jan maria jackowski (strona 2 z 6)

"Powinien być zdymisjonowany". B. senator PiS o premierze
WIDEO

"Powinien być zdymisjonowany". B. senator PiS o premierze

Jacek Ozdoba ostro atakował premiera w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. - Politycy Solidarnej Polski pozwalają sobie na coraz więcej - powiedziała w programie "Newsroom WP" Agnieszka Kopacz-Domańska. Jej gościem był Jan Maria Jackowski, senator niezrzeszony, dawniej związany z PiS. Polityk nie był zaskoczony słowami wiceministra z partii Zbigniewa Ziobry. - Powiem więcej: pan poseł i minister Ozdoba wyraził przekonanie, które jest powszechne wśród polityków PiS. Jakie pan premier Morawiecki odniósł sukcesy? Polski Ład to katastrofa. Za coś takiego premier powinien być zdymisjonowany. Za to, co zafundował Polkom i Polakom, ten bałagan podatkowy w pierwszym półroczu tego roku. Jeżeli chodzi o przepisy covidowe i ponadwymiarowe zgony - to samo. Jeżeli chodzi o negocjacje z Unią Europejską, godzenie się po cichu na różne rozwiązania bez informowania o tym zaplecza politycznego oraz doprowadzenie do tego, że ani nie ma honoru i suwerenności, ani pieniędzy z Unii, to kolejny dowód na to, że Morawiecki nie odnosi sukcesów. Wręcz przeciwnie - może być przez własne zaplecze polityczne oskarżany o to, o co jest oskarżany. Mnie to nie dziwi - komentował Jan Maria Jackowski. Czy premier Morawiecki dotrwa do końca kadencji na stanowisku? - Dotrwa. Jarosław Kaczyński za dużo zainwestował w Morawieckiego, żeby w tej chwili stwierdzić, że się nie nadaje. Zakwestionowałby swoją intuicję do prowadzenia polityki personalnej i kierowania państwem - ocenił senator niezrzeszony. Agnieszka Kopacz-Domańska pytała również o zwiększenie finansowania mediów publicznych o 700 mln zł. - Zwiększa się budżet wyborczy obozu rządzącego i to jest skandal. Również z moralnego punktu widzenia, bo pracownicy budżetówki nie dostają wzrostu wynagrodzenia o 35 proc., a niektórzy politycy przyjmują narrację, że to rekompensata z powodu inflacji. Tej rekompensaty nie dostają pracownicy budżetówki, czyli nauczyciele, sędziowie, służby mundurowe i aparat urzędniczy. Chodzi o to, by TVP mogła pełnić rolę tuby propagandowej obozu rządzącego w ważnym roku wyborczym - ocenił Jan Maria Jackowski.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
"Poniżej pasa". Senator Jackowski o PiS
WIDEO

"Poniżej pasa". Senator Jackowski o PiS

Ruski sabotaż - tak posłowie opozycji okrzyknęli ruch Antoniego Macierewicza, który do projektu uchwały potępiającej rosyjski terroryzm wplótł wątek katastrofy smoleńskiej. Uchwała pozostała bez rozstrzygnięcia. O powody takiego zachowania Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w programie "Newsroom WP" Jana Marię Jackowskiego, senatora niezrzeszonego, związanego wcześniej z Prawem i Sprawiedliwością. - To zagadkowa sytuacja. W praktyce parlamentarnej jest zazwyczaj tak, że jeżeli izbie zależy na przyjęciu uchwały czy ważnego dokumentu ponad podziałami, a nie konkretnej ustawy, to uzgadnia się tekst w zespole redakcyjnym. Tu pojawiła się poprawka, która została wrzucona bez konsultacji z innymi klubami. Chodziło o sprowokowanie opozycji do tego, by przyjęła tę poprawkę w obawie przed oskarżeniem o sabotowanie słusznej uchwały. Nie spodziewano się, że siedmiu posłów Zjednoczonej Prawicy nie będzie obecnych i nie było kworum. Opozycja użyła fortelu, zerwała kworum i uchwała nie mogła być procedowana. Sądzę, że będzie procedowana na następnym posiedzeniu, ale bez tej poprawki, którą zgłosił pan poseł Macierewicz - mówił Jan Maria Jackowski. Czy ta poprawka była kompromitująca dla PiS? - W oczywisty sposób. Złamano obyczaj parlamentarny, który przez wiele kadencji był stosowany. Tu mamy do czynienia z zagrywką poniżej pasa ze strony PiS. Można było tę poprawkę proponować w pierwotnej wersji uchwały i wtedy uzgadniać szczegóły. Uniknięto by tego blamażu, który dokonał się w Sejmie. To pokazało, że PiS nie kontroluje Sejmu, nie ma większości bezwzględnej, a ta większość jest podstawą skutecznego prowadzenia procesu legislacyjnego. PiS wpadł we własne sidła przez siedmiu nieobecnych posłów - stwierdził były polityk klubu PiS.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Kto za Morawieckiego? Były polityk PiS mówi o nazwiskach i szansach
WIDEO

Kto za Morawieckiego? Były polityk PiS mówi o nazwiskach i szansach

Elżbieta Witek była wymieniana jako kandydatka na nowego premiera. Czy byłaby w stanie zastąpić Mateusza Morawieckiego? - Była zawsze lojalna w stosunku do prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Jest kobietą, a w PiS-ie jest przekonanie, że kobieta bardzo ociepliłaby wizerunek, szczególnie w trudnych czasach. Kobieta, która potrafiłaby pochylić się nad problemami grup społecznych, zachowuje się w sposób nieszablonowy - komentował w programie "Newsroom WP" senator Jan Maria Jackowski, do niedawna związany z PiS. - Obiektywnie sytuacja nie jest łatwa. Tutaj bardzo zręczny polityk z ogromnym doświadczeniem miałby potężne trudności, by w tej chwili skutecznie zarządzać państwem, które jest w pewnym sensie niesterowne, do czego doprowadziły też rządy PiS. Aż tak dobrze nie znam pani marszałek Witek, by móc powiedzieć, czy udźwignęłaby ten ciężar, czy nie - dodał. Kto na nowego premiera, jeśli nie Elżbieta Witek? - Jeżeli chodzi o stopień zaufania, to pan premier Błaszczak jest osobą, która jest bardzo blisko pana prezesa (Kaczyńskiego - red.). Niewielu jest obecnie czynnych polityków w Polsce, którzy byliby w stanie to udźwignąć. Pytanie o to, jaką samodzielność, przy tej strukturze władzy, miałby premier. Czy byłby osobą, która jest decyzyjna, czy osobą, która jest przekaźnikiem woli kogoś innego. Od tej konstrukcji wiele by zależało. Im bardziej sytuacja będzie kryzysowa, tym nowy premier musiałby mieć większe kompetencje i niezależność, przynajmniej w walce ze skutkami kryzysu. Jeżeli kryzys nie byłby duży, to zmiana miałaby charakter wizerunkowy - podkreślił senator niezależny.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Glapiński przed Trybunałem Stanu? Jackowski studzi zapał opozycji
WIDEO

Glapiński przed Trybunałem Stanu? Jackowski studzi zapał opozycji

Prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś skrytykował podejście PiS-u do budżetu państwa. - Ma oczywistą rację. W tej chwili zostało rozmydlone pojęcie finansów publicznych. Formalnie jest ustawa o finansach, która określa, co jest częścią budżetu, a co nie. Natomiast tak naprawdę wygenerowano gigantyczne środki, bo to jest kreacja pustego pieniądza w postaci obligacji (...). I te środki nie wchodzą w to, co się określa mianem finansów publicznych, a więc nie wchodzą automatycznie do tego obszaru finansów publicznych, który kontrolowany jest przez parlament - wyjaśniał w programie "Tłit" Wirtualnej Polski Jan Maria Jackowski. - Rząd żyje na kredyt przyszłych pokoleń, które będą musiały prędzej czy później spłacać długi - stwierdził niezależny senator niegdyś związany z PiS. Polityk został zapytany także o to, czy jest możliwość, że Adam Glapiński odpowie przed Trybunałem Stanu. - Trybunał Stanu jest instytucją wpisaną do konstytucji i ma tradycje z okresu międzywojennego - oznajmił gość WP i zaznaczył, że postawienie kogoś przed tym organem jest niesłychanie trudne z uwagi na niebywale skomplikowaną i długotrwałą procedurę. - Finalnie potrzebne jest 3/5 głosów w Sejmie. Proszę odpowiedzieć na pytanie, czy opozycja będzie po wyborach parlamentarnych dysponowała tyloma głosami. Ja nie umiem odpowiedzieć na to pytanie - dodał rozmówca Patryka Michalskiego. Jackowski potwierdził, że może się okazać, że Adam Glapiński zdąży zakończyć swoją kadencję jako prezes NBP, zanim doszłoby do ewentualnego skazania go przez Trybunał Stanu.
Sylwia Bagińska Sylwia Bagińska
PiS chce wcześniejszych wyborów? "Zręczne wyjście z sytuacji"
WIDEO

