święta (strona 6 z 54)

Polski ksiądz o świętach w Ukrainie: została garstka parafian
WIDEO

Polski ksiądz o świętach w Ukrainie: została garstka parafian

Ukrainę czekają drugie święta wielkanocne w cieniu wojny. W programie "Newsroom" Wirtualnej Polski ks. Wojciech Stasiewicz, dyrektor Caritas-Spes-Charków, mówił, że Ukraińcy wciąż żyją wizytą prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Polsce. - To pierwsza oficjalna wizyta zagraniczna. W nieprzypadkowym miejscu. Doskonale sobie zdajemy sprawę, ile Polska do dnia dzisiejszego zrobiła i ile dalej robi. Ta wizyta to sygnał dla nas, mieszkańców całej Ukrainy. Czytam wypowiedzi, że jest nieco bezpieczniej i stabilniej niż przed kilkoma miesiącami - komentował duchowny. Wspomniał też o spotkaniu Zełenskiego z Ukraińcami w Polsce. Jak mówił, sytuacja w obwodzie charkowskim wciąż jest trudna. - Dzisiejszej doby (7.04 - red.) ostrzelano sześć rejonów w obwodzie charkowskim. Przede wszystkim te ostrzały są już od wielu tygodni kontrolowane, ich intensywność się utrzymuje. W samym Charkowie te strzały trwają od ok. tygodnia. Słychać czasem po kilkanaście rakiet. Dotyczy to infrastruktury krytycznej. Nie czuć, że to się skończyło. Czuć niepewność. Z granicy są przymusowe ewakuacje. Władze przymuszają, by ewakuować osoby. Ze Słowiańska, oddalonego od nas o 150 km, ewakuowano dzieci. Wojna trwa dalej - podkreślił. Jak będą wyglądać święta wielkanocne? - Z pewnością świętowanie w wymiarze wojny jest czymś bardzo trudnym. Tradycja jest tradycją. Święta zawsze były momentem spotkania, odnowienia wiary w Boga, ale zawsze były związane z rodziną. To już trzecie święta w wymiarze zminimalizowanym. W Wielki Czwartek ok. 20 proc. osób przybyło na celebrację liturgiczną w porównaniu z poprzednim tygodniem. Księża wspominają, że nie ma dzieci i młodzieży, została garstka parafian. W takim wymiarze próbujemy organizować liturgię. Wiedzą o tym zainteresowane osoby. Nie rozgłaszamy tego. Musimy przestrzegać godzin policyjnych. Dajemy możliwość wspólnej modlitwy, nadziei i poczucia normalności. Trudno cokolwiek planować. Obudziłem się i dziękowałem Bogu, że w ogóle się obudziłem - podkreślił ks. Stasiewicz.
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Spór na bazarze tuż przed świętami. Zwolenniczka PiS: "Boże kochany"
WIDEO

Spór na bazarze tuż przed świętami. Zwolenniczka PiS: "Boże kochany"

Cebula droga jak nigdy, ceny mięsa biją rekordy. Tematem numer 1 na bazarach jest drożyzna na święta. Na bazarze Szembeka w Warszawie zapytaliśmy Polaków, co sądzą o cenach produktów na Wielkanoc. - Wszystko drogie. I mięso, i wędliny, i warzywa - skarżą się nasi rozmówcy. - Za schab, karkówkę i wołowinę zapłaciłem 170 zł - wymienia mężczyzna. - Za jajka wczoraj płaciłam 1,30 zł - dodaje kobieta. - Salceson 20 zł. Jak szynka - porównuje kolejna. - 27 zł za kilo boczku. Kupowałam przed chwilą - to następny głos w naszej sondzie. Kupujący zwracają też uwagę na drogie pomidory czy dorsza. Kogo obwiniają za tak wysokie ceny? - To rząd PiS-u doprowadził nas do ruiny - słyszymy na bazarze. - Jak to czyja wina? Rządu - odpowiadają kolejne osoby. - Boże kochany - komentuje te słowa zwolenniczka rządu. - Ci, co tak mówią, to platformiarze. Rząd nam dał parę złotych, takie zabezpieczenie. Cieszymy się z tego, bo jak przyjdzie Tusk, to będzie gorzej - twierdzi para emerytów popierających PiS. - Ja nie czuję tej drożyzny, dostałam 13-tkę i rewaloryzację - wtóruje im kolejna nasza rozmówczyni. - Te "trzynastki" to idą na spłatę długów i zaległych opłat - twierdzi z kolei następna kobieta. - To, co oni nam dali, to nam zabierają. A ci, co mają małe emerytury, to jest bardzo ciężko - próbuje wytłumaczyć zwolenniczce PiS-u inna emerytka. - Zobaczcie, jakie tam są kolejki. Jak za komuny. Kosze wypchane do pełna. Szynki kupują po 30 złotych - zauważa mężczyzna. Jego słowa słyszy kobieta, która odpowiada: - Ja tak nie kupuję, szukam, gdzie jest najtaniej, nie mam pieniędzy.
Mateusz Dolak Mateusz Dolak