psl (strona 21 z 86)

Listy wyborcze z PO czy Agrounią? Wiceprezeska PSL mówi o terminach
WIDEO

Listy wyborcze z PO czy Agrounią? Wiceprezeska PSL mówi o terminach

Wybory parlamentarne już za niecały rok, a wciąż nie wiadomo w jakich konfiguracjach opozycja przygotuje listy wyborcze. W programie "Tłit" Patryk Michalski pytał posłankę Urszulę Pasławską, wiceprezeskę Polskiego Stronnictwa Ludowego, czy widzi szanse na wspólne listy wyborcze z Agrounią lub Platformą Obywatelską. - Ja myślę, że zarówno z Agrounią mamy wiele wspólnych tematów - zresztą z Agrounią zablokowaliśmy piątkę Kaczyńskiego, która bardzo uderzała w rolnictwo - ale również pracowałam z Platformą Obywatelską w samorządzie województwa i w rządzie. Ważna jest nie tylko kwestia list, ale też porozumienie programowe - odpowiedziała Urszula Pasławska. Platforma Obywatelska apeluje do partii opozycyjnych, by do końca roku określiły się ws. ewentualnego wspólnego startu wyborczego. Jak widzi to PSL? - Jeśli chodzi o wspólną listę, absolutnie nie daje szans na wygranie. Wspólna lista z liberałami i z partiami lewicowymi wyklucza Polskę wschodnią. Polacy, którzy mają centrowe poglądy, nie będą mieli wyboru. Będą musieli zagłosować na prawicę, na PiS. Jeśli chcemy wygrać wybory, musimy się opierać na matematyce, na wyliczeniach socjologów, prof. Flisa i prof. Sowińskiego, którzy jasno pokazują, że tylko dwie listy dają szansę na wygranie wyborów. Jedna lista nie daje takiej szansy - oceniła. - Myślę, że te scenariusze są możliwe. Ja jednak nie zakładałabym, że do końca roku trzeba podpisać porozumienie, bo przez kolejne 10 miesięcy do wyborów może się wiele wydarzyć. Może być nowa ordynacja wyborcza. Zakładam, że jeżeli porozumienia przed wyborami, to trzy, cztery miesiące przed wyborami. To zależy od rozwiązań programowych. Nie rozmawiamy z PO na temat rozwiązań programowych, z Agrounią organizujemy konferencje. Nie można wykluczać żadnego scenariusza - oznajmiła posłanka opozycji.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Obietnica premiera. "Nie czuje ludzi i problemów"
WIDEO

Obietnica premiera. "Nie czuje ludzi i problemów"

Afera premiowa w polskiej piłce. Wirtualna Polska ujawniła, że premier Mateusz Morawiecki obiecał piłkarzom polskiej reprezentacji co najmniej 30 mln zł za wyjście z grupy. O komentarz Patryk Michalski pytał w programie "Tłit" Urszulę Pasławską - posłankę i wiceprezeskę Polskiego Stronnictwa Ludowego. - Jest to falstart. Bardzo źle rozegrana sprawa. Niepotrzebnie zaproponowano tak duże pieniądze piłkarzom w tak trudnych czasach. Sponsorzy, w tym również spółki Skarbu Państwa, sprawdzają się w finansowaniu sportu profesjonalnego. Pan premier nie powinien wyciągać z kieszeni Polaków tak dużych pieniędzy, gdy potrzeby są w każdym samorządzie. Byłaby to bardzo zła i kosztowna strategia, jak wiele innych strategii PiS - stwierdziła Urszula Pasławska. - Środki powinny być przeznaczone na sport amatorski, powszechny, na sport wiejski. To też nie jest najlepszy czas, by mówić o wydatkach dodatkowych, gdy szpitale biorą kredyty komercyjne w parabankach. To nie jest czas na takie zbytki, które proponuje premier - stwierdziła posłanka opozycji. Do kogo mieć większe pretensje: do piłkarzy, którzy dzielili już pieniądze czy premiera, który złożył im propozycję? - Oczywiście do premiera. Ta nonszalancja w wydawaniu pieniędzy publicznych jest widoczna na każdym etapie. Rząd się wyżywi. Skoro panu premierowi się wiedzie i rząd nie ma problemów finansowych to tak bardzo odleciał i jest w swojej bańce, że nie potrafi odczytać komunikatów ze społeczeństwa. Rząd nie czuje dzisiaj ludzi, nie czuje problemów, bo sam zarabia na inflacji - oceniła wiceszefowa PSL.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Przed spotkaniem Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Kosiniak-Kamysz o oczekiwanich
WIDEO

Przed spotkaniem Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Kosiniak-Kamysz o oczekiwanich

W południe odbędzie się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, w którym oprócz przedstawicieli władz wezmą udział również liderzy opozycji. Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w Programie Specjalnym Wirtualnej Polski Władysława Kosiniaka-Kamysza o to czego oczekuje po tym spotkaniu. - Informacji. Jeżeli chcemy jedności i współpracy, to musimy mieć informacje, musimy mieć wiedzę - powiedział prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego. - Od początku agresji rosyjskiej na Ukrainę mówiliśmy do pana prezydenta o spotkaniach Rady Bezpieczeństwa Narodowego. One odeszły. To prześciganie się w brutalności politycznej wróciło w ostatnich tygodniach i miesiącach, a nie ma spotkań RBN. One powinny być cykliczne. Powinny dotyczyć bezpieczeństwa narodowego, bezpieczeństwa energetycznego i bezpieczeństwa żywnościowego. Trzeba daleko idącej współpracy i kontynuacji, stąd moja zapowiedź, że jeżeli przejmiemy władzę i PSL będzie mieć na to wpływ, to będziemy kontynuować zakupy zbrojeniowe. To oświadczenie powinno paść ze strony innych. Nie wolno zmieniać strategii bezpieczeństwa co cztery lata, bo nie będziemy mieć żadnego bezpieczeństwa. Będziemy chcieli poznać działania związane z możliwym uruchomieniem art. 4 traktatu NATO. Informacje o działaniach podjętych przez rząd i o tym jak przygotowywać się na takie sytuacje w przyszłości. Złożę kondolencje i wyrazy współczucia rodzinom ofiar. Nie można zapomnieć o żadnym człowieku. Władza mówi o tych osobach. Dzisiaj nie będzie sporu na posiedzeniu RBN, ale to nie może być tylko w dniu lub dzień po tragicznych wydarzeniach. Mieliśmy jedność w pierwszych dniach po katastrofie smoleńskiej oraz po wybuchu wojny w Ukrainie, ale co z tej jedności pozostało? Nic - mówił Władysław Kosiniak-Kamysz. - Nie chcę definitywnie formułować stwierdzeń, które nie są poparte pełną wiedzą. Oczekuję przedstawienia od prezydenta i premiera pełnego stanu rzeczy. Na pewno zagrożenie bezpieczeństwa, czyli jeden z elementów wiążących się z uruchomieniem art. 4, jest. Nie tylko przez to wczorajsze zdarzenie. Poczucie braku pełnego bezpieczeństwa i ono od 24 lutego jest obecne każdego dnia, ale my o nim zapominamy i przechodzimy do spraw małostkowych. Zapominamy co dzieje się za wschodnią granicą. Wczorajszy atak był największym atakiem na całe terytorium Ukrainy. Takiego ataku rakietowego nie było od 24 lutego, czyli od momentu rozpoczęcia agresji. Zdobycie Chersonia było ważnym momentem dla Ukrainy, ale nie definitywnym - podkreślił polityk.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Polska nie dostanie pieniędzy unijnych? "Jesteśmy na zjeździe"
WIDEO

Polska nie dostanie pieniędzy unijnych? "Jesteśmy na zjeździe"