PiS chce wcześniejszych wyborów? "Zręczne wyjście z sytuacji"

- Z punktu widzenia polityki gabinetowej (…) i interesu politycznego obozu rządzącego, jest oczywiste, że wcześniejsze wybory byłyby zręcznym wyjściem z sytuacji - mówił w programie "Tłit" Wirtualnej Polski senator Jan Maria Jackowski pytany, czy partia rządząca żałuje, że nie doprowadziła do przedterminowych wyborów. - Dochodzą do mnie sygnały, że jest żal, iż do takiego rozwiązania nie doszło. Co więcej, pojawiła się pogłoska, że jest to wariant, który nadal jest rozważany, ponieważ sytuacja wydaje się być tak dramatyczna, że z punktu widzenia politycznego, obóz rządzący nie jest w stanie jej udźwignąć - dodał były polityk PiS. Jackowski tłumaczył, że wcześniejsze wybory byłby szansą dla Zjednoczonej Prawicy na "zejście z odpowiedzialności za obecną sytuację" oraz utrzymaniem "stosunkowo korzystnego" poparcia. Jednak w praktyce - zdaniem gościa WP - doprowadzenie w obecnej sytuacji do wcześniejszego głosowania byłoby niezwykle trudne. - Proszę sobie wyobrazić jak teraz wytłumaczyć wyborcom, że skoro rząd ma większość, wygrał wybory, jest trudna sytuacja, organizujemy wybory parlamentarne, które nie wiadomo co przyniosą i co dalej będzie. W tej niestabilnej sytuacji powiększylibyśmy jedynie chaos i niestabilność - tłumaczył. Co więcej - jak mówił - wniosku o skrócenie kadencji najprawdopodobniej nie poparłaby opozycja, w której interesie obecnie takie rozwiązanie nie leży. - Pytanie jest, czy w obozie rządzącym zwycięży przekonanie, że jest szansa na trzecią kadencję, która wydaje się coraz mniej realna, ale oficjalnie cały czas jest deklarowana. Czy też zwycięży koncepcja Arki Noego - to znaczy ratujmy się, zmniejszmy swoje aktywa, swoich wiernych ludzi przeprowadźmy do parlamentu, a po nas choćby potop - mówił senator Jackowski.
Maciej Zubel Maciej Zubel
Jan Maria Jackowski wyrzucony z klubu PiS. Senator zdradza kulisy decyzji kierownictwa partii
WIDEO

Jan Maria Jackowski wyrzucony z klubu PiS. Senator zdradza kulisy decyzji kierownictwa partii

- Nikt ze mną na ten temat nie rozmawiał. To pokazuje pewien klimat tego wszystkiego. Po drugie, o sprawie dowiadywałem się z mediów. Przygotowałem się, przyszedłem na posiedzenie klubu, prosiłem pana marszałka (Ryszarda - red.) Terleckiego o możliwość zabrania głosu zgodnie z zasadą, że należy wysłuchać drugiej strony. Nie pozwolono mi ustosunkować się do zarzutów, które zostały sformułowane. One są dość enigmatycznie opisane - mówił w programie "Newsroom" WP senator Jan Maria Jackowski. Polityk we wtorek wieczorem został wykluczony z klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. Rzeczniczka PiS Anita Czerwińska poinformowała, że powodem było naruszenie regulaminu. - Tak naprawdę powodem wyrzucenia były wypowiedzi niezgodne z linią klubu. Ja nigdy nie byłem członkiem partii Prawo i Sprawiedliwość, a więc przekazy dnia, które otrzymują parlamentarzyści PiS-u i przedstawiciele rządu, mnie nie obowiązywały - komentował decyzję partii Jackowski. Senator przypomniał, że pod koniec lat 70. był represjonowany przez Służbę Bezpieczeństwa "za dopominanie się o wolność słowa”. - Oczywiście nie porównuję czasów obecnych, do czasów PRL-u, ale pewne mechanizmy są podobne. Jestem napiętnowany za to, że korzystam i dopominam się o wolność słowa i swobodę debaty publicznej w Polsce - przekonywał. Jackowski zaznaczył też, że na razie pozostanie senatorem niezależnym. Dodał, że zamierza ubiegać się o reelekcję w najbliższych wyborach parlamentarnych oraz nie wykluczył dołączenia w przyszłości do innego "środowiska politycznego". - Mam dobre kontakty z różnymi środowiskami politycznymi, odbyłem cały szereg konsultacji, mam przygotowane różne warianty i scenariusze - oświadczył. Jak dodał, szczegóły ujawni "w odpowiednim czasie".
Maciej Zubel Maciej Zubel