WAŻNE
TERAZ

MSWiA: Szef SOP zawieszony

porozumienie (strona 5 z 38)

"Popełniacie błąd, ale was szanuję". Ociepa do kolegów z Porozumienia
WIDEO

"Popełniacie błąd, ale was szanuję". Ociepa do kolegów z Porozumienia

Porozumienie opuściło Zjednoczoną Prawicę, a Marcin Ociepa opuścił Porozumienie. O kulisy rozstania w programie "Newsroom WP" pytany był wiceszef MON. - Zapisywałem się do Porozumienia jako partii, która miała budować centrowe skrzydło Zjednoczonej Prawicy. Mam rodowód konserwatywny. Tym, którzy widzą siebie w opozycji lub na wspólnych listach z PO i PSL, mogę powiedzieć: popełniacie błąd, ale po ludzku was szanuję - mówił polityk. Wiceminister wskazywał, że nie zauważył wrogości ze strony koleżanek i kolegów z Porozumienia. - Od tygodni mieliśmy fundamentalne różnice zdań w wielu kwestiach. Niektórzy uważali, że należy przejść do opozycji - powiedział polityk i ocenił, że nie jest to działanie w interesie Polski, ale każdy ma prawo do swojej opinii. - Robienie z tego pewnego rodzaju wolty nie jest w porządku - dodał. Marcin Ociepa przyznał, że był uczestnikiem wielu negocjacji za zamkniętymi drzwiami, np. słynnego "paktu dwóch Jarosławów", który zakończył spór o wybory korespondencyjne. Później uczestniczył w renegocjacji umowy koalicyjnej, na mocy której Jarosław Gowin wrócił do rządu czy negocjacji dotyczących Polskiego Ładu. Nie chciał jednak zdradzić tego, co działo się za zamkniętymi drzwiami. - Gdybym ujawniał kulisy tych rozmów, nikt więcej by mnie już nie zaprosił. Nie będę ich ujawniał - powiedział.
Gowin śledzony przez służby? "Takie dostałem informacje"
WIDEO

Gowin śledzony przez służby? "Takie dostałem informacje"

Czy Prawo i Sprawiedliwość stosuje "gangsterskie metody" w celu przeciągania na swoją stronę innych posłów? - Nie lubię używać takich bombastycznych określeń jak "gangsterskie", ale na pewno to nie są metody, które chciałbym widzieć w polskiej polityce – stwierdził były już wicepremier i minister rozwoju, pracy i technologii Jarosław Gowin. Patryk Michalski zapytał polityka wprost, czy w tym celu wykorzystywane są służby specjalne. - Takie informacje i pogłoski do mnie docierają i to z ust funkcjonariuszy samych służb, ale dowodów na to nie mam – przyznał poseł. W rozmowie padło także pytanie, czy on sam nie był także "obiektem sprawdzania przez służby specjalne". - Takie informacje miałem rok temu, kiedy sprzeciwiłem się wyborom kopertowym – wyznał Gowin. Przyznał też, że docierały do niego również informacje o inwigilowaniu jego rodziny. - Być może kiedyś powstanie komisja śledcza, która zweryfikuje te pogłoski – dodał. Zapytany z kolei o to, czy chciałby takiej komisji odparł, że nie. – (…) w polityce trzeba iść do przodu. Trzeba myśleć o przyszłości i jeszcze raz podkreślam: Porozumienie wyszło z rządu, to nie znaczy, że będziemy opozycją totalną. Wszystko co dobre w programie Zjednoczonej Prawicy, wszystko co dobre w programach rządu może liczyć na nasze poparcie – powiedział w "Tłicie" WP poseł Porozumienia Jarosław Gowin.
Wielomiliardowe odszkodowania pod znakiem zapytania. Gowin o "lex TVN"
WIDEO

Wielomiliardowe odszkodowania pod znakiem zapytania. Gowin o "lex TVN"

Jarosław Gowin odniósł się do możliwych konsekwencji związanych z nowelizacją ustawy nazywanej "lex TVN". - Ja w ostatnim czasie wielokrotnie rozmawiałem z przedstawicielami rządu amerykańskiego. Z tych rozmów płynęło jasne przesłanie: na pewno ulegnie drastycznemu pogorszeniu współpraca polityczna i gospodarcza - przekazał w programie "Tłit" Wirtualnej Polski były wicepremier. - Z ust przedstawicieli administracji prezydenta Joe Bidena nie słyszałem nigdy zapowiedzi ograniczenia współpracy w zakresie militarnej - wskazał lider Porozumienia i dodał, że "niestety tego typu zapowiedzi są formułowane m.in. przez przedstawicieli Senatu". - Taki scenariusz trzeba brać pod uwagę - dodał. Jarosław Gowin przekazał również, że nieformalnie został poinformowany o liście możliwych restrykcji, gdyby w życie weszła ustawa "lex TVN". Gowin został zapytany o to, czy realnym scenariuszem są wielomilionowe odszkodowania, gdyby doszło do sporu przed sądem arbitrażowym. - Wielomiliardowe, a nie wielomilionowe - zaznaczył gość WP i dodał, że te "gigantyczne kwoty byłyby ogromnym problemem dla polskiego budżetu". - Nie chcę powiedzieć niczego, co osłabiłoby pozycję Polski przed sądem arbitrażowym. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że jeśli ta ustawa wejdzie w życie, to niestety przed taki trybunał Polska zostanie pozwana. Te miliardy złotych, które ewentualnie stracimy, to będzie najniższa z różnych rodzajów cen, za które przyjdzie nam zapłacić - podkreślił lider Porozumienia.
Sylwia Bagińska Sylwia Bagińska