Władimir Putin (strona 213 z 380)

Xi już u Putina. "Chce pokazać, że tu rządzi"
3:29

Xi już u Putina. "Chce pokazać, że tu rządzi"

Czy wizyta przywódcy Chin w Moskwie to wyraźny i mocny gest ze strony Pekinu? Między innymi o tym z ekspertem Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych rozmawiał w programie "Newsroom" WP Patrycjusz Wyżga. Doktor Marcin Przychodniak mówił, że należy "odróżnić rzeczywistą politykę Chin od zewnętrznej narracji". - Xi Jinping jedzie do Moskwy raczej potwierdzić współpracę rosyjsko-chińską. Mówimy tu o kwestiach gospodarczych i politycznych. On w specyficzny sposób chce jednak pokazać światu, że to Chiny rządzą w tym tandemie - ocenił ekspert. Przywódca Chin Xi Jinping przybył w poniedziałek z wizytą państwową do Rosji - potwierdziły media w obu krajach. Według zapowiedzi ma w Moskwie rozmawiać z Władimirem Putinem o zacieśnianiu współpracy dwustronnej oraz o wojnie w Ukrainie. - Propozycje, które zgłaszają Chińczycy, służą przede wszystkim im samym i zawsze należy o tym pamiętać. Oni nigdy nie zaproponują wycofania wojsk z Ukrainy - stwierdził analityk. Państwowa chińska agencja prasowa Xinhua przekazała, że na cześć Xi zorganizowano w Rosji "wielką ceremonię powitalną". Według tej agencji Xi i Putin przeprowadzą "dogłębną wymianę opinii na temat relacji dwustronnych oraz międzynarodowych i regionalnych kwestii będących przedmiotem wspólnego zainteresowania". Przypomnijmy, że Xi będzie pierwszym zagranicznym przywódcą, który spotka się z Putinem, od kiedy Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) wydał nakaz jego aresztowania za zbrodnie wojenne w Ukrainie. Dla Xi jest to pierwsza zagraniczna podróż od rozpoczęcia bezprecedensowej trzeciej kadencji na stanowisku przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej.
Patrycjusz Wyżga

P. Wyżga

Opcje
"Węgrzy chcą być gotowi". Ekspert nie pozostawia wątpliwości
8:22

"Węgrzy chcą być gotowi". Ekspert nie pozostawia wątpliwości

Czy Viktor Orban zamierza zbudować wielkie węgierskie imperium, czy raczej jest po prostu wytrawnym graczem, który prowadzi specyficzną politykę międzynarodową? Między innymi o te kwestie pytał eksperta Patrycjusz Wyżga w programie "Newsroom". Gościem Wirtualnej Polski był analityk Instytutu Europy Środkowej, politolog dr Dominik Hejj. - Teoretycznie moglibyśmy powiedzieć, że Orbana napędza zbliżenie z Chinami i bieżące interesy. Chinom jako przyczółek w Europie Środkowej zostały już tylko Węgry i oni zdają sobie z tego sprawę. Wiedzą też, że nie poradzą sobie bez unijnych pieniędzy, bo premier Węgier wycofał się z narracji Brukseli - mówił na antenie WP dr Hejj. - O tym, co się dzieje teraz na Węgrzech i jaka jest, a także jaka może być polityka zagraniczna tego kraju, mówi jasno szef MSZ Słowacji. On wskazuje, że wciąż do końca nie wiadomo, w którą stronę Węgrzy pójdą, zależnie od tego, jak potoczy się wojna - przypomniał dr Hejj. - Rumuni i Słowacy obawiają się podgrzewania tej atmosfery. To nie jest tak, że Węgrzy szykują wojska, ale oni uważają, że muszą być gotowi, gdyby na nowo rysowały się mapy Europy - ocenił analityk. Politolog relacjonował też, co o wojnie w Ukrainie myślą sami Węgrzy i wyjaśnił, dlaczego tak jest. - Dziś mniej więcej 80 proc. mediów w tym kraju jest prorządowych. To gwarancja, że dokładny głos rządu dotrze pod strzechy bez żadnej oceny. Cała retoryka Orbana dociera niemal do każdego mieszkańca. Informacje z wojny są tam daleko w tyle i zawsze opatrzone rosyjskim komentarzem - ocenił.
Patrycjusz Wyżga

P. Wyżga

Maciej Szefer

M. Szefer

Opcje