podtopienia (strona 3 z 13)

Wjechał na zalaną drogę busem. Gwałtowny nurt porwał pojazd
0:44

Wjechał na zalaną drogę busem. Gwałtowny nurt porwał pojazd

Pasażerka busa uchwyciła telefonem groźny moment wjazdu na zalaną drogę w Gorzuchowie w powiecie kłodzkim. Kobieta była jedyną pasażerką w niedużym busie. Kierowca podjął decyzję o próbie przejazdu przez zalany odcinek drogi. W konsekwencji pojazd "został porwany przez gwałtowny nurt wody". W rozmowie z WP pasażerka busa poinformowała, że złożyła zawiadomienie z akt. 160 kk, który mówi o odpowiedzialności karnej za narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Nagranie z momentu próby przyjazdu kobieta opublikowała w sieci. Do sprawy odniósł się przewoźnik. "15 września 2024 roku, około godziny 19:00, nasz pojazd znalazł się w trudnej sytuacji podczas przejazdu przez zagrożony odcinek drogi. W wyniku bardzo dynamicznych zmian pogodowych oraz nieprzewidywalnych zrzutów wody, warunki atmosferyczne nagle uległy pogorszeniu, a poziom wody wzrastał w niekontrolowany sposób" – poinformowała w mediach społecznościowych firma. Jak dodał przewoźnik, droga w tym czasie nie była odpowiednio oznakowana ani zamknięta. "Służby ratunkowe zostały niezwłocznie powiadomione i przybyły na miejsce, aby przeprowadzić ewakuację pasażera i kierowcy za pomocą pontonów. Dzięki szybkiej interwencji służb ratunkowych nikt nie odniósł obrażeń" – czytamy w opublikowanym oświadczeniu.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Wrocław wyłączył windy. "To jest przesada"
2:11

Wrocław wyłączył windy. "To jest przesada"

We Wrocławiu służby rozłożyły worki z piaskiem, by zabezpieczyć się przed możliwymi skutkami obfitych opadów deszczu. To nie jedyne działania podjęte przez władze miasta. W związku z zagrożeniem powodziowym spółdzielnia mieszkaniowa "Energetyk" na Kozanowie zdecydowała o wyłączeniu wind w blokach. Reporter Wirtualnej Polski Jakub Bujnik zapytał mieszkańców Wrocławia, co sądzą o tych rozwiązaniach. - Mnie się zdaje, że to jest przesada - mówi jedna z kobiet. Wyjaśniła, ze bloku mieszkają ludzie z małymi dziećmi, osoby starsze. - (Te osoby -przyp.red.) są unieruchomione - podkreśla. - Myślę, że nie ma zagrożenia jako tako, żeby wyłączyć windy. Tym bardziej że starsi ludzie mieszkają na wyższych piętrach. To już jest kłopot - zauważa również inna wrocławianka. - Ani wyjść z domu, ani nic. Ja jestem po operacji i jak tu funkcjonować - mówi kobieta mieszkająca na 9 piętrze. Nasz reporter dopytywał mieszkaniec miasta, czy aż takie środki są potrzebne, aby przeciwdziałać zalaniu. - Jeśli to może nastąpić to tak, bo przeżyliśmy już jedną wielką powódź. Wiemy, na czym to polega - ocenia mężczyzna, zastrzegając, że raczej nie dojdzie do tej samej sytuacji co w 1997 roku. Inna kobieta również stwierdziła, że takie działania są potrzebne. - Tak powinno być. Jak ta straszna powódź była to myśmy się obawiali, przecież to może być znowu to samo, co było - stwierdziła.
Jakub Bujnik Jakub Bujnik
Kamila Gurgul Kamila Gurgul