broń atomowa (strona 4 z 20)

Rosyjscy piloci nie wykonają rozkazu? Możliwe dwa scenariusze
2:58

Rosyjscy piloci nie wykonają rozkazu? Możliwe dwa scenariusze

Jak duże obciążenie psychiczne towarzyszy pilotom, którzy transportują samolotami ładunki atomowe? Agnieszka Kopacz-Domańska pytała o to w programie "Newsroom WP" gen. Tomasza Drewniaka, byłego inspektora sił powietrznych i eksperta Fundacji Stratpoints. - Nie sądzę, by nawet rosyjscy piloci byli całkowicie pozbawieni emocji i uczuć. To nie są cyborgi, to normalni ludzie. Możemy mieć do nich pretensje o to, co robili wcześniej, ale żołnierz ma straszny problem. Kiedy przychodzi rozkaz, to z jednej strony ma obowiązek wykonania, a z drugiej strony w środku ma moralne dylematy. Myślę, że to zawsze jest problem dla ludzi, którzy mieliby wykonać takie zadanie. Może się okazać, że część osób by odmówiła z konsekwencjami dla siebie, ale zawsze znajdą się ci, dla których obowiązek będzie ważniejszy niż morale i będą gotowi do zrzucenia takiej bomby. Nie tylko pilot może brać w tym udział. Wystarczy głowica rakiety Iskander. Mogą być różne scenariusze - mówił gen. Tomasz Drewniak. Co z pilotami, którzy nie zdecydują się na wykonanie rozkazu? - Są dwa scenariusze. W pierwszym pilot mówi, że nie wsiądzie do samolotu i jest aresztowany. Druga wersja to ucieczka samolotem. Takie sytuacje miały miejsce w Polsce w czasie zimnej wojny. Kilku pilotów uciekło z Polski m.in. na Bornholm czy do Berlina Zachodniego. Wiąże się to z ryzykiem, bo strona przeciwna - mowa w tym przypadku o Ukrainie - nie zna zamiarów tego pilota. Człowiek, który odmówi wykonania rozkazu, może być zestrzelony przez ukraińską obronę przeciwlotniczą. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest odmowa wejścia do kabiny samolotu - stwierdził ekspert.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Rosyjski atom i potajemna mobilizacja rezerwistów. Ekspert o możliwych działaniach armii Putina
4:36

Rosyjski atom i potajemna mobilizacja rezerwistów. Ekspert o możliwych działaniach armii Putina

- Rosja użyje broni jądrowej tylko w przypadku zagrożenia dla istnienia państwa. Wojna w Ukrainie oczywiście nie jest powodem do użycia broni jądrowej – podkreślił w wywiadzie dla stacji PBS Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla. - Rosja jest w odwrocie, bo cele założonej operacji nie zostały osiągnięte. Teraz Rosjanie muszą znaleźć wyjście z tego. Nie spodziewali się tak potężnego oporu żołnierzy i cywilów w Ukrainie, ale także politycznego oporu całego świata - powiedział w programie WP Newsroom gen. Tomasz Drewniak, były Inspektor Sił Powietrznych, ekspert Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints. – Rosjanie muszą wyjść z tej sytuacji, złagodzić swoją narrację, bo zderzyli się ze ścianą. Dalsze utwardzanie swojego stanowiska niczego nie zmieni – dodał ekspert. Gen. Drewniak odniósł się także do informacji ukraińskiego wywiadu o potajemnej mobilizacji rezerwistów do rosyjskiego wojska. Armia Putina miałaby być wzmacniana o nowych ludzi od 1 kwietnia. - Cały czas trwa walka informacyjna, na newsy, ale i dezinformację. Jeżeli Rosja z początkiem kwietnia zacznie powoływać swoje rezerwy, to one trafią na front za ok. miesiąc. Jeżeli te informacje się potwierdzą, to oznaczać będzie, że Rosjanie szykują się na dłuższy konflikt i zmieniają swoje cele – podkreślił gen. Tomasz Drewniak. - Nie chodziłoby tu o szybkie zdobycie Ukrainy, a o długotrwałą okupację, która ma prowadzić do ciągłego nękania Ukraińców i zdemoralizowania ludzi, którzy pozostali na terenach zajętych przez Rosjan. To by bardzo źle świadczyło o dalszej przyszłości tego konfliktu – dodał były Inspektor Sił Powietrznych i ekspert Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints.