To polityczny sygnał, a nie złośliwość [OPINIA]
Zbigniew Ziobro nie jest aż tak ważny z perspektywy amerykańskiej, a sama administracja nie jest aż tak zatroskana o praworządność czy standardy, żeby polskim politykiem zajmował się zastępca sekretarza stanu USA. Jeśli to robi, to jest to sygnał szerszej postawy politycznej, a nie jedynie kaprys jednego polityka - pisze dla Wirtualnej Polski Tomasz P. Terlikowski.
Tomasz P. Terlikowski