didaskalia (strona 7 z 8)

Rumunia podziwia i wyprzedza Polskę. "To na nich robi wrażenie"
WIDEO

Rumunia podziwia i wyprzedza Polskę. "To na nich robi wrażenie"

- Rumuni nas podziwiają. Uważają, że Polska jest przykładem niesamowitej historii sukcesu, jeśli chodzi o rozwój kraju z byłego bloku wschodniego – powiedział w programie "Didaskalia" Kamil Całus, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich. Jak wynika z danych Eurostatu, Rumunia przegania już Polskę i kraje regionu pod względem PKB na mieszkańca, chociaż to zarobki w Polsce są wyższe. - Polska jest krajem, który z ich punktu widzenia, był biedniejszym od nich w latach 70., a który błyskawicznie zaczął się bogacić i rozwijać. Polska osiągnęła gigantyczny sukces polityczny, wstępując do NATO, a później do Unii Europejskiej, dalej się rozwija, ale i zajmuje obecnie ważną pozycję w UE czy w relacjach z USA. To wszystko na Rumunach robi wrażenie – przyznał Kamil Całus. Gość Patrycjusza Wyżgi podkreślił, że Rumuni wiedzą też co nieco na temat naszej historii. - Rumunia jest chyba jedynym krajem w regionie, gdzie uczy się dzieci w szkole, że król Sobieski pokonał Turków pod Wiedniem, powstrzymując pochód islamu na Europę. Dla Rumunów to ważne, ponieważ rumuńska historia opiera się na walce z Imperium Osmańskim o ich tożsamość czy wiarę – wyjaśniał analityk Ośrodka Studiów Wschodnich. - To wszystko sprawia, że jesteśmy przez nich podziwiani, zarówno ze względu na współczesność, jak i przeszłość – podsumował ekspert. Więcej w programie "Didaskalia". Obejrzyj całą rozmowę na kanale na YouTube.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Wojna w Ukrainie a sytuacja Polski. Ekspert o dużej zmianie
WIDEO

Wojna w Ukrainie a sytuacja Polski. Ekspert o dużej zmianie

- Wojna w Ukrainie pogorszyła czy poprawiła sytuację geopolityczną Polski? - zapytał Patrycjusz Wyżga w programie "Didaskalia" swojego rozmówcę. - Być może to będzie kontrowersyjne, a być może nie, ale jesteśmy teraz w znacznie lepszej sytuacji politycznej i ten nurt światowy nam sprzyja, w stosunku do tego, co było wcześniej – powiedział Krzysztof Wojczal, analityk geostrategiczny, autor książek "Trzecia dekada" i "To jest nasza wojna". Jak przyznał, do 2013 r. mieliśmy "reset" Obamy w relacjach amerykańsko-rosyjskich, który w tamtym czasie był kluczowy dla naszej części Europy. - Jego konsekwencją było jednak to, że traciliśmy względem Rosji. Oni się wtedy rozwijali gospodarczo szybciej, budowali Nord Streamy z Niemcami, a my traciliśmy na znaczeniu i nie byliśmy w stanie podejmować decyzji o naszym losie. Podejmowali je Niemcy z Rosjanami ponad naszymi głowami, co nas osłabiało. Teoretycznie byliśmy zadowoleni, bo poziom życia nam rósł, ale politycznie byliśmy coraz słabsi – przyznał Krzysztof Wojczal. Rozmówca Patrycjusza Wyżgi dodał, że po 2022 r. sytuacja zupełnie się zmieniła. - Polska jest teraz niezwykle ważna. Niezwykle ważna dla Ukrainy, dla państw bałtyckich. Nasze zdanie zdecydowanie bardziej się liczy. Jesteśmy uniezależnieni energetycznie. Mamy też Niemcy, które nie są już zależne od Rosji, to jest wspaniała zmiana i dla nas – podsumował analityk. Więcej w programie "Didaskalia". Obejrzyj całą rozmowę na kanale na YouTube.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Zełenski jest dyktatorem? "Dla niego jest ważne, by mieć poparcie"
WIDEO

Zełenski jest dyktatorem? "Dla niego jest ważne, by mieć poparcie"

- Na pewno nie był dyktatorem, ale jest to polityk-populista. Dla niego jest ważne, by mieć to poparcie i to na szczęście dla niego i całej Ukrainy. W sytuacji, kiedy on podejmował jakieś decyzje, ale spotykał się z aktywnym sprzeciwem społecznym, to zazwyczaj jest skłonny wycofać się wtedy i to jest cecha, która go uratowała. Teraz też taki jest. Jego ekipa stara się wyłapywać te nastroje i podejmować działania, by nie dochodziło do wybuchów społecznych - mówił ukraiński publicysta Mikołaj Susujew o prezydenturze Wołodymyra Zełenskiego. Po zwycięstwie w wyborach prezydenckich w 2019 roku Wołodymyr Zełenski skutecznie umocnił swoją pozycję, gdy jego partia, Sługa Ludu, zdobyła większość w parlamencie, eliminując potrzebę koalicji. W programie "Didaskalia" dziennikarz WP Patrycjusz Wyżga rozmawiał o prezydenturze Zełenskiego z Mikołajem Susujewem, który od 18 lat mieszka w Polsce. Ekspert zdradził, że Zełenskiego nie można nazwać dyktatorem, ponieważ w krytycznych przypadkach starał się zawsze iść za głosem społeczeństwa. Wojna z Rosją znacząco zwiększyła jednak prerogatywy prezydenta. Wprowadzenie stanu wojennego ograniczyło działalność partii politycznych i skupiło decyzje strategiczne w rękach Zełenskiego i jego administracji, co od miesięcy rodzi trudne pytania opinii publicznej. Zachęcamy do obejrzenia całego odcinka programu "Didaskalia" na platformie YouTube, by dowiedzieć się więcej, jakim prezydentem jest Zełenski.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Ostatni cios Bidena w Putina. Były dyplomata o znoszeniu sankcji przez Polskę
WIDEO

Ostatni cios Bidena w Putina. Były dyplomata o znoszeniu sankcji przez Polskę

To ostatni taki ruch Bidena i pożegnalny cios w Rosję i Putina. Administracja ustępującego prezydenta USA ogłosiła nowy pakiet sankcji uderzający w Kreml. Cios, mający uderzyć w rosyjskie firmy naftowe i przemysł energetyczny. - Zasadniczo nie zmieni jakoś sytuacji, natomiast ma to być takie zabezpieczenie przed nową prezydenturą, na wypadek, gdyby Donald Trump postanowił sankcje znosić - powiedział w programie "Didaskalia" Witold Jurasz, dziennikarz, były dyplomata w Rosji i na Białorusi. Rozmówca Patrycjusza Wyżgi przyznał, że prognozowanie, jaka to będzie prezydentura Trumpa jest dziś bardziej "zadaniem dla wróżki, niż dla analityka". Jurasz zwrócił jednak uwagę na konieczność wcześniejszego przygotowania się Polski do znoszenia sankcji. - Trzeba liczyć się z tym, że wszystkie sankcje w którymś momencie, jeżeli Zachód dojdzie do porozumienia z Rosją ws. Ukrainy, nie będą do utrzymania. Polska powinna opracować taką ścieżkę zejścia z sankcji. Lepiej, żebyśmy my to opracowali, a nie np. nasi niemieccy przyjaciele - tłumaczył Witold Jurasz. - My możemy zrobić tak, żeby na początku schodzić z tych sankcji bardziej symbolicznie, a te uderzające w rosyjską gospodarkę zostawić na koniec, bo Niemcy zrobią dokładnie na odwrót - podsumował publicysta i były dyplomata. Więcej w programie "Didaskalia". Obejrzyj całą rozmowę na kanale na YouTube.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Sikorski wymownie podsumował Trzaskowskiego. "Mam mocniejsze karty"
WIDEO

