białoruś (strona 105 z 208)

"To nie trzyma się kupy". Owsiak o ekstremalnych warunkach na granicy
1
5:04

"To nie trzyma się kupy". Owsiak o ekstremalnych warunkach na granicy

Sytuacja związana z kryzysem na granicy polsko-białoruskiej staje się coraz trudniejsza. Koczuje tam w ekstremalnych warunkach grupa kilkudziesięciu uchodźców. Imigranci nie mogą wrócić na Białoruś, nie mogą też przekroczyć polskiej granicy. - To jest wstrząsające wydarzenie. Na naszych oczach dzieją się rzeczy, które w normalnym świecie, w takim naszym, poukładanym jak najbardziej, nie mają miejsca. Widzimy, że kolejną dobę i kolejny dzień ludzie w warunkach absolutnie ekstremalnych, to już tak trzeba nazwać, koczują na tym kawałku ziemi – skomentował w programie "Newsroom" WP Jerzy Owsiak. Dodał też, że jego zdaniem eskalacja systemowych działań wokół tej sytuacji jest niezrozumiała. - Tam jest chyba 35 osób, a obok nich cała armia ludzi umundurowanych. Tak naprawdę do końca nie wiemy kim oni są, bo ci żołnierze są bez żadnych oznaczeń, nie mają żadnych nazwisk (na mundurach), samochody nie mają tablic rejestracyjnych. To jest trochę kuriozalne, bo chciałoby się, żeby ktokolwiek w ich imieniu także rozmawiał z dziennikarzami, którzy mają prawo tam być i którzy mają prawo dociekać – podkreślił Owsiak. - Abstrahując od wszystkich sytuacji (…), no to widzimy, że na naszych oczach te wszystkie standardy nie trzymają się kupy. (W pierwszych dniach) lokalna społeczność mogła dostarczyć tam jedzenie i dopiero z każdym dniem cała ta sytuacja wyglądała tak, jak by ktoś te standardy pisał na gorąco – stwierdził w rozmowie z Wirtualną Polską Jerzy Owsiak.

P. Kubiak

Apel Donalda Tuska. Mocna odpowiedź z rządu PiS
6:31

Apel Donalda Tuska. Mocna odpowiedź z rządu PiS

- Oczekuję od polskiego rządu i polskiego prezydenta natychmiastowych działań na rzecz budowy konsensusu zgody narodowej wokół tych problemów - oświadczył szef PO Donald Tusk. To reakcja na sytuację na granicy polsko-białoruskiej, gdzie od kilkunastu dni koczuje kilkudziesięciu cudzoziemców. Co na to wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda (PiS)? - W tej sprawie jest zgoda narodowa. Rząd i większość Polaków nie chce narażać bezpieczeństwa państwa oraz obywateli, narażać się na niekontrolowaną imigrację osób bez weryfikacji, bez procedury, z naruszeniem prawa europejskiego. Jedyny brak zgody w tej sprawie wynika z absurdalnego zachowania kolegów pana Donalda Tuska, posłów, którzy robią z siebie ludzi niepoważnych, w krótkich spodenkach, biegając z kabanosami i pizzą przy granicy z Białorusią. Jeśli mógłbym o cokolwiek apelować, to o to, by Donald Tusk swoich kolegów trochę poskromił i doprowadził ich do pionu. Cała reszta, Polacy i rząd, rozumie tę sytuację. Tutaj żadnych apeli nie potrzeba, tym bardziej Donalda Tuska, który masę imigrantów chciał wpuścić do Polski - komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. Waldemar Buda podkreślił, że "nie widzi dobrych intencji w takich oświadczeniach". - Jak się mówi w apelu o jedność narodową dziesięć razy "zły rząd", to nie ma w tym dobrych intencji. Jak się chce powiedzieć coś jednoczącego, to się mówi: zostawmy to, co było, spróbujmy działać wspólnie, pokazuję pewien kierunek - wskazał. - Był taki moment, żeby pokazać, jak poważnym się jest i jak poważnie chce się rozmawiać. Zamiast po kabanosy i pizzę należało wtedy przyjść i rozmawiać. Jak mieliśmy front dyskusji z KE, jak mieliśmy dyskusje z attaché białoruskim, jak organizowaliśmy pomoc humanitarną, ewakuację z Kabulu. To był moment na dyskusję. Wtedy posłowie opozycji i Donald Tusk albo byli na urlopie, albo robili rzeczy niepoważne - kontynuował wiceminister. - Stanęliśmy na wysokości zadania. Pytanie do Tuska: czy jego środowisko stanęło na wysokości zadania? Czy kupno kabanosów i pizzy to było to, na co ich było stać? - podsumował. Pytany o możliwość spotkania z opozycją, odparł, że "to decyzja premiera Mateusza Morawieckiego". - Uważam, że dialog jest potrzebny. Nawet jak rozmówcy są niepoważni, trzeba dawać im szansę - argumentował Buda.
Natalia Durman

N. Durman