straż graniczna (strona 18 z 40)

Niespodzianka w kołach ciężarówki. Celnicy potrzebowali pomocy strażaków
WIDEO

Niespodzianka w kołach ciężarówki. Celnicy potrzebowali pomocy strażaków

Funkcjonariusze z Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej, działając wspólnie z funkcjonariuszami podlaskiej Służby Celno-Skarbowej, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Lublinie Ośrodek Zamiejscowy w Białej Podlaskiej, zabezpieczyli ponad 34 kg suszu konopi indyjskich o czarnorynkowej wartości ponad 1,5 mln zł. Jak podaje portal lublin112.pl, narkotyki ukryte były w kołach zapasowych naczepy ciężarowej. Ciężarówka została zatrzymana do kontroli pod koniec marca w Suwałkach. Z ustaleń mundurowych wynikało, że w pojeździe jadącym z jednego z krajów Europy Zachodniej mogą być przewożone znaczne ilości narkotyków. Funkcjonariusze obu służb szczegółowo sprawdzili zatrzymaną ciężarówkę. Naczepa została prześwietlona mobilnym skanerem RTG przez funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej z Suwałk. W kontroli brał również udział Fado - pies wyszkolony do wykrywania narkotyków. Okazało się, że w kołach zapasowych naczepy było ukrytych 89 różnej wielkości pakunków, zawierających susz roślinny. Aby wydobyć nielegalny towar, użyto specjalistycznego sprzętu strażackiego. Przeprowadzony narkotest wykazał, że w ujawnionych pakietach znajduje się marihuana. Wartość zabezpieczonych narkotyków oszacowano wstępnie na ponad 1,5 mln zł. Jak podaje lublin112.pl, zatrzymano 50-letniego obywatela Polski. Podejrzany trafił do tymczasowego aresztu. Za popełnione czyny grozi mu od 3 do 15 lat więzienia.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Sprawa Kurdej-Szatan umorzona. Wiceminister wściekły na sąd
WIDEO

Sprawa Kurdej-Szatan umorzona. Wiceminister wściekły na sąd

Sąd Rejonowy w Pruszkowie zdecydował o umorzeniu postępowania przeciwko Barbarze Kurdej-Szatan, oskarżonej o zniesławienie Straży Granicznej oraz jej funkcjonariuszy. Artystka, w związku z kryzysem na granicy z Białorusią, nazwała w 2021 roku funkcjonariuszy "maszynami bez mózgów oraz mordercami". Sąd uznał, że jej zachowanie nie zawierało znamion czynu zabronionego. Złości na taką decyzję sądu nie krył wiceminister sprawiedliwości. Michał Woś mówił o tym w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski. - Patologią była ta obrzydliwa wypowiedź, szkalująca polskich funkcjonariuszy, którzy chronili polskich granic. Wtedy część celebrytów próbowała rozmywać temat, mówiąc, że to są biedni ludzie. Okej, trzeba pomagać. Ale to był hybrydowy atak Putina, Łukaszenki na Polskę i to był wstęp do wojny w Ukrainie. Rząd o tym mówił, bo były o tym dane wywiadowcze, które wprost na to wskazywały. Sąd dał kolejny immunitet celebrycki. Mam wrażenie, że jak jakiś celebryta, jakaś gwiazdeczka stanie przed obliczem wysokiego sądu, to wysoki sąd włącza sobie jakieś lampeczki - mówił Woś. Wiceminister sprawiedliwości zgodził się jednocześnie ze swoim kolegą z Solidarnej Polski Sebastianem Kaletą, który taki wyrok sądu przypisał niechęci PiS do reform sądowych. - Sędziowie powinni podlegać pewnym procesom dyscyplinarnym, a nie tworzyć zamkniętą kastę, gdzie ręka rękę myje. Jako Solidarna Polska chcieliśmy to zreformować, reformy były na stole, były gotowe. Ale co się wydarzyło? Pierwszy kompromis z UE, gdzie pan premier pobiegł z kwiatami do pani Gersdorf, mówiąc, że teraz z UE będzie wszystko super. I wówczas odstąpiliśmy. I rozpolitykowani sędziowie zorganizowali się w jeszcze bardziej zabetonowaną kastę i teraz sobie na coś takiego pozwalają - oceniał Woś.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski