białoruś (strona 38 z 204)

Śmigłowce mogły być zestrzelone? Ekspert o trzech przypadkach
WIDEO

Śmigłowce mogły być zestrzelone? Ekspert o trzech przypadkach

Jaka mogła być reakcja Polski na naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez śmigłowce Białorusi? - Zgodnie z ustawą o ochronie granicy państwowej, w przypadku wykrycia obcego statku powietrznego, organ zarządzający ruchem lotniczym powinien wezwać te wojskowe statki powietrzne do natychmiastowego opuszczenia polskiej przestrzeni. Tu pojawia się mały problem. Jak wynika z komunikatu MON, te śmigłowce poruszały się na tak małej wysokości, że nie zostały wykryte przez posterunki radiolokacyjne, ani tym bardziej nie mogły zostać wykryte przez cywilne systemy nadzoru lotniczego - komentował kmdr por. rez. Wiesław Goździewicz, prawnik, specjalista w zakresie międzynarodowego prawa humanitarnego konfliktów zbrojnych. Czy śmigłowce mogłyby być zestrzelone? - Na pewno nie od razu. Może państwa rozczaruję, ale to tak nie działa. Zgodnie z przepisami prawa o ochronie granicy państwowej najpierw trzeba by wezwać taki statek do zaprzestania naruszeń, ewentualnie do zmiany kursu lub pułapu, a dopiero w przypadku braku reakcji mogłoby dojść do przechwycenia przez siły polskie lub sojusznicze. Jeżeli po przechwyceniu ten obcy statek bojowy by nie reagował, może dojść do użycia strzałów ostrzegawczych, od których można odstąpić jedynie w bardzo określonych sytuacjach, np. gdy mamy do czynienia z dokonaniem zbrojnej napaści przeciwko celom na terenie RP, gdy na pokładzie nie ma żadnych osób lub gdy statek jest użyty jako środek ataku terrorystycznego. Tylko w tych trzech przypadkach można natychmiast przystąpić do zniszczenia celów, bez strzałów ostrzegawczych - wskazał.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Białoruskie śmigłowce nad Białowieżą. Materiały świadków spod granicy
WIDEO

Białoruskie śmigłowce nad Białowieżą. Materiały świadków spod granicy

MON potwierdziło, że we wtorek dwa białoruskie śmigłowce przekroczyły przestrzeń powietrzną Polski. Najpierw pojawiły się zdjęcia maszyn armii Łukaszenki. Później do sieci trafiło nagranie świadka z przelotu śmigłowców, które wywołało duże poruszenie. Jak twierdził na początku autor – to białoruskie śmigłowce, które naruszyły naszą granicę. Okazało się jednak, że samo nagranie dotyczy prawdopodobnie polskich Mi-2. Taką informację podała również grupa "Białoruski Gajun", która śledzi działania armii Łukaszenki. Głośne wideo z Białowieży opublikowała agencja Reutera. Białoruskie śmigłowce uchwycono za to na zdjęciach. Zdaniem Jarosława Wolskiego, niezależnego analityka wojskowego, przelot białoruskich maszyn mógł prowokacją, na co wskazuje wyposażenie obu śmigłowców. "Maszyny, które tego dokonały, miały komplet dipoli i flar odkrytych w wyrzutnikach, co więcej - system samoosłony i zagłuszania torów optycznych rakiet plot "Witebsk", miał wszystkie sensory odkryte z tym Mi-8AMTSz" - napisał Wolski na Twitterze. Tymczasem lot nad obszarem zabudowanym mógł służyć temu, by lokalni mieszkańcy wyciągnęli telefony i nagrali, co się dzieje, by nagłośnić sprawę w mediach. Według Wolskiego takie naruszania są trudne do wykrycia przez posterunki radiolokacyjne, ponieważ nad Polską obie maszyny były dość nisko i tylko przez kilka minut. - Bez wątpienia to działania prowokacyjne, wymierzone we wschodnią flankę NATO i RP. My oczywiście poinformowaliśmy o tym incydencie kwaterę główną NATO. Wczoraj odbyło się posiedzenie komitetu ds. bezpieczeństwa. Wydane zostały określone dyspozycje dla sił zbrojnych - przekazał Wojciech Skurkiewicz, wiceszef MON w Programie 1 Polskiego Radia.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki