Kuchciński. Do tych słów, w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski, odniósł się socjolog prof. Andrzej Rychard. Jak ocenił, tego typu wypowiedzi wskazują na wewnątrzpartyjne zaniepokojenie przed wynikiem przyszłorocznych wyborów. - Stare przysłowie mówi, że pycha kroczy przed upadkiem. Ja chcę przypomnieć, że kiedyś Unia Wolności miała takie wypowiedzi. Że niektórzy z jej liderów mówili, że: społeczeństwo nie dorosło, jesteśmy awangardą i tak dalej. Była to najszybsza droga do upadku. I jeżeli w Prawie i Sprawiedliwości pojawiają się tego typu głosy, że "nikt rozsądny nie powinien głosować przeciwko nam", a w domyśle spora część ludzi jest nierozsądna, to znaczy, że PiS traci swoją największą siłę. Czyli, że my nie chcemy ludu poprawiać, że lud jest z natury dobry i my będziemy temu ludowi pomagać, będziemy go reprezentować. Nie musicie się polepszać, nie musicie nieustająco tkwić w kompleksach - jesteście dobrzy, nawet jeśli jesteście niedobrzy. A teraz mówi się coś innego. Moim zdaniem, pokazuje to trochę bardziej poziom obaw przedwyborczych, niż cokolwiek innego - ocenił prof. Rychard.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
PiS z wrzutką sejmową przed świętami. "To wygląda fatalnie"
5:24

PiS z wrzutką sejmową przed świętami. "To wygląda fatalnie"

W czwartek, na dwa dni przed świętami, do Sejmu trafił projekt zmian w Kodeksie wyborczym. Prawo i Sprawiedliwość tłumaczy, że ma on na celu przede wszystkim zmiany profrekwencyjne. Pada argument, że to także szansa na zwiększenie "transparentności i przejrzystości całego procesu wyborczego". O innych celach PiS w tym kontekście mówi opozycja. Tomasz Siemoniak w programie "Tłit" Wirtualnej Polski ocenił, że PiS próbuje zmieniać prawo, by uniknąć porażki w przyszłorocznych wyborach. - To raczej rózga, a nie prezent. Takich rzeczy nie załatwia się w ten sposób. Ja już nie mówię o terminie. Jest mniej, niż rok do wyborów, dobry zwyczaj by nakazywał rozmawiać szerzej z opozycją, opinią publiczną, jeśli chce się cokolwiek zmieniać. To wygląda fatalnie. Nawet, jeśli merytorycznie jest kilka punktów, które warto przedyskutować, to styl i moment pokazują, że intencje PiS są po prostu złe. Nie chodzi tutaj o żadną przejrzystość i usprawnienie procesu wyborczego, chodzi o wynik PiS. Nigdy nie ukrywali tego, były już kolejne projekty, pomysły - może nie wchodziły w tryb pracy sejmowej - by zmienić liczbę okręgów, czy inaczej zorganizować prace komisji wyborczych. Wszystko po to, żeby chcieć zwiększać wynik PiS. Strzec się trzeba darów, które PiS przynosi. Projekt wygląda pozornie uczciwie, a w Sejmie pojawią się wrzutki, będzie pchanie kolanem, będzie awantura. To próba ratunku przed możliwą, czy bardzo prawdopodobną porażką w wyborach. Prezes widzi porażkę - ocenił Siemoniak.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Dawid Siedzik Dawid Siedzik