Sikorski wymownie podsumował Trzaskowskiego. "Mam mocniejsze karty"

- Rafał Trzaskowski ma prawo do próby odegrania się za porażkę w 2020 roku i ja to rozumiem. Uważam, że w 2020 roku on był optymalnym kandydatem, bo chodziło o praworządność, bo rządził PiS, a on był jedynym ważnym politykiem opozycji, ale dzisiaj czasy się zmieniły, bo zrobiło się niebezpiecznie. Ja w dziedzinie bezpieczeństwa, obiektywnie rzecz biorąc mam mocniejsze karty - mówił minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w programie "Didaskalia". Platforma Obywatelska postanowiła, że kandydat na prezydenta z partii zostanie wyłoniony w prawyborach. Dziennikarz WP Patrycjusz Wyżga zapytał szefa polskiej dyplomacji, co sądzi o swoim przeciwniku Rafale Trzaskowskim. Zdaniem ministra spraw zagranicznych, aktualny prezydent Warszawy był dobrą opcją na fotel prezydenta, ale w 2020 roku. Jak mówi Sikorski, "dziś czasy się zmieniły", dlatego jego zdaniem ma on "mocniejsze karty", by startować w wyborach prezydenckich w 2025 roku. Sikorski swoją tezę podsumował wymownym porównaniem. - Gdyby pan wybierał przewodnika po Warszawie i chciałby pan zwiedzić Muzeum Sztuki Współczesnej, to nawet ja bym wybrał Rafała Trzaskowskiego. Gdyby pan chciał zwiedzić Muzeum Wojska Polskiego, to ja się już bardziej nadaję - skomentował z uśmiechem szef MSZ. Obejrzyj całą rozmowę na kanale "Didaskalia" na platformie YouTube.
Tomasz Waleński Tomasz Waleński
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
WIDEO

Niepokojące zjawisko z Chin zagraża Europie? Ekspert wyjaśnia

Mateusz Chrobok, specjalista z zakresu cyberbezpieczeństwa, w programie Wirtualnej Polski "Didaskalia" odniósł się do niepokojącego zjawiska w Chinach, które od lat nie szanują prywatności obywateli. A dziś wynoszą inwigilację na zupełnie nowy poziom. Chodzi o tak zwany scoring - system monitorowania, który jednocześnie ocenia konkretne zachowania mieszkańców pod kątem zgodności z prawem oraz zasadami współżycia społecznego. - Miałem okazję być w Chinach. Tych kamer rzeczywiście jest mnóstwo, opresyjnie czujesz ciężar na plecach - powiedział rozmówca Patrycjusza Wyżgi. Specjalista od cyberbezpieczeństwa podzielił się historią związaną właśnie z chińskim monitoringiem. Opowiedział, że kamery "łapią ludzi, którzy w ramadan poszczą". - Czyli nawet, jeżeli ty nie chcesz się ujawnić ze swoją religią, to one na podstawie zachowania śledzą daną osobę. Są w stanie powiedzieć: a ten ziomek nie pił i nie jadł tam przez jakiś czas, więc klasyfikujemy go jako wyznawcę tej, a nie innej religii - opowiada Chrobok. Ekspert zastrzegł jednak, że tak rozbudowany system monitoringu można spotkać już nie tylko w Chinach. Podobnie dzieje się np. w Wielkiej Brytanii. - W Londynie nie czujesz się lepiej, bo tam też system jest w pełni zautomatyzowany - wyjaśnił Chrobok, zaznaczając, że "scoring" tworzy "silną asymetrię między tobą a państwem". Gość programu zaapelował, by dbać o własną prywatność i nie pozwalać na to, by była ona kontrolowana właśnie przez takie systemy. - Tak, jak ufam osobom, które gdzieś tam, w takim czy innym miejscu, zarządzałyby takim systemem, tak są błędy, są też włamania. To może pójść w bardzo złą stronę - ostrzegł.