podtopienia (strona 2 z 13)

Mieszkańcy załamują ręce. Burmistrz "zamknął się w gabinecie"
WIDEO

Mieszkańcy załamują ręce. Burmistrz "zamknął się w gabinecie"

W niedzielę doszło do pęknięcia tamy na Morawce. Woda zmierzała rzeką Biała Lądecka w dół zlewni Nysy Kłodzkiej. Fala powodziowa z impetem uderzyła w Stronie Śląskie, zabierając wszystko, co spotkała na swojej drodze. Woda opadła, a mieszkańcy ruszyli sprzątać zalane ulice. Jedna z mieszkanek zaapelowała do premiera, ponieważ "władze miasta nie są gotowe na zarządzanie kryzysowe". - Służby siedzą na chodniku, nie wiedzą, co mają robić, bo nikt nimi nie zarządza. Mieszkańcy walczą o swoje - mówiła.Reporter WP Jakub Bujnik, który jest na miejscu, zwrócił uwagę, że w mieście już pracują koparki i wywrotki. - To jest generalnie inicjatywa ludzi i właścicieli firm prywatnych wraz z ich pracownikami, żeby chociaż udostępnić ludziom przejazd po drogach - wyjaśnia. Nasz reporter dopytywał, jak wygląda wsparcie ze strony miasta. - Wsparcie miasta to jest takie, że zamknęli się w urzędzie i siedzą - odparł mężczyzna. Premier poinformował, że nadbrygadier Michał Kamieniecki przejął od burmistrza Stronia zarządzanie kryzysowe. - Mam nadzieję, że teraz to będzie jakoś bardziej skoordynowane (...), bo tak to praktycznie nie było nic - ocenił nasz rozmówca. Przekazał, że gdy tama pękła, "nawet nie było żadnego sygnału". Z relacji mieszkańców Stronia Śląskiego wynika, że burmistrz "zamknął się w gabinecie i udaje, że pracuje".
Jakub Bujnik Jakub Bujnik
Kamila Gurgul Kamila Gurgul
Wjechał na zalaną drogę busem. Gwałtowny nurt porwał pojazd
WIDEO

Wjechał na zalaną drogę busem. Gwałtowny nurt porwał pojazd

Pasażerka busa uchwyciła telefonem groźny moment wjazdu na zalaną drogę w Gorzuchowie w powiecie kłodzkim. Kobieta była jedyną pasażerką w niedużym busie. Kierowca podjął decyzję o próbie przejazdu przez zalany odcinek drogi. W konsekwencji pojazd "został porwany przez gwałtowny nurt wody". W rozmowie z WP pasażerka busa poinformowała, że złożyła zawiadomienie z akt. 160 kk, który mówi o odpowiedzialności karnej za narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Nagranie z momentu próby przyjazdu kobieta opublikowała w sieci. Do sprawy odniósł się przewoźnik. "15 września 2024 roku, około godziny 19:00, nasz pojazd znalazł się w trudnej sytuacji podczas przejazdu przez zagrożony odcinek drogi. W wyniku bardzo dynamicznych zmian pogodowych oraz nieprzewidywalnych zrzutów wody, warunki atmosferyczne nagle uległy pogorszeniu, a poziom wody wzrastał w niekontrolowany sposób" – poinformowała w mediach społecznościowych firma. Jak dodał przewoźnik, droga w tym czasie nie była odpowiednio oznakowana ani zamknięta. "Służby ratunkowe zostały niezwłocznie powiadomione i przybyły na miejsce, aby przeprowadzić ewakuację pasażera i kierowcy za pomocą pontonów. Dzięki szybkiej interwencji służb ratunkowych nikt nie odniósł obrażeń" – czytamy w opublikowanym oświadczeniu.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski