rosyjska inwazja (strona 13 z 23)

Rosja werbuje więźniów do armii. "Tam są samosądy i zamordyzm"
WIDEO

Rosja werbuje więźniów do armii. "Tam są samosądy i zamordyzm"

Ukraiński wywiad wojskowy potwierdził doniesienia mediów dotyczące tego, że Rosjanie werbują więźniów osadzonych w koloniach karnych do prywatnych firm wojskowych. Chodzi m.in. o bandytów z grupy Wagnera. - Tonący się brzytwy chwyta. Tam już różnych metod próbowano, aby potencjalnych kandydatów do armii werbować - powiedział w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski ppłk rez. Andrzej Kruczyński. - Nie ważna jakość, ale prawdopodobnie ważna jest ilość. To obserwujemy już od kilku miesięcy. Mówi się o tzw. mięsie armatnim. Może to brzmi brutalnie, ale taka jest prawda - podkreślił były oficer GROMU. - Trudno z rasowego bandyty, przestępcy zrobić wytrawnego, profesjonalnego żołnierza. To jest awykonalne - ocenił ekspert. - Jeżeli nawet udałoby się im wcielić ileś tam osób (...). To nie będą to żołnierze profesjonalni - podkreślił gość WP. - Tam mogą się rodzić nieszczęścia. Gdybyśmy mieli przyjrzeć się armii rosyjskiej to naprawdę tam się dużo dzieje (...). Tam są samosądy, zamordyzm do potęgi entej i funkcjonowanie w takich realiach żołnierzy to nie ma żadnego sensu. Oni są poza kontrolą, dlatego jest ten bandytyzm i dlatego kradną - dodał ppłk rez. Andrzej Kruczyński. Wojskowy oświadczył, że teraz najbardziej zmotywowana jest armia ukraińska. Rozmówca Patrycjusza Wyżgi wyjaśnił, że w Ukrainie też jest pospolite ruszenie i werbuje się ochotników i ściąga się rezerwy rezerw, ale "dużo szybciej da się zmotywować Ukraińca lub Ukrainkę do walki, niż w Rosji więźnia, czy ściągniętego z dziwnych republik młodego mężczyznę albo chłopca, który nie ma bladego pojęcia gdzie i po co jedzie".
Sylwia Bagińska Sylwia Bagińska
Rosjanie byli na "zapleczu". Sytuacja na froncie diametralnie się zmieniła
WIDEO

Rosjanie byli na "zapleczu". Sytuacja na froncie diametralnie się zmieniła

Ppłk rez. Andrzej Kruczyński w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski odniósł się do aktualnej sytuacji na ukraińskim froncie. - Dwie strony potrzebują wytchnienia i pauzy. Wykrwawieni są Rosjanie i Ukraińcy. Taka jest prawda. To nie jest tak, że starty są tylko po stronie Federacji Rosyjskiej. Są także po stronie Ukrainy - oświadczył były oficer GROMU. Ekspert zaznaczył, że Ukraińcy odbudowują swoje zdolności i pewnie będą zmieniać jednostki, które są na pierwszej linii frontu. - Nie da się być w permanentnym ruchu, stresie na pierwszej linii front długimi tygodniami czy miesiącami - oznajmił gość WP. - Jest potrzeba zluzowania i chwili wytchnienia, bo nikt by tego psychicznie nie wytrzymał - dodał ppłk rez. Kruczyński. Rozmówca Patrycjusza Wyżgi zaznaczył, że z kolei Rosjanie kilkanaście dni temu, znajdując się na tzw. zapleczu, czuli się bardzo bezpiecznie. - Ukraina nie miała sił i środków do nękania ich. To się diametralnie zmieniło - wskazał były oficer GROMU i przypomniał o atakach rakietowych na cele oddalone za linią frontu. Są to m.in. składy amunicji. - Musimy podkreślić, że to rażenie jest niesamowicie precyzyjne - zaznaczył wojskowy. - Moim skromnym zdaniem to jest tylko preludium do tego, co się wydarzy w następnych dniach i tygodniach, bo pamiętajmy, że dostawy (sprzętu wojskowego - przyp. red.) ciągle idą - dodał ppłk rez. Andrzej Kruczyński.
Sylwia Bagińska Sylwia Bagińska