mobilizacja (strona 15 z 17)

Polski weteran z Iraku: "Rosjan nie stać na mobilizację powszechną"
WIDEO

Polski weteran z Iraku: "Rosjan nie stać na mobilizację powszechną"

Rosjanie w ramach częściowej mobilizacji mogą werbować do wojska głównie weteranów, którzy mają doświadczenie bojowe z innych konfliktów - mówił w programie "Newsroom WP" płk rez. Piotr Lewandowski, weteran z Iraku i Afganistanu. W rozmowie z Agnieszką Kopacz-Domańską mówił również, że może być zapotrzebowanie na specjalistów, czyli żołnierzy z cywilnym wykształceniem przydatnym w wojsku. - Chodzi głównie o wykształcenie techniczne. Przede wszystkim będzie to piechota, bo tam Rosjanie mają największe straty. W następnej kolejności będą to wojska pancerne, a specjaliści trafią do wojsk łączności i rozpoznania - stwierdził polski weteran. Czy ci, którzy obecnie są na froncie, wytrzymają do momentu wsparcia przez rezerwistów? - dopytywała Agnieszka Kopacz-Domańska. - Pod Chersoniem Rosjanie walczą broniąc się dłuższy czas. Mimo niekorzystnych dla nich warunków, bo ten rejon jest izolowany przez rzekę, cały czas te pozycje utrzymują. Te jednostki rosyjskie, które składają się z żołnierzy kontraktowych, walczą dobrze. Z pewnością Rosjanie nie mogą oprzeć się na formacjach milicyjnych powoływanych z Ługańska i Doniecka i na pewno nie na Kadyrowcach, których umiejętności są odwrotnie proporcjonalne do tego, co widać w mediach społecznościowych. Rosjanie wytrzymają. Być może się cofną, ale front się nie załamie do czasu przybycia rezerw - powiedział płk rez. Piotr Lewandowski. Dodał, że nowi żołnierze mogą zastąpić obecnie walczące siły milicyjne. Nie zastąpią w równym stopniu wyspecjalizowanych wojskowych. - Kluczowe są nie tylko umiejętności, ale i motywacja. Mowa o ludziach, których siłą wyśle się do walki. Rosjan logistycznie z całą pewnością nie stać na mobilizację powszechną. Pod dużym znakiem zapytania jest, czy Rosjanie będą w stanie zabezpieczyć kolejne 300 tys. Mowa o mundurach i zabezpieczeniu technicznym. Nie dlatego, że nie chcą, tylko po prostu nie mogą - stwierdził.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Desperackie próby Rosjan. Chcą uciekać nawet na Białoruś
WIDEO

Desperackie próby Rosjan. Chcą uciekać nawet na Białoruś

Po ogłoszeniu przez Putina częściowej mobilizacji kraju Rosjanie wyszli na ulice. Wielu obywateli Federacji Rosyjskiej próbuje uciec za granicę. Czy Putin im w tym przeszkodzi? O to w programie "Newsroom WP" Agnieszka Kopacz-Domańska pytała prof. Agnieszkę Legucką z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Uczelni Vistula. - Putin bardzo długo zwlekał z tą decyzją, zdając sobie sprawę, że to ryzykowny krok. To postawienie na kartę trudną dla niego politycznie. Ta tzw. operacja specjalna bardzo podniosła jego notowania, a tu stawia na szalę swoje poparcie społeczne. Mieszkańcy Ukrainy nie akceptują rosyjskiej obecności. (Putin - red.) musi postawić na zwiększenie obecności wojska, zasilić rekrutami z rosyjskiego społeczeństwa i przymusić obywateli, by poszli na front. To ryzykowne politycznie dla niego. Musi zastosować represje wobec obywateli, więc też stracić poparcie. Elektorat negatywny będzie rósł - stwierdziła prof. Agnieszka Legucka. Nie tylko młodzi ludzie mogą uciekać przed powołaniem do wojska. - On elementu młodych ludzi się obawia. Nie chce poborowych tuż po studiach. Cały czas wskazuje, że nie będzie to dotyczyło najmłodszych, tylko rezerwistów. A to, co rzeczywiście w jego dekrecie jest napisane, to Ministerstwo Obrony Narodowej będzie decydować o tym, kto zostanie pociągnięty na front. Putin ryzykuje. Biorąc pod uwagę nastroje społeczne, to do tej pory omijał duże miasta. Wyraźnie było widać, że symbole "V" i "Z" najbardziej były wtłaczane na prowincji przez administrację i szkolnictwo, gdzie władze mają większe możliwości nacisku. Moskwa i Petersburg były pod szczególnym nadzorem władz. Widać wyraźnie, że Petersburgu, gdzie policja ma bardziej represyjne narzędzia, daje do zrozumienia, że ci którzy protestują, będą wysyłani na front - dodała. Co Rosjanie piszą w sieci o mobilizacji? - W rosyjskim Telegramie, zanim pojawiła się decyzja Putina, było czuć napięcie Rosjan. Rosjanie szukali strategii indywidualnych. Po decyzji o mobilizacji najczęściej pojawiającą się frazą było "w jaki sposób wyjechać z Rosji", a drugą najczęstszą frazą było "jak złamać sobie rękę w warunkach domowych". Rosjanie nie są narodem podróżującym, tylko 30 proc. Rosjan ma paszporty. Są specjalne strony, które mają pomóc Rosjanom w tej sytuacji, np. do jakich krajów uciekać, kiedy nie ma się paszportu. Uciekają nawet na Białoruś, choć zdają sobie sprawę, że Białoruś może ich wrócić do Rosji - dodała ekspertka.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki