nato (strona 115 z 194)

Przesmyk suwalski a możliwości Rosji. Ekspert: Putin walczy w tej chwili o swoje życie
3:21

Przesmyk suwalski a możliwości Rosji. Ekspert: Putin walczy w tej chwili o swoje życie

- Putin walczy w tej chwili o swoje życie. Widać to po tym, że nawet małe państwa zaczynają sprawdzać potencjał i możliwości Federacji Rosyjskiej, a Rosja słabnie - powiedział w programie WP Newsroom prof. Piotr Grochmalski, dyrektor Instytutu Studiów Strategicznych Akademii Sztuki Wojennej. Ekspert ma tu na myśli dwa głośne przykłady. - Pojawiły się roszczenia Japonii dotyczące Wysp Kurylskich i to z poziomu premiera japońskiego rządu oraz szefa dyplomacji. Sprawdzana jest także determinacja Rosji w konflikcie o Górski Karabach, gdzie Azerbejdżan naruszył wcześniejsze regulacje, wchodząc do obszaru regulowanego przez tzw. pokojowe jednostki rosyjskie – tłumaczył prof. Grochmalski. NATO kieruje jednak swoją uwagę na przesmyk suwalski, czyli teren między Polską a Litwą, który jest dla Rosji newralgicznym punktem. Ten korytarz to jedyne lądowe połączenie państw bałtyckich z pozostałymi krajami NATO i UE. Przesmyk oddziela połączenie rosyjskiego obwodu kaliningradzkiego z Białorusią. Czy taki korytarz lądowy jest potrzebny Putinowi? - Nie sądzę, by mogło tu do czegoś dojść. Mieliśmy w Kaliningradzie do czynienia z pewną formą mobilizacji w trakcie manewrów NATO w Norwegii. Putin ma świadomość potencjału Sojuszu. On wie, że ta rosyjska luka technologiczna obnażona przed całym światem będzie radykalnie rosła. Średni wiek inżyniera w Rosji to obecnie 54 lata. Dotyczy to także wszystkich tych, którzy są zatrudnieni w sektorze zbrojeniowym, a ten nie jest w stanie wytrzymać rywalizacji – podsumował dyrektor Instytutu Studiów Strategicznych Akademii Sztuki Wojennej.
Rosyjska prowokacja we Lwowie. Były żołnierz GROM: gierki na szachownicy obu stron
5:26

Rosyjska prowokacja we Lwowie. Były żołnierz GROM: gierki na szachownicy obu stron

W sobotę Rosjanie zaatakowali Lwów. Miasto, które znajduje się blisko polskiej granicy znalazło się pod ostrzałem rakiet w momencie, kiedy w Polsce przebywał prezydent USA Joe Biden. - To pokaz siły z jednej i drugiej strony. W końcu na wschodniej flance NATO pojawia się prezydent USA, który spotyka się ze swoimi żołnierzami, motywuje ich na swój sposób. Druga strona nie mogła pozostać obojętna i też chciała zaakcentować swoją obecność, być może jakąś przewagę. To są takie gierki na szachownicy - powiedział w programie WP Newsroom ppłk. rez. Andrzej Kruczyński, były oficer GROM, ekspert Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego. Przy okazji ppłk. Kruczyński pytany był o zaplanowanie działań wojennych przez stronę rosyjską. - Konflikt wojenny powinien charakteryzować się tym, że wszystko jest zaplanowane. Ktoś tym wszystkim musi zarządzać, to powinno być skoordynowane. Być może po stronie Rosji coś się wymyka spod kontroli, co może nas tylko cieszyć. Straty są na lądzie, w wodzie i w powietrzu. To ogólny blamaż armii rosyjskiej – podsumował były oficer GROM. Czy służby właściwie zabezpieczyły wizytę prezydenta USA w Polsce? - Swoją obecność akcentowały siły i jednostki, które zabezpieczały wizytę. Samoloty musiały czuwać w powietrzu. Dużo służb było postawionych w stan gotowości. Wojska zadziałały profesjonalnie – ocenił ekspert Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego.
Stałe bazy NATO w Polsce. Były żołnierz GROM o koniecznych działaniach
3:37

Stałe bazy NATO w Polsce. Były żołnierz GROM o koniecznych działaniach

26 marca swoją wizytę w Polsce zakończył prezydent USA Joe Biden. Jednym z poruszanych tematów wokół wizyty jest kwestia stałych baz wojskowych NATO i zwiększenie liczby amerykańskich żołnierzy w Polsce. - Wszystko małymi krokami. Gdyby padła deklaracja, że tutaj nagle zjawi się 100 tys. żołnierzy amerykańskich i innych, to nie dźwignęlibyśmy tego problemu. Nie mamy baz, infrastruktury. To trzeba wszystko zbudować, osiedla i miasta, żeby przyjęły takie siły. Muszą być poligony. Ci żołnierze nie przyjadą tylko po to, żeby tu być. Im trzeba zapewnić zajęcia, treningi. Stan zawieszenia i czekania w namiotach i na łóżkach piętrowych przy nędznym wyżywieniu? Mamy XXI wiek i standardy NATO są już zupełnie inne - tłumaczył w programie WP Newsroom ppłk. Rez. Andrzej Kruczyński, były oficer GROM, ekspert Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego. Ppłk Kruczyński odniósł się także do pomysłu stałych baz NATO w Polsce. – To jest proces do wdrażania na lata. Może żołnierze najpierw powinni być w Niemczech, gdzie jest właściwa infrastruktura. Przerzucenie takich żołnierzy ze sprzętem i wszystkim byłoby później kwestią paru godzin. Jeżeli będziemy przygotowani, zapewnimy godne warunki, to jak najbardziej takie siły możemy ściągnąć – dodał były oficer GROM. Czy należy wykorzystywać obecne bazy czy Polska powinna postawić na nowe lokalizacje? – Warto postawić na coś nowego, takich miejsc powinno być kilkanaście. Każda tego typu baza na swój sposób powinna być zabezpieczona. To musi być przemyślane do granic możliwości. To praca dla sztabu ludzi. To nie może być miasteczko kontenerowe, tylko solidne konstrukcje. Nie można żołnierzy wrzucić na kilkanaście miesięcy do namiotu, to byłoby słabe – podsumował ekspert Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego.
Rosyjska broń masowego rażenia. Ekspert o potrzebach Ukrainy: NATO nie powinno mieć zahamowań
4:15

Rosyjska broń masowego rażenia. Ekspert o potrzebach Ukrainy: NATO nie powinno mieć zahamowań

- Odpowiemy, jeżeli Rosja użyje w Ukrainie broni masowego rażenia – zadeklarował prezydent USA Joe Biden, po spotkaniu z przywódcami NATO i G7 w Brukseli. - NATO ma duże możliwości. Wykorzystanie tego potencjału przeciwko Putinowi na terytorium Rosji wydaje mi się jednak mało prawdopodobne. Wiele osób zastanawia się też, co dokładnie prezydent USA mógł mieć na myśli - powiedział w programie WP Newsroom dr Maciej Milczanowski, były żołnierz, ekspert ds. obronności z Uniwersytetu Rzeszowskiego. Ekspert pochwalił NATO za dostawy broni i niezbędnego sprzętu. - Słusznie utajniono informacje dotyczące przekazywanej przez NATO broni dla Ukraińców. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że ta broń płynie non stop na Ukrainę – dodał. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oficjalnie poprosił NATO o 1 proc. wyposażenia wojskowego, którym dysponuje Sojusz. - NATO powinno uczynić wszystko to, o co prosi prezydent Zełenski, oprócz wysyłania samego wojska na Ukrainę. Tutaj eksperci są zgodni, że odpowiedź Rosji jest bardzo trudna do przewidzenia. NATO ma sprzęt, którym Ukraińcy mogą ochronić swoje niebo. Już w tej chwili strącają bardzo wiele samolotów i pocisków – tłumaczył dr Maciej Milczanowski. Ekspert podkreślił, że według Amerykanów, Ukraińcy nie potrzebują szkoleń i długiego wdrażania, bo błyskawicznie używają sprzętu, który dostają. - Powinniśmy słuchać tego, co mówi prezydent Zełenski, on konsultuje to ze swoimi wojskowymi, to są bardzo konkretne prośby. NATO nie powinno mieć tu żadnych zahamowań – dodał były żołnierz i ekspert ds. obronności z Uniwersytetu Rzeszowskiego.
Ekspertka krytycznie o NATO. "To wzmacnia przekonanie Putina"
5:40

Ekspertka krytycznie o NATO. "To wzmacnia przekonanie Putina"

- Odpowiemy, jeśli Rosja użyje na Ukrainie broni masowego rażenia - zadeklarował prezydent USA Joe Biden po spotkaniu z przywódcami NATO i G7 w Brukseli. Jak dodał, sposób odpowiedzi będzie zależał od sposobu użycia przez Rosję tej broni. - Odpowiemy proporcjonalnie - zapowiedział Biden. Co na to prof. Katarzyna Pisarska z Fundacji Pułaskiego? - Za tymi słowami na razie nie kryją się konkrety. Myślę, że jedną z dużych słabości naszej dotychczasowej komunikacji było to, że NATO mówi, czego nie zrobi: nie wjedziemy na Ukrainę, nie postawimy naszych wojsk na granicy, nie będziemy się angażować bezpośrednio. To tylko wzmacnia przekonanie Putina, że Ukraina jest jego, (...) że w końcu ten konflikt wygra - komentowała w programie "Newsroom" WP. Pisarska przyznała, że nie ma przekonania, że jest bardzo jasny plan, jakie działania podejmie NATO w przypadku eskalacji konfliktu. - Powiedzmy sobie szczerze, sankcje w przypadku takiego pogwałcenia prawa międzynarodowego, użycia broni chemicznej, nie wystarczą - oznajmiła. Pisarska zwróciła też uwagę, że administracja Bidena jest pod bardzo dużą presją własnego społeczeństwa. - Jestem tym bardzo zaskoczona. W ostatnich latach społeczeństwo amerykańskie było bardzo zmęczone konfliktami, nie chciało kolejnych Iraków, Afganistanów. Biden, jak Trump, przychodził z obietnicą, że Stany Zjednoczone nie zaangażują się już w żadne wojny. Teraz prawie 90 proc. republikanów i 45 proc. demokratów uważa, że Joe Biden robi za mało, żeby pomóc Ukrainie. To ciśnienie będzie rosło. Wiele się jeszcze może wydarzyć - stwierdziła.
Natalia Durman Natalia Durman