Władimir Putin (strona 313 z 380)

Jan Piekło: Zachód sobie pograł z Putinem. To może być początek nowego rozdania w kwestii Ukrainy
2:35

Jan Piekło: Zachód sobie pograł z Putinem. To może być początek nowego rozdania w kwestii Ukrainy

Były ambasador RP na Ukrainie Jan Piekło, goszcząc w programie “Newsroom” WP, mówił o wojnie informacyjnej pomiędzy Zachodem a Rosją. - Myślę, że to właściwie świat zachodni trochę sobie pograł z Putinem. [Prezydent Rosji] jest mocno zdezorientowany i nie bardzo wie, jakie ma w tej chwili wykonać ruchy. Skoro Amerykanie puścili w obieg informację, że 16 lutego ma zostać zaatakowana Ukrainę, to jest zupełnie zrozumiałe, że akurat w ten dzień Putin nie może wykonać tej inwazji. Bo to by było tak, jakby to było planowane przez Amerykanów. Więc Zachód, a konkretnie Amerykanie, zaczynają używać tej samej taktyki co Rosja, czyli dezinformacji przeciwnika - ocenił dyplomata. Piekło stwierdził, że nie należy dać się zwieść pozornie koncyliacyjnemu tonowi wypowiedzi Kremla z ostatnich dni. - Ja podejrzewam, że Rosjanie szukają w tej chwili nowego pomysłu [w kwestii Ukrainy]. Może szykują piętrową prowokację - mówił. - Nie sądzę, żeby Rosjanie w tej chwili zrezygnowali z tego, co zdążyli już zrobić, czyli mobilizacji ogromnej militarnej siły na granicy Ukrainy. Gdyby w tej chwili te wojska rzeczywiście zostały rozpuszczone, czy po prostu znowu znalazłyby się w miejscach swojego stałego garnizonowania, to wtedy Putin byłby postrzegany przez elitę na Kremlu jako człowiek słaby, który nie jest w stanie dotrzymać słowa. Więc to nie jest koniec rozgrywki [wokół Ukrainy]. To jest dopiero albo środek, albo początek nowego rozdania - stwierdził Piekło.
Putinowi chodzi tylko o panikę? Ekspertka o Europie Zachodniej
5:17

Putinowi chodzi tylko o panikę? Ekspertka o Europie Zachodniej

Czego można spodziewać się dziś po Władimirze Putinie? Czy możliwa jest militarna agresja na Rosji na Ukrainę? Te pytania zadaliśmy analityczce Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Annie Marii Dyner. - Wcale nie musi być to inwazja w rozumieniu takim, że zacznie się klasyczna wojna pancerna i bardzo dużo sił i środków, które są zgromadzone wokół granic Ukrainy, zostanie użytych. Równie dobrze możemy sobie wyobrazić kierowane ataki lotnicze i ataki bombowe plus np. cyberatak na infrastrukturę energetyczną Ukrainy - powiedziała. W jej ocenie Rosja nie zdecyduje się na regularną wojnę przy użyciu środków zgromadzonych u granic Ukrainy, bo są one niewystarczające. - Ukraina też dysponuje dużymi siłami i środkami i w zasadzie Rosja powinna mieć tego zaplecza jeszcze więcej, dlatego, że zawsze strona atakująca powinna zgromadzić większe siły niż strona, która się broni - powiedziała. Ekspertka odniosła się również do sprawy relacji Rosji z krajami zachodnimi. Podkreśliła, że obecna potęga Kremla jest możliwa dzięki licznym umowom wiążącym Rosję z Zachodem. - Za te zbrojenia od lat płaci Europa Zachodnia, która kupuje węglowodory od Rosji, bo dzięki tym pieniądzom Rosjanie byli w stanie przezbroić swoją armię - stwierdziła. Zdaniem Anny Marii Dyner Putin mógł już osiągnąć swój cel, ponieważ Moskwa znów zaczęła się liczyć na arenie międzynarodowej, a obecnie zależeć mu może jedynie na podtrzymywaniu napięcia. - Wywołanie tego napięcia nie ma na celu uderzać w społeczeństwo ukraińskie (…), natomiast to, co jest ważne, to wywoływanie paniki wśród państw zachodnich i zwiększanie presji na władze w różnych stolicach europejskich, żeby rozmawiać z Moskwą - oceniła ekspertka.