Polska nie dostanie unijnych pieniędzy dopóki nie wprowadzi zmian w sądownictwie. Taką informację podała w poniedziałek "Rzeczpospolita". Według Piotra Zgorzelskiego, wicemarszałka Sejmu z Polskiego Stronnictwa Ludowego, te doniesienia są niepokojące. - To nie dotyczy tylko KPO, ale również Funduszu Spójności. Jesteśmy na zjeździe jeżeli chodzi o absorbcję środków unijnych. To zła wiadomość dla Polaków, przedsiębiorców, rolników - dla wszystkich. Dzięki tym pieniądzom Polska mogłaby się modernizować, a nie może, bo rząd nie posiada zdolności do prowadzenia polityki europejskiej. Nie chodzi nawet o samego premiera, ale o większość, która jest potrzebna do podejmowania właściwych decyzji i ponoszenia odpowiedzialności za te decyzje. Tutaj jest pies pogrzebany, a idąc dalej animalnym porównaniem, to tym psem merda ogon w postaci kilkunastu posłów, którzy uniemożliwiają prowadzenie polityki europejskiej - stwierdził polityk PSL. Czy Jarosław Kaczyński odpuścił już sobie unijne pieniądze? - To pieniądze, które na modernizację po COVID-19 nam się należą. Nie dostaniemy ich, bo Jarosław Kaczyński nie widzi takiej potrzeby. Widzi w nieabsorbowaniu tych środków potrzebę polityczną. Paradoksalnie przysparza (mu to głosów - red.). Atakuje Unię Europejską przez Niemców. Będzie strategia mówienia, że nie dostaliśmy pieniędzy przez Niemców, bo siedzą za kierownicą Unii Europejskiej. To bzdura. Za kierownicą Unii Europejską mogła siedzieć Polska, która mogła zająć miejsce Wielkiej Brytanii. Nie rozumiem obawy, bo pewne rzeczy ma się na własne życzenie. Polska na własne życzenie nie jest od siedmiu lat przy kierownicy Unii Europejskiej, tylko jest w bagażniku tego pojazdu - dodał Piotr Zgorzelski.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
PiS chce przełożyć wybory. Kosiniak-Kamysz przypomina: Pytaliśmy Horałę i Schreibera
WIDEO

PiS chce przełożyć wybory. Kosiniak-Kamysz przypomina: Pytaliśmy Horałę i Schreibera

PiS chce przełożenia wyborów samorządowych na późniejszy termin, by nie pokryły się z wyborami parlamentarnymi. W programie "Tłit" WP Władysław Kosiniak-Kamysz mówił, że jest przeciwny zmianom w kalendarzu wyborczym. - My się wyborów, samorządowych szczególnie, nie boimy. Zmiana zasad gry w trakcie gry jest niedopuszczalna. Zmiana boiska pod siebie, pod górkę dla przeciwników, jest niedopuszczalna. Wyborca umówił się z radnym, wójtem i burmistrzem na pięcioletnią kadencję, a nie na 5,5 roku - mówił lider PSL. Polityk opozycji zwrócił uwagę, że już w 2017 r. i 2018 r. podnoszono, że wydłużenie kadencji samorządu doprowadzi do pokrycia się wyborów. - Wtedy my pana Horałę i pana Schreibera pytaliśmy, czy dadzą radę przeprowadzić wybory: "Wyjdzie zbieg wyborów, czy dacie radę przeprowadzić wybory?". Rządzący z PiS-u mówili, że walczą z imposybilizmem i wszystko potrafią. Nie dają rady przeprowadzić wyborów, nie w jednym dniu, ale w ciągu jednej pory roku, jesienią 2023 r. Jak oni mają nas obronić przed Rosją, jak nie są w stanie wyborów przeprowadzić w jednym miesiącu? To pokazuje imposybilizm tego obozu, obnażając prawdziwe intencje - chęć pójścia do wyborów parlamentarnych nie jako przegrani. Wybory samorządowe przegrają w dużych miastach i stracą większość sejmików, bo na dziś opozycja wygrywa w 13 sejmikach. Jakie byłyby emocje społeczne, jeśli dwa tygodnie po znaczącym przegraniu wyborów idzie się na wybory parlamentarne? Wszyscy by mówili, że PiS przegrał i oni się po prostu tego boją - stwierdził lider PSL.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki