Co dalej z "Wielkim Bu"? Wiceminister sprawiedliwości deklaruje
Patryk M., znany jako Wielki Bu, ma zostać sprowadzony do Polski do końca roku. Wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur poinformował, że proces ekstradycji potrwa około miesiąca.
Co musisz wiedzieć?
- Patryk M., znany jako Wielki Bu, zostanie odesłany do Polski przed końcem 2025 roku.
- Wiceminister Dariusz Mazur poinformował, że procedura ENA przyspieszy ten proces.
- Decyzja sądu w Hamburgu wymaga jeszcze zatwierdzenia przez niemiecką prokuraturę.
Jak przebiega proces ekstradycji "Wielkiego Bu"?
Patryk M., zatrzymany we wrześniu na lotnisku w Hamburgu, jest obecnie w trakcie procesu ekstradycji do Polski, prowadzonego w schemacie Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA).
Wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur poinformował, że cała procedura powinna potrwać około miesiąca. - Nie ma co do tego wątpliwości - stwierdził Mazur, dodając, że ekstradycja może nastąpić wcześniej niż planowany koniec roku.
Kołodziejczak zwrócił uwagę na Nawrockiego. "To znaczy, że musi być bardzo źle dla PiS-u"
Czy azyl polityczny opóźni ekstradycję?
Choć Patryk M. złożył wniosek o azyl polityczny, Mazur wyjaśnił, że "postanowienie o przekazaniu na podstawie ENA uprawomocni się i zostanie natychmiast wykonane, pomimo toczącego się wniosku azylowego”.
Patryk M. w związku ze ściganiem przez Prokuraturę Krajową w Lublinie odpowie za udział w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się przemytem narkotyków. Zarzuca mu się m.in. działalność przestępczą objętą ramami czasowymi od lipca 2017 r. do 2018 r. Oprócz tego, na liście znajdą się zarzuty kradzieży z włamaniem i przerobienia oznaczeń identyfikacyjnych pojazdu.
Kontrowersje wokół kontaktów z politykami
M. zyskał rozgłos również przez kontrowersyjne kontakty ze znanymi postaciami ze świata polityki i sportu. W maju 2024 r. publikował w mediach społecznościowych zdjęcia z prezydentem Karolem Nawrockim. Te kontakty wzbudziły krytykę ze strony mediów i polityków, którzy nazywali M. członkiem "gangu sutenerów”. Nawrocki odniósł się do tych zarzutów, tłumacząc, że zna M. z czasów bokserskich i nie odpowiada za jego czyny poza ringiem.