Europejski Zielony Ład (strona 2 z 3)

Co kryje się za konfliktem o import ukraińskich produktów? Gorąca dyskusja w studio
WIDEO

Co kryje się za konfliktem o import ukraińskich produktów? Gorąca dyskusja w studio

Zielony Ład budzi skrajne emocje. To niezbędne dla klimatu ograniczenia, czy atak na rolnictwo? - Zielony Ład jest niewinną ofiarą jeśli chodzi o protesty rolników - mówił w programie "Newsroom WP" Hubert Różyk, rzecznik prasowy Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Anna Bryłka z Konfederacji się z nim nie zgadzała. Urzędnik kontynuował. Jak twierdził, protesty rolników mają uzasadnienie - Jeżeli stawiamy na wysiłek modernizacyjny, to rolnicy polscy nie powinni być konfrontowani z tańszą, importowaną żywnością, która nie spełnia norm. Zielony Ład powstał, by rolnictwo w Polsce mogło działać. On ma chronić Europę przed skutkami katastrofy klimatycznej. Chodzi o to, by temperatura była odpowiednia, by nie pogłębiała się susza i rolnicy mieli wodę do produkcji. To służy rolnikom - dodał. - Zupełnie się nie zgadzam. Na rolników są nakładane absurdalne cele. (W konsekwencji - red.) produkcja żywności przesuwa się poza Unię Europejską. Sam fakt importu z krajów trzecich to kolejny element związany z otwarciem rynku na Ukrainę. Tu nie ma pomocy Ukrainie, tylko pomoc dla międzynarodowych koncernów, którymi rządzą ukraińscy oligarchowie. Transport nie miał miejsca. Pierwszy zamysł to 10 proc. ugorowania gruntów w UE. Polskie rolnictwo z natury tworzy lepszej jakości żywność niż w krajach zachodnich. Jeżeli nie wycofa się z tej polityki klimatycznej rolnictwa, doprowadzi to do utraty bezpieczeństwa żywnościowego - mówiła Anna Bryłka.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Polskie interesy w Brukseli. "Głosem rolników jest dziś Donald Tusk"
WIDEO

Polskie interesy w Brukseli. "Głosem rolników jest dziś Donald Tusk"

Czy głos Polski po 20 latach w Unii Europejskiej jest wyraźny i słyszalny? Co z rolnikami, którzy protestują? Czy konieczność ochrony ich interesów jest dostrzegana w Brukseli? O to Paweł Pawłowski zapytał rozmówczynie debaty z okazji 20-lecia wstąpienia Polski do UE. - W tej chwili najlepszym głosem polskich rolników jest głos Donalda Tuska. Chyba nikt nie postawił sprawy Europejskiego Zielonego Ładu w Unii Europejskiej jak Donald Tusk – przyznała prof. Renata Mieńkowska-Norkiene z UW. - Tusk jechał reprezentować rolników, bo jest polskim premierem, mimo że oskarża się go o chodzenie na pasku Niemiec czy Brukseli, a to zupełnie tak nie wygląda – dodała ekspertka. - Warto tutaj podkreślić, że to świadczy jeszcze o naszej nieumiejętności zachowania się w środowisku europejskim, skoro musimy się odwoływać do głosu premiera, podczas gdy mamy komisarza ds. rolnictwa, który jest Polakiem – podkreśliła prof. Małgorzata Molęda-Zdziech z SGH. - Mamy również reprezentację polskiego rolnictwa, której biuro funkcjonuje już blisko 20 lat i jest opłacane z budżetu polskiego państwa. To powinny być placówki, które powinny alarmować, jeśli coś się dzieje. To, że Donald Tusk jest obrońcą polskiego rolnictwa jest smutne, bo jest pokazaniem, że my nie umieliśmy przez 20 lat w Unii zbudować systemu monitorowania, a na tym taka działalność powinna polegać – dodała politolożka. Uczestniczki debaty WP mówiły również o sile polskiego głosu na forum europejskim, a także o problemie Węgrów oraz Słowaków. - Sam fakt tego, że jesteśmy teraz przy stole i podejmujemy decyzje jest dla nas bardzo istotny. Mam wpływ na to, co się dzieje. Są dyskusje o tym, czy Orbana dopuszczać do pewnych decyzji, tendencji. To samo działo się z rządem PiS w Polsce. Ja w Brukseli słyszałam kiedyś takie zdanie, że "nie ma z kim rozmawiać, więc po prostu z nimi nie rozmawiamy" – dodała prof. Mieńkowska-Norkiene.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski