kościół (strona 33 z 176)

Słowa celebrytów o Kościele. "Masowy problem apostazji nieformalnej"
WIDEO

Słowa celebrytów o Kościele. "Masowy problem apostazji nieformalnej"

"To się musi rozpaść" - twierdzi Edyta Górniak. Wokalistka stwierdziła publicznie, że Kościół jest odpowiedzialny za wiele okrucieństw. Odejście z Kościoła zapowiedział Dawid Podsiadło. O rozpadzie Kościoła katolickiego mówił w programie "Newsroom WP" ks. prof. Andrzej Kobyliński z UKSW. - W pewnym sensie rozpadł się w większości krajów zachodnich, z drugiej strony świetnie rozwija się w Azji czy Afryce. Mówiąc o kryzysie mówimy o Polsce, o Zachodzie. Wystarczy pojechać do Czech, do Pragi i zobaczyć piękne kościoły przerobione na hotele i bary. Podobnie w Belgii i Francji. Europa stała się kontynentem postchrześcijańskim. Wciąż żyją w Europie chrześcijanie, ale to mniejszość, która nie ma wpływu na to, co dzieje się w Europie i Unii Europejskiej - stwierdził ks. prof. Kobyliński. Czy takie wypowiedzi znanych ludzi szkodzą Kościołowi? - Język publicystyczny może być dosadny, metaforyczny. W Polsce mamy ciągle duży poziom religijności. Oficjalnie do Kościoła katolickiego należy 80 proc. Polek i Polaków, jeżeli chodzi o wiarę w Boga osobowego, to chodzi o ponad 90 proc. Dokonuje się na naszych oczach głęboka rewolucja moralna i obyczajowa i będziemy się o to spierać. Zmiany religijne, moralne i obyczajowe mają daleko idące konsekwencje. Tutaj, jeśli nie ma obrażania, przekroczenia norm prawnych, to powiedzenie czegoś dosadnie może kogoś obudzić. W Polsce największy problem to letarg. Dzieją się wokół nas zmiany rewolucyjne. Kościół się rozpada, mamy galopującą laicyzację młodego pokolenia, a w metropoliach jak Wrocław ponad 80 proc. uczniów wypisało się z lekcji religii. To coś kompletnie przerażającego. To prawie nikogo w Polsce nie interesuje, jeżeli chodzi o biskupów - ocenił. Pytany o apostazję Dawida Podsiadły i jej wpływ na odchodzenie młodych z Kościoła, odpowiedział: - Celebryci jako obywatele żyjący w wolnym kraju mają prawo mówić o przekonaniach. W Polsce apostazja nie jest karalna, inaczej jest w islamie. Żyjemy w wolnym kraju i czymś normalnym jest to, że ktoś zmienia wyznanie. To są normalne procesy i trzeba o tym rozmawiać. To trochę przyspiesza proces apostazji. Gdy chodzi o formalne przypadki apostazji, to jest to margines, kilkanaście tysięcy ludzi. Problemem tysiąc razy poważniejszym jest apostazja nieformalna, czyli odchodzenie setek tysięcy młodych i milionów Polaków od praktyk religijnych i związku z parafią i Kościołem. Mamy w Polsce masowy problem apostazji w sensie nieformalnym jako galopującej ateizacji i sekularyzacji - ocenił duchowny.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Polska na pierwszym miejscu. To nie powód do dumy, Kościół ma problem
WIDEO

Polska na pierwszym miejscu. To nie powód do dumy, Kościół ma problem

W polskim Kościele trwa fala apostazji. Tak stwierdził abp Grzegorz Ryś, komentując deklarację Dawida Podsiadły. Agnieszka Kopacz-Domańska pytała o te słowa w programie "Newsroom" WP ks. prof. Andrzeja Kobylińskiego. - Ta fala już głęboko zalała polski Kościół. Mamy dane amerykańskich naukowców, którzy badali religijność na całym świecie. Z badań zaprezentowanych w 2018 r. wynika, że Polska miała pierwsze miejsce na tle 200 krajów, jeśli chodzi o tempo ateizacji i sekularyzacji młodego pokolenia. Nie ma żadnego innego kraju na świecie, w którym tak szybko postępowałaby ateizacja i sekularyzacja wśród młodych - powiedział ks. prof. Kobyliński. Prowadząca dopytywała o słowa abpa Rysia, który uznał, że katecheza w szkole to za mało, by zatrzymać młodych w Kościele. - Mamy 2022 r. i jest za późno, by mówić okrągłymi zdaniami. Trzeba zapytać o to, co każdy z duchownych i świeckich robił 10-20 lat temu, gdy zaczynał się kryzys. Biskupi rządzą Kościołem, mają w Kościele totalną władzę ustawodawczą, wykonawczą, sądowniczą i religijną, w ich rękach jest możliwość reformy nauczania religii w szkole. Mijają kolejne lata i nic się nie dzieje - stwierdził wykładowca UKSW. - Nie ma szczerej rozmowy. Jest chowanie głowy w piasek i obserwowanie, jak Kościół jako instytucja spada po równi pochyłej. Podam wczorajszy dzień jako przykład. W "Dużym Formacie" na trzech stronach ukazał się dramatyczny tekst dotyczący życia duchownych księży katolickich homoseksualnych w Polsce. Ten tekst był przerażający. Na portalu wiez.pl z kolei ukazał się artykuł dot. krzywdzenia dziewczynek przez jednego z jezuitów. Tylko te dwa opracowania z dnia wczorajszego wciskają w fotel. Pytanie, dokąd to wszystko będzie trwać - skomentował ks. prof. Kobyliński. - To jest gwóźdź do trumny, jeśli chodzi o młode pokolenie i ludzi w wieku średnim. Religia jest odbierana w domenie publicznej jako coś śmiesznego, bezwartościowego i coś skorumpowanego. Jeśli mamy w przestrzeni publicznej obraz księży i biskupów jako osób skorumpowanych, a koloratka jest kojarzona jako symbol pedofilii, to nie da się przekonać nikogo mądrego do tego, by ktoś praktykował religię, jeśli chodzi o ludzi młodych. Nie ma żadnej szansy, by zatrzymać ten dramatyczny odpływ młodych z Kościoła, jeśli biskupi i księża nie zaczną odzyskiwać wiarygodności w życiu publicznym. Kryzys staje się coraz głębszy, nie ma świateł w tunelu. Nie ma żadnej siły moralnej w Kościele, która chciałaby się z tym dramatem zmierzyć - dodał.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
WIDEO

Rola kard. Dziwisza. Dominikanin: Kościół ma skłonności, by być instytucją totalną

Czy Jan Paweł II mógł nie wiedzieć o przestępstwach seksualnych w Kościele? Coraz więcej pytań pojawia się po reportażach Marcina Gutowskiego w TVN24. Dziennikarz rozmawia w nich z ludźmi, którzy próbowali zgłaszać Janowi Pawłowi II informacje o nadużyciach seksualnych. Czy papież był naiwny? O to Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w programie "Newsroom WP" dominikanina o. Pawła Gużyńskiego. - Problem polega na tym, że źródła informacji są zatkane. Czym innym jest rzetelne badanie śledcze, naukowe, a czym innym trud, który podejmuje dziennikarz śledczy, który również natrafia na zamknięte drzwi. Jesteśmy odcięci od miarodajnych źródeł informacji, które pozwoliłby nam odpowiedzieć na pytanie, czy wiedział, czy nie wiedział. To nas przesuwa w sferę domysłów i to jest informacja fatalna - stwierdził o. Paweł Gużyński. - Św. Dominik na swój sposób w swoich czasach sprzeciwił się Kościołowi, który ma skłonności do tego, by być instytucją totalną. I tu jest problem moim zdaniem. Dlatego powstał ten dwór i Rzym co jakiś czas systematycznie jawi nam się jako Sodoma i Gomora - dodał. Według rozmówców Marcina Gutowskiego kardynałowie Angelo Sodano oraz Stanisław Dziwisz mieli wiedzieć o zbrodniach seksualnych, ale nie informowali papieża. - Powiedziałbym, że byli ludźmi Kościoła i byli ludźmi swoich czasów. A to oznacza, że byli w Kościele wychowani do pewnego pojmowania rzeczy i interpretowania ich. Wracamy do punktu, że wszystko, co niekorzystne dla Kościoła, trzeba głęboko ukryć, bo liczy się nieskazitelność fasady Kościoła. Byli dziećmi swoich czasów, bo jeśli przeniesiemy się o kilkadziesiąt lat, to świadomość wielu ludzi wobec przestępstw seksualnych była zupełnie inna. To opis, a nie usprawiedliwienie. Czynnikiem, który powinien nas księży, biskupów, kardynałów, weryfikować to Ewangelia. Jeżeli czytam ją otwartymi oczami i słyszę otwartymi uszami, to Ewangelia powinna mi odpowiedzieć, że system postępowania wobec przestępców seksualnych, a przede wszystkim wobec ofiar, był nieewangeliczny. I to powinno rodzić reakcję - podkreślił duchowny.