Strona główna serwisu
Samobójstwa wśród dzieci. Dlaczego do nich dochodzi?

Samobójstwa wśród dzieci. Dlaczego do nich dochodzi?

Ośmiolatek chciał odebrać sobie życie, bo czuł się samotny. Dziewięciolatek, bo bał się Armagedonu. W Polsce samobójstwa próbują popełniać coraz młodsze dzieci. Czasem niestety im się udaje. O problemie pisze najnowszy "Newsweek".
Samobójstwo popełniła Marysia z wielkopolskiego Leszna, która niedawno skończyła 12 lat. Rodzina i znajomi byli w szoku. Dziewczynka słynęła bowiem z pogodnego usposobienia i uśmiechu. Matka dziewczynki zastanawia się, czy mogła coś zrobić, żeby przeciwdziałać tragedii. Jest jednak pewna, że córka nie dała jej żadnych sygnałów ostrzegawczych, że w jej życiu dzieje się coś złego. Niedawno zabił się też 9-letni chłopczyk. W pożegnalnym liście napisał, że nie mógł już dłużej patrzeć, jak tata bije mamę.

Młodocianych samobójców jest coraz więcej - donosi "Newsweek". Tygodnik odnosi się do statystyk, z których wynika, że podczas gdy dwa lata temu życie odebrało sobie 151 dzieci, w ubiegłym już 177. Rośnie też liczba dziecięcych prób samobójczych. W zeszłym roku w policyjnych statystykach odnotowano ich 373, a w 2011 - 325. Według niektórych ekspertów może ich być jednak znacznie więcej.

Dzieci - zauważa psychiatra dziecięcy dr Maciej Pilecki - zwłaszcza te najmłodsze, nie wiedzą, co to śmierć. - W targanej konfliktami Afryce celowo rekrutuje się żołnierzy wśród najmłodszych. Bo są pozbawione lęku przed własną śmiercią - zaznacza ekspert.


Specjaliści są zgodni, że jedyną szansą, by ocalić dziecko przed śmiercią na własne życzenie, jest czujność dorosłych. - Nie bójmy się nadopiekuńczości, oskarżeń, że za bardzo przejmujemy się dzieckiem. Nie można przejmować się dzieckiem za bardzo - zaznacza terapeuta Ryszard Izdebski.

Źródło: "Newsweek"
Newsweek

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Wszystkie (136)
Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
10
~agnieszka Ka 2013-11-04 (11:55) 10 godzin i 18 minut temu

Cos w tym jest. Aktualnie mam 31 lat. Ale gdy bylam nastolatką tez byłam świadkiem jak mój tata alkoholik awanturowal się , wyzywał mamę od najgorszych, ( moj brat dopiero jak juz był starszy to był w szoku iz moja mama ma na imie Anna) Bo z reguły słyszał same najgorszy wyzwiska z mozliwych. To bylo straszne... I zdarzaly się sytuacje ze poszłam do łazienki i wziełam żyletke w rece i przykładalam do nadgarstka. Z tym ze nie odebrałam sobie życia.Bałam sie...Ale moja psychika w tym momenie byla słaba. Byłam bezsilna...i wierzcie mi ze kto takiego piekła nie przeszedł nie zrozumie. Pozdrawiam

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
1
Zgadzam się z opinią
11
~Lena 2013-11-04 (10:23) 11 godzin i 50 minut temu

Tez chcialam w wieku 11 lat popelnic samobojstwo....rozumiem te dzieci doskonale....to nie jest chwilowa decyzja, do tego dojrzewa sie bardzo dlugo...one bardzo cierpia... ile jest takich dzieci, ktore cierpia, a nie zdecyduja sie same odejsc...? To straszne, jak traktuje sie dzieci...

odpowiedz

zgłoś do moderacji

Nie zgadzam się z opinią
0
Zgadzam się z opinią
9
~jovana 2013-11-04 (11:43) 10 godzin i 30 minut temu

Żony alkoholików dziwią się, że dorosłe dzieci nie chcą mieć z nimi nic wspólnego, zajęte mężem który pije i bije żonę i dzieci, nie myślą o koszmarach które przeżywa dziecko, zamiast rozwieść się z damskim bokserem, fundują dzieciom piekło za życia.

odpowiedz

zgłoś do moderacji