wojna na Ukrainie (strona 69 z 73)

Co z ukraińskim zbożem? Rumunia gotowa pomóc, ale pojawiły się problemy
1:51

Co z ukraińskim zbożem? Rumunia gotowa pomóc, ale pojawiły się problemy

Rumunia przyjęła za cel pomoc w tranzycie ukraińskiego zboża na Morzu Czarnym. W obliczu brutalnego ataku Rosji na Ukrainę i blokady morskiej, port w Konstancy okazał się jednym z głównych kanałów dla eksportu ukraińskich towarów. Już na starcie wojny rumuńska firma Comvex zainwestowała w nowy punkt rozładunku w Konstancy, przewidując, że sąsiedni kraj będzie zmuszony do zmiany kierunku eksportu produktów rolnych. Umożliwiło to zorganizowanie w ciągu ostatnich czterech miesięcy dostaw blisko miliona ton ukraińskiego zboża, w większości statkami przez Dunaj. Tymczasem w przemówieniu do Parlamentu Europejskiego na początku czerwca wiceminister rolnictwa Ukrainy Markian Dmytrasevych, wyraził zaniepokojenie, mówiąc, że wkrótce port w Konstancy będzie miał jeszcze więcej pracy, ponieważ zbliża się okres żniw. Wówczas należałoby zmodernizować cały port, aby mógł eksportować towary pozostałych krajów, w tym także Ukrainy. Problem ograniczonych możliwości przeładunkowych i dużych ilości ukraińskiego zboża, które należy wyeksportować przez Konstancę i inne rumuńskie porty, nie umknął uwadze Rumunii i światowych liderów, którzy w ostatnich tygodniach ustawili się w kolejce, by zadeklarować wsparcie w jego rozwiązaniu. Podczas niedawnej wizyty w Kijowie, obok przywódców Francji, Niemiec i Włoch, rumuński prezydent Klaus Iohannis powiedział, że jego kraj aktywnie poszukuje możliwych sposobów przezwyciężenia globalnego kryzysu tranzytu zboża wywołanego przez Rosję.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Kadyrow grozi Polsce. Generał odpowiada. "Szczekanie kundelka"
4:08

Kadyrow grozi Polsce. Generał odpowiada. "Szczekanie kundelka"

Czeczeński przywódca oczekuje od Polski przeprosin za oblanie farbą rosyjskiego ambasadora Siergieja Andriejewa. Grozi, że "w sześć sekund pokaże wam, na co nas stać". Gość programu "Newsroom" gen. Tomasz Drewniak, były Inspektor Sił Powietrznych wyjaśnia, że słowa czeczeńskiego bojownika można włożyć między bajki. - Groźba jest realna tylko wtedy, kiedy jest możliwa do spełnienia. Tę wypowiedź Kadyrowa traktowałbym raczej w formie poszczekiwania małego kundelka, który niewiele może zrobić - precyzuje generał. Zdaniem eksperta sytuacja na froncie w Ukrainie jest trudna. - Skończyły się już szybkie rajdy, wojska rosyjskie nie są w stanie zajmować terenu w szybki sposób. Przez front przetacza się wyniszczający wał ogniowy, który wszystko niszczy - dodaje były Inspektor Sił Powietrznych. - Koszty takiej wojny są ogromne. Jeśli na drodze wojska jest miasto, to nie zostaje z niego nic. Jeśli jest to pole, to zostaje ono przeorane pociskami - kończy generał. Ekspert precyzuje, że w długoterminowej wojnie Ukraina nie ma szans, bo Rosja ma o wiele większy potencjał militarny. - Taka taktyka może dać wojskom Putina tylko lokalne zwycięstwa. Nie przybliży ich jednak do osiągnięcia celów końcowych. Chyba, że chodzi o zakończenie działań na Ługańsku i Doniecku - przyznaje generał. - Wtedy to się może udać, ale będzie to trwało dwa lub trzy miesiące - kończy.