łukaszenka (strona 6 z 17)

Białoruś może zagrozić Ukrainie? Polski weteran jednoznacznie o Łukaszence
4:00

Białoruś może zagrozić Ukrainie? Polski weteran jednoznacznie o Łukaszence

Na Białorusi trwa potajemna mobilizacja wojsk. Taką informację przekazały Siły Zbrojne Ukrainy. Czy to ostatni krok przed zaangażowaniem białoruskiego wojska w wojnę w Ukrainie? O to Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w programie "Newsroom WP" płk. rez. Piotra Lewandowskiego, weterana z misji w Iraku i Afganistanie. - Nie sądzę, by był to ostatni krok, o ile w ogóle nastąpi. Z przecieków ze strony rosyjskiej wyraźna jest presja Kremla, a nawet Putina, by wznowić ten kierunek nowej ofensywy na Kijów ze świeżą nową armią rosyjską. Mowa nawet o 500 tys. (żołnierzy - red.). Jeżeli atak by nastąpił, to byłby z kierunku Białorusi i Charkowa. Intencja jest taka, by z tego kierunku uderzenia rosyjskie i teoretycznie białoruskie - w co wątpię - spowodowały, że Ukraina nie będzie mogła prowadzić działań ofensywnych w Chersoniu czy Zaporożu. W obecnej chwili to jest mało wykonalne - stwierdził płk. rez. Piotr Lewandowski. - Rosja nie ma ciągle tych sił, a armia białoruska sama nie stanowi aż tak istotnej siły bojowej, by zagrozić rozwiniętej mobilizacyjnie armii ukraińskiej. Nie sądzę, by na chwilę obecną do tego doszło, a jeżeli dojdzie, to będzie to porażka - dodał wojskowy. - Łukaszenka usiłował lawirować przez cały okres swoich rządów. Sytuacja jest taka, że musiał się opowiedzieć o konkretnej stronie. To strona agresora, czyli Rosji, więc już o lawirowaniu nie ma mowy. Nie chce w tę wojenną awanturę rosyjską się mieszać. Wie, że społeczeństwo białoruskie go nie poprze. Jego armia nie będzie stanowiła czynnika zmiany. Może spowodować polityczne trzęsienie ziemi, bo będzie musiał dać broń ludziom, którzy go nie popierają - stwierdził Piotr Lewandowski.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Zaatakują Ukrainę od północy? "Białorusini nie mają nic do gadania. Łukaszenka robi dobrą minę do złej gry"
2:19

Zaatakują Ukrainę od północy? "Białorusini nie mają nic do gadania. Łukaszenka robi dobrą minę do złej gry"

Według doniesień medialnych, Ukraina może ponownie zostać zaatakowana od północy. Jak groźne jest ryzyko ataku ze strony Białorusi? Agnieszka Kopacz-Domańska pytała o to w programie "Newsroom" WP prof. Daniela Boćkowskiego z Uniwersytetu w Białymstoku. - Białorusini de facto mają mało do powiedzenia, jeśli chodzi o działania wojenne Federacji Rosyjskiej z ich terytorium. To duży eufemizm. W zasadzie nie mają nic do gadania - przyznał prof. Daniel Boćkowski. - Przygotowując się do operacji, Rosjanie zachowywali się na terenie Białorusi jak udzielne armie. Nie można wykluczyć, że Rosjanie chcieliby może powtórzyć operację kijowską, może związać siły na tym kierunku. Im więcej tych sił jest wiązanych przy granicy, tym mniej można rzucić na front. Może być tak, że Rosjanie będą chcieli doprowadzić do przesilenia na kierunku północnym. To nie będzie już zaskoczenie dla Ukrainy. Znowu to kwestia sił, którymi mogą dysponować. Jest pytanie, czy czas, w którym rzekomo ma to nastąpić, jest sensowny. Pamiętajmy, że lutowa operacja utopiła się w błocie dlatego, że zaczęły się roztopy. Za chwilę będziemy mieli jesienne deszcze. Czy Rosjanie zrobią, co chcą? Jeżeli będą chcieli, to tak. Łukaszenka robi dobrą minę do złej gry. On próbuje utrzymać się przy władzy. Nie chce być wymieniony na nowszy model - ocenił prof. Boćkowski.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki