witold zembaczyński (strona 2 z 3)

"Będziecie siedzieć". Poseł KO o groźbach polityków PiS
WIDEO

"Będziecie siedzieć". Poseł KO o groźbach polityków PiS

- To prawda, że PiS - tak słyszę w kuluarach - grozi członkom sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa, że jeśli będziecie kontynuowali prace, to kiedyś, jeśli oni wrócą do władzy, będziecie - mówiąc wprost - siedzieć? - z takim pytaniem Patryk Michalski, prowadzący program "Tłit" w Wirtualnej Polsce, zwrócił się do swojego gościa, posła KO Witolda Zembaczyńskiego. - Ja odbieram takie wiadomości również w prywatnej korespondencji. Takie sygnały są do nas kierowane. Oni uważają, że od momentu wydania przez TK zabezpieczenia, komisja ma zakaz pracy i każda czynność zmierzająca do wyjaśnienia afery Pegasusa będzie przez nich penalizowana, będzie podstawą do tego, żeby składać na nas zawiadomienia do prokuratury - odparł poseł Zembaczyński. - A spodziewa się pan, że tym samym sposobem PiS będzie chciało zablokować pracę pozostałych komisji śledczych? Słyszeliśmy o wniosku ws. komisji, która bada wybory kopertowe, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by podobne zabezpieczenie TK zastosował również wobec tej komisji - zwrócił uwagę prowadzący program. - Można się tego spodziewać, wiem, że są takie dywagacje, ja bym jednak zwrócił uwagę na kaliber. To znaczy, jeśli komisja ds. Pegasusa jest ciężką artylerią, z uwagi na to, że to Kamiński i Wąsik, których bronią przedstawiciele PiS-u, podsłuchiwali własnych kolegów, to jest to o wiele bardziej zabójcze wewnętrznie dla PiS-u, niż inne skandale, na które był często teflonowy. Czy TK Julii Przyłębskiej udzieli podobnych zabezpieczeń w sprawie komisji ds. wyborów kopertowych, czy komisji wizowej? Tego nie wiem, ale można się tego spodziewać. Uważam, że powinniśmy być z góry przygotowani na taki scenariusz. Ale im zostało mało pracy. Nasza komisja dopiero się rozpędza, dopiero gromadzi materiały, układa te puzzle, w związku z tym uważam, że to była dobra decyzja, by przesłuchać na początku Jarosława Kaczyńskiego, bo być może on już nie będzie chciał przed żadną komisją zeznawać i będzie korzystał z tego dualizmu, który sam w Polsce stworzył - stwierdził poseł Witold Zembaczyński.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Violetta Baran Violetta Baran
Niespodziewany wpis Hołowni i wolta. Dziwne tłumaczenia z KO
WIDEO

Niespodziewany wpis Hołowni i wolta. Dziwne tłumaczenia z KO

Premier Donald Tusk zapowiedział powołanie nowej komisji ds. zbadania rosyjskich wpływów. Tymczasem koalicjant z Trzeciej Drogi, marszałek Sejmu Szymon Hołownia, we wpisie na swoim profilu na platformie X stwierdził wprost, że "kolejna antyrosyjska komisja to zły pomysł". W podobnym tonie wypowiada się Lewica. - W koalicji nie możecie się dogadać na temat tej komisji? - z takim pytaniem Patryk Michalski zwrócił się do gościa programu "Tłit", posła Koalicji Obywatelskiej Witolda Zembaczyńskiego. - Ja chyba rozumiem intencję marszałka Hołowni. Jak patrzę na problemy lokalowe Sejmu, polegające na tym, że nam jest trudno umówić się na termin zwołania komisji śledczej, bo ciągle brakuje sali, to nie dziwię się marszałkowi, że jak słyszy, że ma kolejne tego typu ciało powstać w Sejmie, to zastanawia się, gdzie ta komisja, ze względów lokalowych, ma pracować - odparł Zembaczyński. - Rzeczywiście marszałek wspomniał o komisji sejmowej, ale premier mówił o komisji eksperckiej, gdzieś przy Kancelarii Premiera, tu nie było mowy o komisji sejmowej, nie słyszałem też, by była to komisja śledcza - zwrócił uwagę prowadzący. Zembaczyński przyznał, że w podobny sposób odczytuje intencje premiera. Dodał, że ma nawet pomysł na to, kto powinien w tej komisji zasiąść. - No tak, ale czy jako koalicjanci nie powinniście najpierw omówić tej koncepcji w zaciszu gabinetów, a nie prowadzić debatę na Twitterze? - dopytywał prowadzący program. - Moim zdaniem, marszałek odebrał to jako kolejne zadanie, które może utrudnić mu zarządzanie budynkami Sejmu, a nie jest to łatwe zajęcie. Marszałek Sejmu to nie jest osoba od "złotego przycisku" i fajnych bon motów przy stole prezydialnym, ale także od organizacji pracy tego gigantycznego, biurokratycznego przedsięwzięcia - odparł poseł KO Witold Zembaczyński.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Violetta Baran Violetta Baran
Służby stoją za wnioskiem do TK? "Wielu funkcjonariuszy się cieszy"
WIDEO

Służby stoją za wnioskiem do TK? "Wielu funkcjonariuszy się cieszy"

W ubiegłym tygodniu Trybunał Konstytucyjny wydał zabezpieczenie, w którym zobowiązał sejmową komisję śledczą ds. Pegasusa do powstrzymania się od "dokonywania jakichkolwiek czynności faktycznych lub prawnych" do czasu rozpatrzenia przez Trybunał wniosku grupy posłów. Wezwany przed sejmową komisję śledczą ds. Pegasusa były rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak zasłonił się decyzją TK, nie złożył przyrzeczenia i opuścił salę. Komisja skierowała do sądu dwa wnioski o jego ukaranie. - Czy to oznacza, że komisji śledczej grozi paraliż, że kolejni świadkowie będą zachowywali się w taki sam sposób? - z takim pytaniem Patryk Michalski zwrócił się do gościa programu "Tłit", posła Koalicji Obywatelskiej Witolda Zembaczyńskiego. - Dokładnie o to chodzi PiS-owi, natomiast my, jako komisja śledcza, musimy to ustać - odparł Zembaczyński. Jego zdaniem, pomysł, by zablokować działanie komisji śledczej, jest na rękę służbom specjalnym. - Tym wszystkim, którzy ponoszą odpowiedzialność za bycie aparatem wykonawczym w aferze Pegasusa. Wielu byłych funkcjonariuszy z CBA, zblatowanych z PiS-em, teraz się cieszy - stwierdził członek komisji ds. Pegasusa. - Sugeruje pan, że za tym wnioskiem do TK stoją też namowy ze strony służb specjalnych? - dopytywał gościa prowadzący program. - Tak, uważam, że jest to wysoce prawdopodobne. To jest element doradztwa, które trafiło na Nowogrodzką. Dla nich wewnętrznie zabójcze jest ujawnienie, że byli "robieni" Pegasusem nie tylko przedstawiciele opozycji, ale również ludzie z obozu władzy - odparł Zembaczyński.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Violetta Baran Violetta Baran
Powiedział to wprost do kamery. "Proszę zostawić Zandberga w spokoju"
WIDEO

Powiedział to wprost do kamery. "Proszę zostawić Zandberga w spokoju"

Podczas przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego na komisji ds. Pegasusa wspomniano o naleśnikarni posła Zembaczyńskiego. Kaczyński powiedział do posła KO "wie pan, jeżeli ktoś jest w stanie zrujnować naleśnikarnię to naprawdę". Następnie Jacek Ozdoba z Sejmowej mównicy krzyczał m.in "cicho bądź tam Nitras, przedawkowałeś tam już politykę dawno" oraz "cieszę się, że ‘Naleśnik’ cicho siedzi, a ty tam ‘King Kong’, też cicho siedź", za co możliwe, że zostanie ukarany przez Prezydium Sejmu. W programie "Tłit" Wirtualnej Polski Ozdoba na początku odniósł się do słów Kaczyńskiego, ponieważ prowadzący Michał Wróblewski zasugerował, że to on powiedział prezesowi o naleśnikach. - Ja nie rozmawiałem z prezesem Kaczyńskim na temat naleśników przed komisją - powiedział roześmiany. Dziennikarz dopytywał także, kto jest „King Kongiem”, o którym mówił. - Proszę zostawić Zandberga w spokoju, on nie jest "King Kongiem" - powiedział wprost do kamery poseł SP. Odnosząc się to prawdopodobnej kary, gość programu powiedział, że Hołownia "to jest człowiek niepoważny". Zwrócił także uwagę, że wtedy marszałek "był zdenerwowany, bo mu gnój pod domem wywieźli". - Ale, za trzy słowa były po cztery tysiące - skomentował poseł. Na koniec Ozdoba podsumował, że Hołownia jest w kleszczach, a on chce mu pomóc. - Szymonie zejdź z tej drogi - powiedział wprost do kamery.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Kamila Gurgul Kamila Gurgul
Prof. Nałęcz o "zapasach w błocie". "W tej konkurencji komisja nie wygra"
WIDEO

Prof. Nałęcz o "zapasach w błocie". "W tej konkurencji komisja nie wygra"

Podczas przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego przed sejmową komisją śledczą ds. Pegasusa doszło do słownego starcia prezesa z posłem KO Witoldem Zembaczyńskim. Gość programu "Newsroom" Wirtualnej Polski, prof. Tomasz Nałęcz, historyk, były doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego i były przewodniczący komisji śledczej ds. "afery Rywina", przyznał, że nie jest "admiratorem zachowań niektórych posłów, także należących do koalicji 15 października". - Uważam, że w sytuacji, w której i świadkowie należący do PiS, i posłowie PiS delegowani do komisji, stosują dezorganizację prac komisji poprzez nieregulaminowe zachowania, a mówiąc językiem potocznym, próbują zmienić pracę komisji w zapasy w błocie, to próba stanięcia w tej konkurencji, stawienia im czoła i wygrania tych zapasów w błocie, jest z góry skazana na niepowodzenie - ocenił prof. Nałęcz. Pytany, czy różnica w podejściu do pracy w komisjach śledczych przed laty i obecnie nie ma związku ze zmianą pokoleniową wśród polityków, a tym samym podejściem do prawa i obowiązkami wobec państwa, odparł, że tak by tego nie wyjaśniał. - Urodziłem się w tym samy roku, co Jarosław Kaczyński, a uważam, że istotą zła w ten piątek przed komisją ds. Pegasusa był właśnie Jarosław Kaczyński, a nie komisja. Poza tym, Jarosław Kaczyński jest z Żoliborza, czyli tej "lepszej" Polski, więc powinniśmy zobaczyć "lepszą twarz" tej Polski, a zobaczyliśmy politycznego chuligana, a nie doktora prawa - ocenił prof. Tomasz Nałęcz.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Violetta Baran Violetta Baran