podtopienia (strona 2 z 13)

Mieszkańcy załamują ręce. Burmistrz "zamknął się w gabinecie"
2:54

Mieszkańcy załamują ręce. Burmistrz "zamknął się w gabinecie"

W niedzielę doszło do pęknięcia tamy na Morawce. Woda zmierzała rzeką Biała Lądecka w dół zlewni Nysy Kłodzkiej. Fala powodziowa z impetem uderzyła w Stronie Śląskie, zabierając wszystko, co spotkała na swojej drodze. Woda opadła, a mieszkańcy ruszyli sprzątać zalane ulice. Jedna z mieszkanek zaapelowała do premiera, ponieważ "władze miasta nie są gotowe na zarządzanie kryzysowe". - Służby siedzą na chodniku, nie wiedzą, co mają robić, bo nikt nimi nie zarządza. Mieszkańcy walczą o swoje - mówiła.Reporter WP Jakub Bujnik, który jest na miejscu, zwrócił uwagę, że w mieście już pracują koparki i wywrotki. - To jest generalnie inicjatywa ludzi i właścicieli firm prywatnych wraz z ich pracownikami, żeby chociaż udostępnić ludziom przejazd po drogach - wyjaśnia. Nasz reporter dopytywał, jak wygląda wsparcie ze strony miasta. - Wsparcie miasta to jest takie, że zamknęli się w urzędzie i siedzą - odparł mężczyzna. Premier poinformował, że nadbrygadier Michał Kamieniecki przejął od burmistrza Stronia zarządzanie kryzysowe. - Mam nadzieję, że teraz to będzie jakoś bardziej skoordynowane (...), bo tak to praktycznie nie było nic - ocenił nasz rozmówca. Przekazał, że gdy tama pękła, "nawet nie było żadnego sygnału". Z relacji mieszkańców Stronia Śląskiego wynika, że burmistrz "zamknął się w gabinecie i udaje, że pracuje".
Jakub Bujnik Jakub Bujnik
Kamila Gurgul Kamila Gurgul
Wjechał na zalaną drogę busem. Gwałtowny nurt porwał pojazd
0:44

Wjechał na zalaną drogę busem. Gwałtowny nurt porwał pojazd

Pasażerka busa uchwyciła telefonem groźny moment wjazdu na zalaną drogę w Gorzuchowie w powiecie kłodzkim. Kobieta była jedyną pasażerką w niedużym busie. Kierowca podjął decyzję o próbie przejazdu przez zalany odcinek drogi. W konsekwencji pojazd "został porwany przez gwałtowny nurt wody". W rozmowie z WP pasażerka busa poinformowała, że złożyła zawiadomienie z akt. 160 kk, który mówi o odpowiedzialności karnej za narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Nagranie z momentu próby przyjazdu kobieta opublikowała w sieci. Do sprawy odniósł się przewoźnik. "15 września 2024 roku, około godziny 19:00, nasz pojazd znalazł się w trudnej sytuacji podczas przejazdu przez zagrożony odcinek drogi. W wyniku bardzo dynamicznych zmian pogodowych oraz nieprzewidywalnych zrzutów wody, warunki atmosferyczne nagle uległy pogorszeniu, a poziom wody wzrastał w niekontrolowany sposób" – poinformowała w mediach społecznościowych firma. Jak dodał przewoźnik, droga w tym czasie nie była odpowiednio oznakowana ani zamknięta. "Służby ratunkowe zostały niezwłocznie powiadomione i przybyły na miejsce, aby przeprowadzić ewakuację pasażera i kierowcy za pomocą pontonów. Dzięki szybkiej interwencji służb ratunkowych nikt nie odniósł obrażeń" – czytamy w opublikowanym oświadczeniu.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski